Aktualności
Staroperskie inskrypcje odczytane.
Dodano : 2008-07-17

Naukowcy odczytali starożytne inskrypcje, w których po raz pierwszy w języku staroperskim wymienione zostało imię Farnaka, wuja króla perskiego Dariusz I Wielkiego - donosi serwis internetowy Tehran Times.
Jak poinformował archeolog Shahrokh Razmju, kamienna tablica z inskrypcjami została odkryta przez niego w fundamentach monumentu podczas jednej z misji archeologicznych.
Znalezisko różni się od podobnych inskrypcji odnalezionych wcześniej w Persepolis stylem rytów oraz rodzajem użytego kamienia.
Po odczytaniu części tekstu sporządzonego pismem klinowym okazało się, że występują w nim imiona króla perskiego Dariusza I Wielkiego - panującego w latach ok. 520-486 p.n.e. - oraz jego wuja Farnaka.
Jak dotąd imię krewnego króla odnalezione zostało w tekstach historycznych sporządzonych w innych językach. W tekstach greckich wymieniano go jako Pharnacesa, zaś w tekstach elamickich występował jako Parnaka.
Jak wyjaśnił S. Razmju, Farnaka był ważną osobistością w początkach panowania Achemenidów - dynastii Hakmamanich, która objęła władzę w Persji w ok. 550 r. p.n.e. i rządziła nią do 330 r. p.n.e.
Według naukowca, w odczytanej inskrypcji Farnaka jest przedstawiony jako osoba piastująca stanowisko naczelnego nadzorcy ds. należności i wydatków.
Shahrokh Razmju wraz z profesorem Nicholasem Sims-Williamsem z Uniwersytetu Londyńskiego, specjalizującym się w językach starożytnych, próbują odczytać pozostałą część odkrytej inskrypcji, w której kilka linijek tekstu nosi ślady uszkodzeń.
Jak poinformował archeolog Shahrokh Razmju, kamienna tablica z inskrypcjami została odkryta przez niego w fundamentach monumentu podczas jednej z misji archeologicznych.
Znalezisko różni się od podobnych inskrypcji odnalezionych wcześniej w Persepolis stylem rytów oraz rodzajem użytego kamienia.
Po odczytaniu części tekstu sporządzonego pismem klinowym okazało się, że występują w nim imiona króla perskiego Dariusza I Wielkiego - panującego w latach ok. 520-486 p.n.e. - oraz jego wuja Farnaka.
Jak dotąd imię krewnego króla odnalezione zostało w tekstach historycznych sporządzonych w innych językach. W tekstach greckich wymieniano go jako Pharnacesa, zaś w tekstach elamickich występował jako Parnaka.
Jak wyjaśnił S. Razmju, Farnaka był ważną osobistością w początkach panowania Achemenidów - dynastii Hakmamanich, która objęła władzę w Persji w ok. 550 r. p.n.e. i rządziła nią do 330 r. p.n.e.
Według naukowca, w odczytanej inskrypcji Farnaka jest przedstawiony jako osoba piastująca stanowisko naczelnego nadzorcy ds. należności i wydatków.
Shahrokh Razmju wraz z profesorem Nicholasem Sims-Williamsem z Uniwersytetu Londyńskiego, specjalizującym się w językach starożytnych, próbują odczytać pozostałą część odkrytej inskrypcji, w której kilka linijek tekstu nosi ślady uszkodzeń.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Tajemniczy kościół
Dodano : 2008-07-17

Na pozostałości wczesnochrześcijańskiego kościoła i jeszcze starszego pałacu natrafili na początku tego roku archeolodzy pracujący w Sudanie pod kierownictwem archeologa dr. Bogdana Żurawskiego z Uniwersytetu Warszawskiego. "W trakcie badań w okolicach wioski Selib położonej na prawym brzegu Nilu, między IV a III kataraktą zauważono pozostałości budowli na planie olbrzymiego prostokąta. Jak się wkrótce okazało, jest to jeden z najbardziej niezwykłych kościołów, jakie odkryto na terenie starożytnej Nubii czyli dzisiejszego Sudanu" - informuje dr Zuzanna Wygnańska, redaktor „Archeowieści Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej”.
Dzięki badaniom geofizycznym oraz zdjęciom lotniczym z użyciem latawca stwierdzono, że do głównej budowli przylega okrągła budowla z czerwonej cegły, rodzaj rotundy o ośmiometrowej średnicy.
"Jest to niezwykle interesujące, gdyż jedyne budowle na planie koła znane do tej pory z Nubii to piece do wypału chleba, wapna lub cegieł. Wszelkie wątpliwości co do tego, czy badana budowla była kościołem rozwiały znaleziska kamiennego relikwiarza, fragmentu konstrukcji ołtarzowej a także lampek oliwnych" - podkreśla Wygnańska.
W opinii dr Żurawskiego, kościół w Selib jest najbardziej tajemniczą budowlą kościelną w Nubii. Nie dość, że otoczony jest idealnie prostokątnym murem, to jeszcze stoi na dwumetrowym podium lub na jakiejś wcześniejszej budowli, której przeznaczenie nie zostało jeszcze rozpoznane.
Jak podkreśla dr Wygnańska, nie było to jedyne ważne odkrycie tego sezonu. "Jeszcze większą niespodziankę przyniosły prace w okolicy oddalonej około 1 km od kościoła w Selib, gdzie odkryto wielką, mierzącą 900 m kwadratowych budowlę" - opowiada.
Początkowo archeolodzy zwrócili uwagę na zarysy murów wystające na powierzchni. Wcześniej nie były one widoczne a zauważono je dopiero po przesunięciu się wydmy piaskowej. Wszystko wskazuje na to, że jest to pałac. Co ważniejsze, byłby to jeden z nielicznych znanych pałaców z okresu meroickiego, czyli należących do cywilizacji, która władała starożytną Nubią - krainą położoną nad środkowym Nilem, między 300 p.n.e. a 350 rokiem n.e.
Miejsce znaleziska w Selib usiane było na powierzchni ceramiką. „Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia chodzenia po kobiercu usłanym z potłuczonych naczyń, pod warstwą skorup z trudem dostrzegało się piasek” - wspomina dr Żurawski. Nie były to przy tym zwykłe skorupy, lecz pozostałości cienkościennych, luksusowych naczyń - takich, jakie używane były tylko przez najbogatszych i należący do ścisłej elity ludzi.
Archeolodzy przypuszczają nawet, że są to przykłady najdoskonalszej ceramiki, jaką kiedykolwiek produkowano w Dolnie Nilu. Wokół pałacu rozpościera się dzielnica mieszkalna. Jej rozległość sugeruje, że w starożytności Selib było jednym z ważniejszych centrów administracyjnych królestwa meroickiego, siedzibą gubernatora lub lokalnego władcy. W związku z tym wagę odkrycia miasta meroickiego w Selim trudno jest przecenić. To pierwsze tego typu znalezisko w rejonie, który uchodził za wyłączony spod władzy królów Meroe.
Dzięki badaniom geofizycznym oraz zdjęciom lotniczym z użyciem latawca stwierdzono, że do głównej budowli przylega okrągła budowla z czerwonej cegły, rodzaj rotundy o ośmiometrowej średnicy.
"Jest to niezwykle interesujące, gdyż jedyne budowle na planie koła znane do tej pory z Nubii to piece do wypału chleba, wapna lub cegieł. Wszelkie wątpliwości co do tego, czy badana budowla była kościołem rozwiały znaleziska kamiennego relikwiarza, fragmentu konstrukcji ołtarzowej a także lampek oliwnych" - podkreśla Wygnańska.
W opinii dr Żurawskiego, kościół w Selib jest najbardziej tajemniczą budowlą kościelną w Nubii. Nie dość, że otoczony jest idealnie prostokątnym murem, to jeszcze stoi na dwumetrowym podium lub na jakiejś wcześniejszej budowli, której przeznaczenie nie zostało jeszcze rozpoznane.
Jak podkreśla dr Wygnańska, nie było to jedyne ważne odkrycie tego sezonu. "Jeszcze większą niespodziankę przyniosły prace w okolicy oddalonej około 1 km od kościoła w Selib, gdzie odkryto wielką, mierzącą 900 m kwadratowych budowlę" - opowiada.
Początkowo archeolodzy zwrócili uwagę na zarysy murów wystające na powierzchni. Wcześniej nie były one widoczne a zauważono je dopiero po przesunięciu się wydmy piaskowej. Wszystko wskazuje na to, że jest to pałac. Co ważniejsze, byłby to jeden z nielicznych znanych pałaców z okresu meroickiego, czyli należących do cywilizacji, która władała starożytną Nubią - krainą położoną nad środkowym Nilem, między 300 p.n.e. a 350 rokiem n.e.
Miejsce znaleziska w Selib usiane było na powierzchni ceramiką. „Nigdy nie zapomnę pierwszego wrażenia chodzenia po kobiercu usłanym z potłuczonych naczyń, pod warstwą skorup z trudem dostrzegało się piasek” - wspomina dr Żurawski. Nie były to przy tym zwykłe skorupy, lecz pozostałości cienkościennych, luksusowych naczyń - takich, jakie używane były tylko przez najbogatszych i należący do ścisłej elity ludzi.
Archeolodzy przypuszczają nawet, że są to przykłady najdoskonalszej ceramiki, jaką kiedykolwiek produkowano w Dolnie Nilu. Wokół pałacu rozpościera się dzielnica mieszkalna. Jej rozległość sugeruje, że w starożytności Selib było jednym z ważniejszych centrów administracyjnych królestwa meroickiego, siedzibą gubernatora lub lokalnego władcy. W związku z tym wagę odkrycia miasta meroickiego w Selim trudno jest przecenić. To pierwsze tego typu znalezisko w rejonie, który uchodził za wyłączony spod władzy królów Meroe.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Nowe odkrycie w Dolinie Królów
Dodano : 2008-07-15

Egipscy archeolodzy odkryli w Dolinie Królów w Luksorze w południowym Egipcie figurkę grobową ushabti wykonaną z kwarcytu oraz kartusz faraona Seti I - donosi serwis internetowy Egypt State Information Service.
Odkrycia dokonano wewnątrz korytarza grobowca faraona Seti I - drugiego króla XIX dynastii, panującego w latach ok. 1314-1304 p.n.e. - którego grób został odkryty w 1817 r. przez Giovanniego Battistę Belzoniego, włoskiego badacza starożytności.
Figurki ushabti, reprezentujące zmarłego, były składane do grobu razem z innymi przedmiotami i - zgodnie z wierzeniami starożytnych Egipcjan - miały służyć jako wykonawcy fizycznych prac zastępujący zmarłego, gdy w życiu pozagrobowym zajdzie konieczność wykonania takiej pracy.
Jak podkreślił Zahi Hawass, Sekretarz Generalny Rady Najwyższej ds. Starożytności Egiptu, odkrycia dokonała pierwsza w historii egipska misja archeologiczna, pracująca w Dolinie Królów, po dwóch ostatnich stuleciach monopolizacji tych wykopalisk przez obcokrajowców.
Archeolodzy odnaleźli podczas oczyszczania grobowca także liczne gliniane naczynia oraz fragmenty zdobień ścian grobowca, które odpadły już po jego odkryciu w XIX w. Naukowcy ustalili też rzeczywistą długość korytarza do komory grobowej na 136 metrów, a nie 100 metrów - jak podaje w swoim raporcie włoski odkrywca G.B. Belzoni.
Odkrycia dokonano wewnątrz korytarza grobowca faraona Seti I - drugiego króla XIX dynastii, panującego w latach ok. 1314-1304 p.n.e. - którego grób został odkryty w 1817 r. przez Giovanniego Battistę Belzoniego, włoskiego badacza starożytności.
Figurki ushabti, reprezentujące zmarłego, były składane do grobu razem z innymi przedmiotami i - zgodnie z wierzeniami starożytnych Egipcjan - miały służyć jako wykonawcy fizycznych prac zastępujący zmarłego, gdy w życiu pozagrobowym zajdzie konieczność wykonania takiej pracy.
Jak podkreślił Zahi Hawass, Sekretarz Generalny Rady Najwyższej ds. Starożytności Egiptu, odkrycia dokonała pierwsza w historii egipska misja archeologiczna, pracująca w Dolinie Królów, po dwóch ostatnich stuleciach monopolizacji tych wykopalisk przez obcokrajowców.
Archeolodzy odnaleźli podczas oczyszczania grobowca także liczne gliniane naczynia oraz fragmenty zdobień ścian grobowca, które odpadły już po jego odkryciu w XIX w. Naukowcy ustalili też rzeczywistą długość korytarza do komory grobowej na 136 metrów, a nie 100 metrów - jak podaje w swoim raporcie włoski odkrywca G.B. Belzoni.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Ruiny miejskiego ośrodka ekonomicznego
Dodano : 2008-07-07

Badania archeologiczne przeprowadzone w ruinach starożytnego miasta Gohar Tappeh w Iranie wykazały, że w III i II tysiącleciu p.n.e. było ono kwitnącym ośrodkiem ekonomicznym - donosi serwis internetowy Circle of Ancient Iranian Studies.
Starożytne pozostałości, zajmujące powierzchnię 50 hektarów, znajdują się we wschodniej części prowincji Mazandaran w północnym Iranie i są najstarszymi w całym regionie ruinami starożytnego ośrodka miejskiego, jakie kiedykolwiek odkryto.
Jak poinformował Ali Mahforouzi, szef zespołu archeologów pracujących na stanowisku Gohar Teppeh, jednym z najważniejszych odkryć było odnalezienie pozostałości kompleksu architektonicznego, wskazujących na bardzo silną pozycję gospodarczą prowincji Mazandaran przed pięcioma tysiącami lat.
Podczas ostatniego sezonu prac wykopaliskowych archeolodzy zlokalizowali również położenie miejskich fortyfikacji, złożonych z murów obronnych z ośmioma wieżami strażniczymi.
W ich obrębie naukowcy zidentyfikowali ośrodki administracyjne i religijne oraz dzielnice mieszkaniowe.
Wyniki wcześniejszych badań archeologicznych sugerowały, że początki rozwoju ośrodków miejskich w regionie miały miejsce około 3000 lat p.n.e. Znaleziska w Gohar Tappeh potwierdziły tą hipotezę.
Starożytne pozostałości, zajmujące powierzchnię 50 hektarów, znajdują się we wschodniej części prowincji Mazandaran w północnym Iranie i są najstarszymi w całym regionie ruinami starożytnego ośrodka miejskiego, jakie kiedykolwiek odkryto.
Jak poinformował Ali Mahforouzi, szef zespołu archeologów pracujących na stanowisku Gohar Teppeh, jednym z najważniejszych odkryć było odnalezienie pozostałości kompleksu architektonicznego, wskazujących na bardzo silną pozycję gospodarczą prowincji Mazandaran przed pięcioma tysiącami lat.
Podczas ostatniego sezonu prac wykopaliskowych archeolodzy zlokalizowali również położenie miejskich fortyfikacji, złożonych z murów obronnych z ośmioma wieżami strażniczymi.
W ich obrębie naukowcy zidentyfikowali ośrodki administracyjne i religijne oraz dzielnice mieszkaniowe.
Wyniki wcześniejszych badań archeologicznych sugerowały, że początki rozwoju ośrodków miejskich w regionie miały miejsce około 3000 lat p.n.e. Znaleziska w Gohar Tappeh potwierdziły tą hipotezę.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
4000-letni naszyjnik
Dodano : 2008-07-07

Archeolodzy poinformowali, że naszyjnik odnaleziony w pobliżu Jeziora Titicaca w południowym Peru jest najstarszym znanym przedmiotem ze złota odnalezionym w Amerykach - donosi serwis internetowy BBC News.
Datowanie przeprowadzone metodą węgla aktywnego C-14 wykazało, że naszyjnik pochodzi sprzed około 4000 lat, kiedy Peru zamieszkiwała ludność zajmująca się myślistwem i zbieractwem.
Naszyjnik ze złota został odnaleziony razem z kością żuchwy dorosłego człowieka - najprawdopodobniej starszej kobiety - w dole grobowym położonym przy prymitywnych ziemiankach na stanowisku Jiskairumoko, osadzie zamieszkałej w okresie 3300-1500 r. p.n.e.
Zdaniem naukowców, znalezisko sugeruje używanie przez ludzi biżuterii ze złota dla podkreślenia osobistego prestiżu znacznie wcześniej, niż pojawiły się w Andach bardziej złożone społeczności.
Ślady na naszyjniku wskazują na sposób jego wykonania. Najprawdopodobniej złote bryłki zostały spłaszczone kamiennym młotem, a następnie ostrożnie zakrzywione lub rozklepane na twardym cylindrycznym przedmiocie dla nadania im rurkowatego kształtu.
Datowanie przeprowadzone metodą węgla aktywnego C-14 wykazało, że naszyjnik pochodzi sprzed około 4000 lat, kiedy Peru zamieszkiwała ludność zajmująca się myślistwem i zbieractwem.
Naszyjnik ze złota został odnaleziony razem z kością żuchwy dorosłego człowieka - najprawdopodobniej starszej kobiety - w dole grobowym położonym przy prymitywnych ziemiankach na stanowisku Jiskairumoko, osadzie zamieszkałej w okresie 3300-1500 r. p.n.e.
Zdaniem naukowców, znalezisko sugeruje używanie przez ludzi biżuterii ze złota dla podkreślenia osobistego prestiżu znacznie wcześniej, niż pojawiły się w Andach bardziej złożone społeczności.
Ślady na naszyjniku wskazują na sposób jego wykonania. Najprawdopodobniej złote bryłki zostały spłaszczone kamiennym młotem, a następnie ostrożnie zakrzywione lub rozklepane na twardym cylindrycznym przedmiocie dla nadania im rurkowatego kształtu.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [1]
/ Skomentuj
Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

Porfiriusz 