Aktualności
Starożytne pieczęcie z Jerozolimy
Dodano : 2008-05-09

Prace wykopaliskowe prowadzone w Jerozolimie pozwoliły naukowcom lepiej poznać starożytny system pocztowy z epoki żelaza - donosi izraelski serwis internetowy Arutz Sheva.
Archeolodzy pracujący na stanowisku w pobliżu Źródła Gihona, w dolinie położonej na wschód od Starego Miasta, dotarli do warstwy gruntu, zawierającej gliniane skorupy pochodzące z czasów epoki żelaza (VIII w. p.n.e.).
Szczegółowe przesiewanie ziemi z tej warstwy doprowadziło do odkrycia fragmentów trzech glinianych pieczęci, służących w starożytności do pieczętowania listów i towarów, oraz dwóch pieczęci kamiennych. Na wszystkich pieczęciach widnieją hebrajskie nazwiska i wszystkie pochodzą sprzed 2800 lat.
Jeszcze w IX w. p.n.e. w Jerozolimie korespondencja i towary były wysyłane przez nadawców bez używania imiennych pieczęci, na co wskazują odkryte dwa lata temu pieczęcie z końca IX w. p.n.e., pokryte symbolami graficznymi - np. rysunkami łodzi lub różnych zwierząt: ryb, jaszczurek i ptaków.
Według profesora Ronny Reicha z Uniwersytetu w Hajfie i Eli Shukrona z Urzędu Starożytności Izraela, dzięki nowym znaleziskom okazało się, że już sto lat później urzędnicy i kupcy w Jerozolimie zaczęli dodawać swoje nazwiska na pieczęciach.
Archeolodzy pracujący na stanowisku w pobliżu Źródła Gihona, w dolinie położonej na wschód od Starego Miasta, dotarli do warstwy gruntu, zawierającej gliniane skorupy pochodzące z czasów epoki żelaza (VIII w. p.n.e.).
Szczegółowe przesiewanie ziemi z tej warstwy doprowadziło do odkrycia fragmentów trzech glinianych pieczęci, służących w starożytności do pieczętowania listów i towarów, oraz dwóch pieczęci kamiennych. Na wszystkich pieczęciach widnieją hebrajskie nazwiska i wszystkie pochodzą sprzed 2800 lat.
Jeszcze w IX w. p.n.e. w Jerozolimie korespondencja i towary były wysyłane przez nadawców bez używania imiennych pieczęci, na co wskazują odkryte dwa lata temu pieczęcie z końca IX w. p.n.e., pokryte symbolami graficznymi - np. rysunkami łodzi lub różnych zwierząt: ryb, jaszczurek i ptaków.
Według profesora Ronny Reicha z Uniwersytetu w Hajfie i Eli Shukrona z Urzędu Starożytności Izraela, dzięki nowym znaleziskom okazało się, że już sto lat później urzędnicy i kupcy w Jerozolimie zaczęli dodawać swoje nazwiska na pieczęciach.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Znaleziska z epoki brązu w Irlandii
Dodano : 2008-05-04

Archeolodzy odnaleźli na trasie budowy autostrady Dublin-Limerick w Irlandii starożytne artefakty z epoki brązu i późniejsze miejsca pochówku- donosi serwis internetowy Guardian Ireland.
Naukowcy odkryli w Camblin, w pobliżu miasta Roscrea w środkowej Irlandii, kilka stanowisk archeologicznych, zawierających miejsca pochówku, pozostałości ludzkich siedzib oraz interesujące przedmioty.
Jeden z takich przedmiotów, topór z brązu pochodzący z późnej epoki brązu, zdaniem archeologów został przed wiekami ukryty przez kogoś w płytkim dole i pozostawiony w ziemi.
Na innym stanowisku naukowcy odsłonili pozostałości dwóch domostw z epoki brązu, a także wydobyli średniowieczny żelazny topór.
W Camblin odkryte zostały też pozostałości trzech umocnionych osad. Jedna z nich posiadała mały cmentarz, na którym znajdują się szczątki ludzi w różnym wieku, co prawdopodobnie świadczy o długotrwałym wykorzystaniu cmentarza. Według archeologów cmentarz pochodzi z okresu VI-VII w. n.e.
Naukowcy odnaleźli również pozostałości drewnianego żurawia do wyciągania wody ze studni o konstrukcji kojarzonej przez naukowców raczej ze starożytnym Egiptem i Afryką Północną. Żuraw w Camblin jest pierwszym odkrytym tego typu urządzeniem, używanym w epoce brązu w Irlandii.
Odkrycia w Camblin zostały przedstawione w raporcie archeologicznym z budowy drogi zleconym przez Narodowy Zarząd Dróg w Irlandii.
Naukowcy odkryli w Camblin, w pobliżu miasta Roscrea w środkowej Irlandii, kilka stanowisk archeologicznych, zawierających miejsca pochówku, pozostałości ludzkich siedzib oraz interesujące przedmioty.
Jeden z takich przedmiotów, topór z brązu pochodzący z późnej epoki brązu, zdaniem archeologów został przed wiekami ukryty przez kogoś w płytkim dole i pozostawiony w ziemi.
Na innym stanowisku naukowcy odsłonili pozostałości dwóch domostw z epoki brązu, a także wydobyli średniowieczny żelazny topór.
W Camblin odkryte zostały też pozostałości trzech umocnionych osad. Jedna z nich posiadała mały cmentarz, na którym znajdują się szczątki ludzi w różnym wieku, co prawdopodobnie świadczy o długotrwałym wykorzystaniu cmentarza. Według archeologów cmentarz pochodzi z okresu VI-VII w. n.e.
Naukowcy odnaleźli również pozostałości drewnianego żurawia do wyciągania wody ze studni o konstrukcji kojarzonej przez naukowców raczej ze starożytnym Egiptem i Afryką Północną. Żuraw w Camblin jest pierwszym odkrytym tego typu urządzeniem, używanym w epoce brązu w Irlandii.
Odkrycia w Camblin zostały przedstawione w raporcie archeologicznym z budowy drogi zleconym przez Narodowy Zarząd Dróg w Irlandii.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [1]
/ Skomentuj
Odkrycia Polaków na Bliskim Wschodzie
Dodano : 2008-04-25

Wykopaliska w Tell ArbidRelikty świątyni sprzed około 5 tysięcy lat odkryli w Syrii polscy archeolodzy z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego, kierowani przez prof. Piotra Bielińskiego. To największa tego typu budowla z tamtego okresu. Niewiele o niej wiadomo, poza tym, że została intencjonalnie zasypana a wcześniej dokładnie wyczyszczona. Jednak to nie wszystko - w Kuwejcie, na pradziejowym cmentarzysku, polscy archeolodzy odkryli także najstarszą miejscową perłę, a inna grupa badaczy, pod kierunkiem prof. Barbary Kaim z Instytutu Archeologii UW, odkryła w północno- wschodnim Iranie ruiny świątyni sprzed ok. 1,5 tys. lat. Prawdopodobnie jest to świątynia Adur Burzen Mehr - jednego z trzech głównych sanktuariów i ośrodek pielgrzymek wyznawców religii zoroastryjskiej.
O wynikach prac i sukcesach polskich naukowców opowiadano w czasie prezentacji, która odbyła się 29 lutego w Instytucie Archeologii UW.
SYRIA
Na relikty syryjskiej świątyni archeolodzy natrafili w czasie badań ruin starożytnego miasta Tell Arbid w północno-wschodniej części kraju - jednego z najlepiej rozpoznanych ośrodków tzw. kultury Niniwa V. Świątynia zlokalizowana jest w południowej części miasta, a natrafiono na nią dzięki monumentalnym ścianom, dochodzącym nawet do dwóch metrów grubości. "Tak jak całe miasto wykonana została z cegły suszonej - opisuje budowlę prof. Piotr Bieliński. - Jej wielkość to około 30 m2".
Badania archeologiczne przyniosły ciekawe spostrzeżenia. Okazało się, że na środku świątyni, pod warstwą ziemi i gruzu, stały ołtarz i palenisko, a tuż obok przewrócona kadzielnica. "Najciekawsze jest jednak to, że oprócz tych obiektów nie znaleźliśmy zupełnie żadnych innych zabytków. Oznacza to, że świątynia została dokładnie wyczyszczona a następnie zasypana, jakby pieczętując koniec jej istnienia" - zauważa prof. Bieliński.
Nie znani są także budowniczowie obiektu. "Wiadomo jedynie, że czas budowy świątyni odpowiada okresowi Niniwa-V, przypadającemu na III tysiąclecie przed Chrystusem. Prawdopodobnie wznieśli ją albo Semici, albo przodkowie Hurytów. Podobny problem będzie z ustaleniem, komu była poświęcona - powstała bowiem w ostatnim okresie przed pojawieniem się w północnej Mezopotamii pisma i z tego względu brak jest jakichkolwiek źródeł pisanych poruszających ten temat" - kończy swoją wypowiedź profesor Bieliński.
IRAN
Świątynia ognia w Iranie
Kolejnym ważnym odkryciem Polaków było odnalezienie zaginionej świątyni ognia w Iranie. Na jej ślad została naprowadzona przez mieszkańców okolicznych wiosek prof. Barbara Kaim, archeolog z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. "Zaprowadzono nas w to miejsce, prosząc o wyjaśnienie, cóż to za ruiny - opowiada profesor Kaim. - Naszym oczom ukazał się niesamowity widok: w otoczeniu górskich łańcuchów, na 60-metrowej skale, wśród sadów granatowych widniały ruiny kamiennej budowli". Ponieważ na podłodze świątyni leżały gruzy sklepienia, początkowy etap pracy archeologów polegał na usuwaniu kawałków kamiennej kopuły, wieńczącej niegdyś główne pomieszczenie świątyni.
Dziś, po upływie pierwszego miesiąca badań, naukowcy podejrzewają, że stanęli oko w oko z zaginioną świątynią Adur Burzen Mehr - jednym z najważniejszych sanktuariów zoroastryjskich. "Mogą to potwierdzać nazwy okolicznych wiosek, które są wymieniane w pismach związanych z religią zoroastryjską. Najlepszym dowodem oczywiście byłoby odnalezienie wśród ruin jakiegoś tekstu" - mówi prof. Kaim. Na to jednak archeolodzy muszą poczekać do kolejnych badań.
Świątynia Adur Burzen Mehr związaną była z kultem ognia. "W zoroastryjskiej religii ogień jest pośrednikiem między człowiekiem a bogiem. W okresie panowania Sasanidów, od III do VII wieku, w Iranie istniało wiele świątyń ognia, a wśród nich trzy najważniejsze, które rangą można porównać do chrześcijańskich archikatedr. Pierwsza - o nazwie Adur Gusznasp - była świątynią ognia królewskiego i rycerskiego, w drugiej świątyni - Adur Farnabag - czczono ogień kapłanów, a trzecia - Adur Burzen Mehr, którą prawdopodobnie właśnie odkryli polscy archeolodzy - była świątynią chłopów" - wyjaśnia prof. Kaim.
KUWEJT
To jednak nie jedyne spektakularne odkrycia, które były ostatnio udziałem polskiej misji archeologicznej na Bliskim Wschodzie. Profesor Bieliński uczestniczył bowiem także w odkryciu najstarszej perły w Kuwejcie. Znaleziono ją w czasie badań grobu datowanego na II połowę III tysiąclecia przed Chrystusem. Grób jest częścią cmentarzyska koczowników, na którym składano kości zmarłych osób.
O wynikach prac i sukcesach polskich naukowców opowiadano w czasie prezentacji, która odbyła się 29 lutego w Instytucie Archeologii UW.
SYRIA
Na relikty syryjskiej świątyni archeolodzy natrafili w czasie badań ruin starożytnego miasta Tell Arbid w północno-wschodniej części kraju - jednego z najlepiej rozpoznanych ośrodków tzw. kultury Niniwa V. Świątynia zlokalizowana jest w południowej części miasta, a natrafiono na nią dzięki monumentalnym ścianom, dochodzącym nawet do dwóch metrów grubości. "Tak jak całe miasto wykonana została z cegły suszonej - opisuje budowlę prof. Piotr Bieliński. - Jej wielkość to około 30 m2".
Badania archeologiczne przyniosły ciekawe spostrzeżenia. Okazało się, że na środku świątyni, pod warstwą ziemi i gruzu, stały ołtarz i palenisko, a tuż obok przewrócona kadzielnica. "Najciekawsze jest jednak to, że oprócz tych obiektów nie znaleźliśmy zupełnie żadnych innych zabytków. Oznacza to, że świątynia została dokładnie wyczyszczona a następnie zasypana, jakby pieczętując koniec jej istnienia" - zauważa prof. Bieliński.
Nie znani są także budowniczowie obiektu. "Wiadomo jedynie, że czas budowy świątyni odpowiada okresowi Niniwa-V, przypadającemu na III tysiąclecie przed Chrystusem. Prawdopodobnie wznieśli ją albo Semici, albo przodkowie Hurytów. Podobny problem będzie z ustaleniem, komu była poświęcona - powstała bowiem w ostatnim okresie przed pojawieniem się w północnej Mezopotamii pisma i z tego względu brak jest jakichkolwiek źródeł pisanych poruszających ten temat" - kończy swoją wypowiedź profesor Bieliński.
IRAN
Świątynia ognia w Iranie
Kolejnym ważnym odkryciem Polaków było odnalezienie zaginionej świątyni ognia w Iranie. Na jej ślad została naprowadzona przez mieszkańców okolicznych wiosek prof. Barbara Kaim, archeolog z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. "Zaprowadzono nas w to miejsce, prosząc o wyjaśnienie, cóż to za ruiny - opowiada profesor Kaim. - Naszym oczom ukazał się niesamowity widok: w otoczeniu górskich łańcuchów, na 60-metrowej skale, wśród sadów granatowych widniały ruiny kamiennej budowli". Ponieważ na podłodze świątyni leżały gruzy sklepienia, początkowy etap pracy archeologów polegał na usuwaniu kawałków kamiennej kopuły, wieńczącej niegdyś główne pomieszczenie świątyni.
Dziś, po upływie pierwszego miesiąca badań, naukowcy podejrzewają, że stanęli oko w oko z zaginioną świątynią Adur Burzen Mehr - jednym z najważniejszych sanktuariów zoroastryjskich. "Mogą to potwierdzać nazwy okolicznych wiosek, które są wymieniane w pismach związanych z religią zoroastryjską. Najlepszym dowodem oczywiście byłoby odnalezienie wśród ruin jakiegoś tekstu" - mówi prof. Kaim. Na to jednak archeolodzy muszą poczekać do kolejnych badań.
Świątynia Adur Burzen Mehr związaną była z kultem ognia. "W zoroastryjskiej religii ogień jest pośrednikiem między człowiekiem a bogiem. W okresie panowania Sasanidów, od III do VII wieku, w Iranie istniało wiele świątyń ognia, a wśród nich trzy najważniejsze, które rangą można porównać do chrześcijańskich archikatedr. Pierwsza - o nazwie Adur Gusznasp - była świątynią ognia królewskiego i rycerskiego, w drugiej świątyni - Adur Farnabag - czczono ogień kapłanów, a trzecia - Adur Burzen Mehr, którą prawdopodobnie właśnie odkryli polscy archeolodzy - była świątynią chłopów" - wyjaśnia prof. Kaim.
KUWEJT
To jednak nie jedyne spektakularne odkrycia, które były ostatnio udziałem polskiej misji archeologicznej na Bliskim Wschodzie. Profesor Bieliński uczestniczył bowiem także w odkryciu najstarszej perły w Kuwejcie. Znaleziono ją w czasie badań grobu datowanego na II połowę III tysiąclecia przed Chrystusem. Grób jest częścią cmentarzyska koczowników, na którym składano kości zmarłych osób.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [1]
/ Skomentuj
Mieszkanie sprzed 12 tysięcy lat
Dodano : 2008-04-23

"Prawdopodobnie jest to pozostałość chaty" - tak archeolodzy określają jamę wydrążoną w ziemi przed 12 tys. laty odkrytą w Ćmielowie na Sandomierszczyźnie, na stanowisku Mały Gawroniec. By wyjaśnić wątpliwości sięgają po specjalistyczne metody badań fizyko-chemicznych, stratygraficznych oraz z zakresu modelowania komputerowego. Trudno to sobie wyobrazić, ale jama była badana przez 3 lata. Cierpliwość godna podziwu.
"Postawiliśmy na precyzję, bo tylko wtedy można otrzymać odpowiedzi na bardzo szczegółowe pytania, tym bardziej dotyczące epoki kamienia. Tu każdy drobny fragment krzemienia jest częścią większej układanki" - opowiadają odkrywcy i badacze stanowiska Michał Przeździecki z Instytutu Archeologii UW oraz Witold Migal z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
Badany obiekt jest resztką konstrukcji jaką wznieśli mieszkający tu ludzie należący do kręgu znanej z malowideł naskalnych kultury magdaleńskiej. "Wydrążona w ziemi jama nie jest tworem naturalnym - świadczą o tym jej idealnie gładkie ściany i dno być może pierwotnie wyłożone kamiennymi pytami. Ma średnicę około 2 metrów, i głębokość 60-70 centymetrów" - opisuje jej wygląd Katarzyna Pyżewicz, archeolog z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu
To co wyróżnia ten obiekt od podobnych na terenie Polski to jego trapezowaty kształt w przekroju. "Ściany rozszerzają się ku dołowi - to jedyny obiekt o takim charakterze na terenie Polski. Do tego w jego ścianie znajduje się kolejna tym razem wypełniona gruzem wapiennym struktura o bliżej nieokreślonej funkcji" - mówi Pyżewicz.
Ale to nie wszystkie obiekty odkryte na stanowisku - w odległości około 1,5 metra od jamy archeolodzy zauważyli trzy niewielkie zaciemnienia. Po ich zbadaniu uznano, że są to prawdopodobnie ślady po słupach, które mogły podtrzymywać zadaszenie nad główna jamą.
Wielkie nadzieje badaczy stanowiska wzbudzają możliwości jakich dostarczają analizy fizyko-chemiczne zastosowane w Ćmielowie. Uzyskane wyniki pozwolą odpowiedzieć m.in. na pytanie: z czego, w jaki sposób i kiedy obiekt ten został wykonany. Pierwsze wyniki uzyskane przez Macieja Krajcarza z Instytutu Geologii UW, wskazują iż ściany obiektu wykonane zostały ze specjalnej mieszanki lessu i materiałów organicznych. Dzięki temu cała konstrukcja była stabilna i nie przepuszczała wilgoci.
Zrekonstruowane zostały również przynajmniej dwa poziomy glebowe odpowiadające powierzchni gruntu w momencie funkcjonowania obozowiska. "Zauważono w badaniach liczne pozostałości materiałów organicznych. To szczególnie ważne gdyż na stanowisku nie znaleźliśmy ani jednego zbytku kościanego. Teraz możemy przypuszczać, że takie zabytki tu były, a nie zachowały do naszych czasów zapewne przez wzgląd na środowisko" - mówi Przeździecki.
Korzystanie z takich laboratoryjnych analiz nie jest wprawdzie w archeologii podejściem nowym, niemniej coraz częściej stanowi podstawę wszelkich rekonstrukcji . "To dlatego, że obecnie stawia się zupełnie inne, bardziej szczegółowe pytania, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nastąpił też rozwój samych metod badawczych" - podkreśla Przeździecki.
Badania fizyko-chemiczne mogą wyjaśnić wiele wątpliwości np. skąd dokładnie pochodzą przynoszone na stanowisko surowce kamienne piaskowce, obsydiany oraz krzemienie. W obecnej chwili podjęte zostały próby określenia dokładnego wieku obiektu poprzez oznaczenie metodą termoluminescencji momentu podgrzania kamieni stanowiących jak się zdaje badaczom obstawę ogniska. Naukowcy mają nadzieję, że badania fizyko-chemiczne pozwolą również na dość dokładne określenie wieku stanowiska.
PAP - Nauka w Polsce
"Postawiliśmy na precyzję, bo tylko wtedy można otrzymać odpowiedzi na bardzo szczegółowe pytania, tym bardziej dotyczące epoki kamienia. Tu każdy drobny fragment krzemienia jest częścią większej układanki" - opowiadają odkrywcy i badacze stanowiska Michał Przeździecki z Instytutu Archeologii UW oraz Witold Migal z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie.
Badany obiekt jest resztką konstrukcji jaką wznieśli mieszkający tu ludzie należący do kręgu znanej z malowideł naskalnych kultury magdaleńskiej. "Wydrążona w ziemi jama nie jest tworem naturalnym - świadczą o tym jej idealnie gładkie ściany i dno być może pierwotnie wyłożone kamiennymi pytami. Ma średnicę około 2 metrów, i głębokość 60-70 centymetrów" - opisuje jej wygląd Katarzyna Pyżewicz, archeolog z Instytutu Prahistorii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu
To co wyróżnia ten obiekt od podobnych na terenie Polski to jego trapezowaty kształt w przekroju. "Ściany rozszerzają się ku dołowi - to jedyny obiekt o takim charakterze na terenie Polski. Do tego w jego ścianie znajduje się kolejna tym razem wypełniona gruzem wapiennym struktura o bliżej nieokreślonej funkcji" - mówi Pyżewicz.
Ale to nie wszystkie obiekty odkryte na stanowisku - w odległości około 1,5 metra od jamy archeolodzy zauważyli trzy niewielkie zaciemnienia. Po ich zbadaniu uznano, że są to prawdopodobnie ślady po słupach, które mogły podtrzymywać zadaszenie nad główna jamą.
Wielkie nadzieje badaczy stanowiska wzbudzają możliwości jakich dostarczają analizy fizyko-chemiczne zastosowane w Ćmielowie. Uzyskane wyniki pozwolą odpowiedzieć m.in. na pytanie: z czego, w jaki sposób i kiedy obiekt ten został wykonany. Pierwsze wyniki uzyskane przez Macieja Krajcarza z Instytutu Geologii UW, wskazują iż ściany obiektu wykonane zostały ze specjalnej mieszanki lessu i materiałów organicznych. Dzięki temu cała konstrukcja była stabilna i nie przepuszczała wilgoci.
Zrekonstruowane zostały również przynajmniej dwa poziomy glebowe odpowiadające powierzchni gruntu w momencie funkcjonowania obozowiska. "Zauważono w badaniach liczne pozostałości materiałów organicznych. To szczególnie ważne gdyż na stanowisku nie znaleźliśmy ani jednego zbytku kościanego. Teraz możemy przypuszczać, że takie zabytki tu były, a nie zachowały do naszych czasów zapewne przez wzgląd na środowisko" - mówi Przeździecki.
Korzystanie z takich laboratoryjnych analiz nie jest wprawdzie w archeologii podejściem nowym, niemniej coraz częściej stanowi podstawę wszelkich rekonstrukcji . "To dlatego, że obecnie stawia się zupełnie inne, bardziej szczegółowe pytania, niż jeszcze kilkanaście lat temu. Nastąpił też rozwój samych metod badawczych" - podkreśla Przeździecki.
Badania fizyko-chemiczne mogą wyjaśnić wiele wątpliwości np. skąd dokładnie pochodzą przynoszone na stanowisko surowce kamienne piaskowce, obsydiany oraz krzemienie. W obecnej chwili podjęte zostały próby określenia dokładnego wieku obiektu poprzez oznaczenie metodą termoluminescencji momentu podgrzania kamieni stanowiących jak się zdaje badaczom obstawę ogniska. Naukowcy mają nadzieję, że badania fizyko-chemiczne pozwolą również na dość dokładne określenie wieku stanowiska.
PAP - Nauka w Polsce
Dodał : Artus
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Ceremonie pogrzebowe Partów
Dodano : 2008-04-20

Archeolodzy prowadzący wykopaliska na cmentarzysku sprzed ponad 2000 lat w Iranie odkryli groby ujawniające zwyczaje pogrzebowe starożytnych Partów - donosi serwis internetowy Press TV.
Naukowcy prowadzą prace wykopaliskowe na stanowisku Nakhl-e Ebrahim w prowincji Hormozgan w południowym Iranie, gdzie znajduje się cmentarzysko z czasów panowania partyjskiej dynastii Arsacydów (ok. 238 r. p.n.e. - 226 r. n.e.).
Jak poinformował Abbas Norouzi, reprezentujący biuro Dziedzictwa Kulturalnego prowincji Hormozgan, już wstępna faza prac archeologicznych pomogła wyjaśnić tajemnicę zwyczajów pogrzebowych, stosowanych przez starożytnych Partów.
Dzięki znaleziskom na stanowisku naukowcy ustalili, że do zwyczajów pogrzebowych Partów należał pochówek w dzbanach pełniących rolę urn.
Okazało się również, że stanowisko Nakhl-e Ebrahim było w czasach rozkwitu wielką fortecą i jednym z największych starożytnych portów Zatoki Perskiej.
Archeolodzy będą prowadzić dalsze prace wykopaliskowe zgodnie z harmonogramem przez kolejny miesiąc.
Naukowcy prowadzą prace wykopaliskowe na stanowisku Nakhl-e Ebrahim w prowincji Hormozgan w południowym Iranie, gdzie znajduje się cmentarzysko z czasów panowania partyjskiej dynastii Arsacydów (ok. 238 r. p.n.e. - 226 r. n.e.).
Jak poinformował Abbas Norouzi, reprezentujący biuro Dziedzictwa Kulturalnego prowincji Hormozgan, już wstępna faza prac archeologicznych pomogła wyjaśnić tajemnicę zwyczajów pogrzebowych, stosowanych przez starożytnych Partów.
Dzięki znaleziskom na stanowisku naukowcy ustalili, że do zwyczajów pogrzebowych Partów należał pochówek w dzbanach pełniących rolę urn.
Okazało się również, że stanowisko Nakhl-e Ebrahim było w czasach rozkwitu wielką fortecą i jednym z największych starożytnych portów Zatoki Perskiej.
Archeolodzy będą prowadzić dalsze prace wykopaliskowe zgodnie z harmonogramem przez kolejny miesiąc.
Dodał : Lilla Weneda
Komentarze [0]
/ Skomentuj
Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44

św. Liberiusz 