Witaj Nieznajomy !    .::.    Zarejestruj / Zaloguj

Aktualności



Syria zwróciła Irakowi antyczną płytę
Dodano : 2008-10-29
Syria zwróciła Irakowi cenną marmurową płytę skradzioną ze stanowiska archeologicznego w Kalchu pod Mosulem, na północy Iraku - poinformował iracki minister ds. turystyki i archeologii Mohammed Abbas al-Auraibi.

Marmurowa płyta o wymiarach metr na pół metra przedstawia klęczącego brodatego mężczyznę, pogrążonego w modlitwie, i kilka wierszy pisma klinowego.
Archeolodzy zbadają teraz płytę w celu potwierdzenia jej pochodzenia.

Miasto Kalchu, z którego najprawdopodobniej pochodzi płyta, zostało stolicą asyryjskiego imperium w 883 roku p.n.e. i pełniło tą funkcję przez ponad 150 lat.

W chaosie towarzyszącym inwazji USA na Irak w 2003 roku, złodzieje ukradli ok. 15 tys. bezcennych przedmiotów i wywieźli je z kraju.

Jordania zwróciła niedawno Irakowi 2466 tego rodzaju przedmiotów, a od Syrii otrzymaliśmy ich już ponad 700 - powiedział minister Auraibi.

Irak wraz z Interpolem wciąż szuka ok. 12 tysięcy bezcennych przedmiotów wywiezionych za granicę.

Sakkara
Dodano : 2008-10-29
Nazwy pełnionych funkcji w państwie, fakty z życia codziennego, opisy obrzędów – takie m.in. informacje można znaleźć na przedmiotach z kamienia, które starożytni Egipcjanie wykorzystywali do ozdoby grobowców czy swoich posiadłości. O materiale inskrybowanym, jaki odnaleźli w ostatnich latach polscy archeolodzy pracujący na stanowisku w Sakkarze w Egipcie opowiadał podczas konferencji „Polacy nad Nilem” dr Kamil Omar Kuraszkiewicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego.

Sakkara położona jest na południe od Kairu i na zachód od Memfis. To najstarsza część starożytnego cmentarzyska w Memfis, które było stolicą Egiptu w czasach Starego Państwa. Najbardziej znanym obiektem znajdującym się w Sakkarze jest piramida Dżesera, założyciela III Dynastii (XXVII w. p.n.e.). Polscy archeolodzy pracują po zachodniej stronie tego kompleksu.

„Na naszym stanowisku w Sakkarze mamy do czynienia z grobami z dwóch okresów - Starego Państwa (Nekropola Dolna) i późniejszymi o dwa tysiące lat pochowkami Nekropoli Górnej. A wszystko to w cieniu piramidy Dżesera” – przypomniał dr Kamil Kuraszkiewicz. Na Nekropolę Dolną składają się mastaby i skalne grobowce urzędników, którzy żyli w schyłkowym okresie Starego Państwa, m.in. Merefnebefa i Nianchnefertuma. Nekropola Górna to pochówki głównie z czasów ptolemejskich składane najczęściej w zagłębieniach wykutych lub wykopanych w podłożu.

„Dżeser jest obecny na naszych wykopaliskach nie tylko duchem - znajdujemy fajansowe płytki z podziemnych pomieszczeń jego kompleksu grobowego, ale również fragmenty bloków wapiennych pochodzących z tych samych pomieszczeń. W tym kompleksie nie ma jednak zbyt wielu inskrypcji".

W 1999 roku w warstwach pochodzących zniszczonych konstrukcji grobowych z czasów Starego Państwa, archeolodzy natrafili na jedną ze stel z imieniem Dżesera. Drugą odkryli podczas ubiegłorocznej kampanii. "Tego typu stel znanych jest obecnie około sześćdziesięciu. Nieznana jest ich funkcja - prawdopodobnie wyznaczały zasięg kompleksu Dżesera, zanim został zbudowany. Wiadomo jednak, że w pewnym momencie przestały być potrzebne, zdemontowano je i użyto wtórnie jako materiał budowlany w kompleksie Dżesera" - wyjaśniał naukowiec.

„Mniej więcej 400 lat po panowaniu Dżesera, tuż przy zachodnim murze jego kompleksu, funkcjonowała nekropola prywatna obejmująca przede wszystkim grobowce średniej rangi urzędników, poza Merefnebefem, którego ranga była znacznie wyższa. Większość grobowców, z którymi mamy do czynienia, to ceglane mastaby z nielicznymi wapiennymi elementami architektonicznymi. Te elementy to przede wszystkim ślepe wrota, niekiedy stoły i baseny ofiarne” – opowiadał archeolog.

Większość naziemnych konstrukcji tych grobowców nie zachowała się zupełnie lub zachowała się słabo, więc wapienne elementy architektoniczne w większości przypadków uległy przemieszczeniu, co ma bezpośredni wpływ na identyfikację właścicieli grobowców.

„Pierwszym inskrybowanym zabytkiem z okresu Starego Państwa, jaki znaleźliśmy, a było to w roku 1997, była dolna część steli pochodzącej ze wschodniej kaplicy Merefnebefa. Stelę znaleziono w obrębie kaplicy Merefnebefa. Umieszczono tu imiona i tytuły właściciela, łącznie z tymi najwyższymi” – mówił archeolog. Tytuły wezyra znajdowały się prawdopodobnie w górnej, niezachowanej części steli, na co wskazuje sekwencja tytułów poniżej.

Kuraszkiewicz opowiedział także o jednej z nielicznych stel, które zachowały się dokładnie w tym samym miejscu, gdzie zostały umieszczone pierwotnie. To stela znajdująca się w kaplicy, która należała do człowieka o imieniu Pehenptah, zdrobniale Pehi. Stela ta do dzisiaj stoi wmurowana w ceglany mur kaplicy. Na dolnej części tablicy grobowej umieszczono inskrypcje zawierające niewiele mówiące informacje na temat samego urzędnika. Jednak w 2003 i 2004 roku kilka metrów na wschód od kaplicy Pehenptaha archeolodzy znaleźli kilka fragmentów, które pochodziły z górnej części tej steli. „Fragmenty te pozwoliły odtworzyć jedyny znany nam tytuł Pehiego” – podkreślał naukowiec.

Okazało się, że stela została wykuta na wtórnie użytym bloku pochodzącym z innego grobowca, wysokiej rangą osoby. Na drugiej stronie tablicy zachował się fragment listy ofiar. „To relief wyższej klasy niż ten poświęcony Pehiemu” – mówił.

„Niemal dokładnie w tej samej okolicy znaleźliśmy jeden z nielicznych na terenie naszych wykopalisk bloków z inskrypcją budowlaną - hieratycznym grafitti wykonanym czerwonym tuszem – przypomina Kuraszkiewicz. - To osoba nienajwyższej rangi, urzędnik wymiaru sprawiedliwości, pisarz dokumentów królewskich”.

W tej okolicy znaleziono także blok, z którym wiąże się ciekawa historia, ale trzeba się cofnąć do 1998 roku, kiedy w jednym z dużych szybów grobowych została znaleziona górna część węgaru z inskrypcją, niepodającą imienia ani tytułów właściciela, natomiast wskazującą, że pochodzi on z grobowca jakiejś kobiety. Przypuszczaliśmy, że węgar, pochodzi z kaplicy przylegającej bezpośrednio do szybu, a cały grobowiec mógł należeć do rodziny tej kobiety. Jednak w 2006 roku znaleźliśmy inny fragment węgara, z inskrypcją również dedykowaną kobiecie, kapłance, tym razem zawierający jej tytuł i imię” – opowiada. Okazało się, że mimo piętnastometrowej odległości dzielącej te dwa fragmenty, idealnie do siebie pasują. Nie wiadomo, w którym z grobowców pierwotnie pochowana była ta kobieta.

Z podobną sytuacją naukowcy mieli do czynienia, kiedy badali niewielką ceglaną kaplicę, gdzie w podłodze, w miejscu przylegającym bezpośrednio do szybu grobowego, i w którym powinno się znajdować miejsce kultu zmarłego, znaleźli dwa elementy wapienne - nadproże i węgar. "Ich wielkość wskazywała, że nie było to obramowanie wejścia, bo wejścia do tej kaplicy jako takiego nie ma. Kaplica była wydzielona tylko niskim murkiem, więc elementy obramowywały prawdopodobnie niszę ze ślepymi wrotami, które się jednak nie zachowały" - opowiadał.

Inskrypcje na węgarze i nadprożu podawały tytuły, imię właściciela obiektu, którym był Ni-Pepi, pełniący funkcję majordoma pałacu królewskiego.

Ciekawym elementem tej inskrypcji jest znak gwiazdki występujący w innym tytule tego samego człowieka, w tytule „dopuszczonego do tajemnic Domu Poranka”. Jak tłumaczył archeolog, wygląda na to, że wykuwający inskrypcje nie poradził sobie za pierwszym razem, wykuł jeden z promieni pod niewłaściwym kątem i starał się poprawić błąd.

Archeolodzy założyli, że kaplica należała do Ni-Pepiego. Jednak dopiero w 2004 roku mogli potwierdzić swoją hipotezę. „W zasypie szybu znaleźliśmy stelę - ślepe wrota dedykowane kobiecie, kapłance bogini Hathor. Zaczęliśmy więc zastanawiać się do kogo należy właściwe ten grobowiec. Nasze wątpliwości rozwiały się, kiedy dotarliśmy do komory grobowej, która została niemal doszczętnie splądrowana. Pochówek, który w niej spoczywał, był zniszczony. Ustaliliśmy jednak, że były tu szczątki mężczyzny - więc punkt na korzyść Ni-Pepiego. Na dalszym etapie eksploracji znaleźliśmy również elementy wyposażenia grobowego, m.in. zespół miedzianych naczyń, z których każde było opatrzone inskrypcją, wymieniającą imię Ni-Pepiego z tym samym tytułem, który jest wymieniony na węgarze - majordoma domu królewskiego. Nasze wątpliwości, do kogo należał ten grobowiec, ostatecznie się rozwiały” - opowiadał.

Jak podkreślał naukowiec, choć każda z inskrypcji, o których mówił do tej pory, ma jakieś swoje ciekawe aspekty, to jednak są one dość typowe.

„Zupełnie inaczej wygląda sprawa z zabytkiem, który znaleźliśmy w 2001 roku - fragmentami węgara opatrzonego tekstem o wysokim stopniu oryginalności. Ten rozbity na drobne kawałki i wbity w podłogę kaplicy obiekt zawiera fragment inskrypcji biograficznej człowieka, którego imię się nie zachowało; zachował się tylko fragment jednego tytułu, wskazujący, że człowiek był związany z zarządzeniem jakimś aspektem funkcjonowania posiadłości królewskiej” – mówił Kamil Kuraszkiewicz. Inskrypcja znajdująca się powyżej wspomina o tym, że człowiek ten wykonywał misje, zlecane mu przez króla. Napis zapewnia, że król cenił go i był bardzo zadowolony z podejmowanych przez niego działań, a w nagrodę obdarzał go złotem.

Jak mówił archeolog, na to, że ten człowiek był ważną osobistością, wskazuje wysoka jakość wykonania grobowca i jego wielkość. „W ten sposób dochodzimy do innego człowieka, który co prawda jak dotąd w inskrypcjach w swoim grobowcu się tym nie chwali, ale wiemy, że brał udział w misjach królewskich, zakrojonych na szeroką skalę. W 2002 roku pracując po zachodniej stronie suchej fosy odsłoniliśmy dwie kaplice, z których jedna zawiera ślepe wrota dedykowane człowiekowi o imieniu Ichi, noszącemu tytuł "nosiciela pieczęci boga" - kogoś w rodzaju królewskiego komisarza politycznego. Poza ślepymi wrotami znaleźliśmy fragmenty węgarów, które prawdopodobnie stanowiły ich obramowanie i które wymieniały imię oraz tytuł syna tego człowieka. Syn odziedziczył po ojcu nie tylko oba imiona, ale też sferę działalności” – wyjaśniał naukowiec.

„Jeśli można mieć wątpliwości co do tego, czy ci panowie brali udział w jakichkolwiek wyprawach, to pozbywamy się ich, ponieważ w odległym o ponad 500 kilometrów Wadi Hammamat, przy szlaku prowadzącym nad Morze Czerwone, znajduje się szereg grafitti związanych z wyprawami organizowanymi na rozkaz Pepi I. Kilka z nich wymienia imię nosiciela pieczęci boga Ichi, a jedno z nich podaje też imię jego syna” - zaznacza.

Ciekawostką związaną z dobrze znanym grobowcem Merefnebefa jest relief przedstawiający psa tego dostojnika. Towarzysząca mu inskrypcja zawiera jedno z nielicznych imion psów, jakie przetrwały ze starożytnego Egiptu: Iru-em-szecz, co w wolnym tłumaczeniu znaczy „taki jak szecz”. To ostatnie słowo prawdopodobnie oznacza waleczne zwierzątko - ratela, ssaka z rodziny łasicowatych.

„Materiał inskrybowany pochodzący z okresu Starego Państwa okazał się bardzo użyteczny niemal dwa tys. lat później, kiedy teren był ponownie użytkowany jako cmentarzysko, a wapienne elementy architektoniczne przydały się do tego, by przykrywać nimi nowe groby " – przypominał.

Groby z tego okresu zawierały niewiele materiału inskrybowanego, a mumie miały najczęściej mało wyposażenia. Choć niektóre trumny są opatrzone interesującymi inskrypcjami” – zaznaczył Kuraszkiewicz.

Egipskie trumny sprzed ponad 2500 lat
Dodano : 2008-10-29
Zespół egipskich archeologów odkrył kilka starożytnych malowanych drewnianych trumien sprzed ponad 2500 lat - donosi serwis internetowy Yahoo News.

Jak poinformował dr Zahi Hawass, szef Rady Najwyższej ds. Starożytności Egiptu, trumny zostały odnalezione przez archeologów podczas prac wykopaliskowych prowadzonych w pobliżu Sakkary w grobowcach wysokich dostojników królewskich z czasów XVIII i XIX Dynastii.
Według dr Hawassa, niektóre z nienaruszonych kolorowych trumien pochodzą z VI w. p.n.e., a pozostałe sięgają czasów panowania faraona Ramzesa II ( 1307-1237 r. p.n.e.).

Jak poinformował Ahmed Said z Uniwersytetu Kairskiego, który kieruje pracami zespołu naukowców, w badanych grobowcach znajdowały się także posążki przedstawiające właścicieli barwionych trumien.

Cmentarzysko w Sakkarze powstało w około 2700 r. p.n.e. i było w starożytnym Egipcie w stałym użyciu przez blisko trzy tysiące lat, do czasów Okresu Rzymskiego.

Polscy archeolodzy - festiwal rzymski
Dodano : 2008-10-13
Podczas zakończonego niedawno festiwalu rzymskiego w Swisztowie w Bułgarii zaprezentowano rezultaty prac grupy archeologów, m.in. z Polski, badającej ruiny rzymskiego obozu Novae z I-VI wieku. Novae, położone nad Dunajem na północy Bułgarii, było ważnym centrum militarnym, a później miastem rzymskiej prowincji Mezja Dolna. Zostało zniszczone w końcu VI wieku.

Od 1970 r. prowadzi tam badania międzynarodowa ekspedycja, w której skład wchodzi zespół archeologów z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu pod kierunkiem Andrzeja Biernackiego.
W trakcie czterodniowego festiwalu po raz pierwszy pokazano oryginalną łaźnię legionową o powierzchni 7 tys. m kw. Po zakończeniu prac restauracyjnych, którymi kierowali polscy archeolodzy, basen napełniono wodą.

Zaprezentowano także najnowsze odkrycie - postument pod posąg bogini Minerwy. Odkrycia - jak powiedział PAP dr Biernacki - dokonali archeolodzy bułgarscy, lecz pracami od lat kierują Polacy, zapewniając również ich finansowanie. "Dzięki trwającej ponad 40 lat pracy Polaków Novae zaistniało na mapie archeologicznej i jest uznawane za najlepiej zbadany obóz rzymski na Bałkanach" - podkreślił Biernacki.

Polacy od lat starają się, by Novae trafiło na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Przyrodniczego Ludzkości UNESCO. Obóz został objęty programem Unii Europejskiej "Kultura 2000".

Współczesny Swisztow, jeden z ważnych portów na Dunaju, jest oddalony o 4 km od starożytnego obozu.

Cylindryczna pieczęć
Dodano : 2008-10-13
Archeolodzy odkryli w starożytnym grobie w południowo-zachodnim Iranie pieczęć sprzed 3500 lat pokrytą pismem klinowym - donosi serwis internetowy Fars News Agency.

Odkrycia dokonali naukowcy prowadzący wykopaliska na stanowisku w pobliżu miasta Dena, w prowincji Kohkiluyeh Va Boyer Ahmad, w starożytnym grobie o wymiarach 3,5 metra długości i 0,5 metra szerokości, pochodzącym sprzed 3500 lat.
Odkryta pieczęć o cylindrycznym kształcie pokryta jest inskrypcjami wykonanymi pismem klinowym oraz wyrytymi na niej postaciami ludzi i zwierząt.

Na obu końcach cylindra pieczęci znajdują się dwa wywiercone otwory o średnicy 4 milimetrów każdy.

Zdaniem ekspertów, mimo niewielkich rozmiarów - cylinder ma 2 centymetry długości i 2 centymetry średnicy - znalezisko jest szczególnie ważne dla prowadzonych badań archeologicznych.

Badania te koncentrują się w rejonach południowo-zachodniego Iranu na pozostałościach starożytnych cywilizacji z okresu I i II tysiąclecia p.n.e.

Strony : 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44






Szukaj