Witaj Nieznajomy !    .::.    Zarejestruj / Zaloguj

Ukrzyżowanie

2006-04-13 | RA | Komentarze [12] | Skomentuj



Śmierć krzyżowa. Zgodnie ze starożytnymi źródłami była niewątpliwie jedną z najsroższych i najbardziej poniżających rodzajów kary w antycznym świecie. Skazano na nią Jezusa Chrystusa
Przyczyna śmierci była wieloczynnikowa: uduszenie z niewydolności oddechowej, głównie wydechowej, wstrząs pokrwotoczny, pourazowy i ostra niewydolność serca z możliwym prawdopodobieństwem śmiertelnej arytmii.

Kara ukrzyżowania prawdopodobnie wywodziła się z Asyrii i Babilonu. Aleksander Wielki wprowadził ją w krajach śródziemnomorskich w IV wieku przed Chr., a Fenicjanie zapoznali Rzymian z tym okrutnym rodzajem zadawania śmierci w III w. przed narodzeniem Chrystusa. Rzymianie udoskonalali ją przez 500 lat swego panowania i szeroko rozpowszechnili w rzymskim imperium. Stosowali głównie u niewolników, zdegradowanych żołnierzy i chrześcijan, wyjątkowo zaś rzadko u swoich obywateli. Przetrwała przez około 800 lat.

Kara w Judei

Od śmierci Heroda I Wielkiego (4 r. przed Chr.) do upadku Jerozolimy (70 r. po Chr.), ukrzyżowanie było w Judei powszechnie stosowaną karą. Najbardziej przerażające wypadki miały miejsce podczas oblężenia Jerozolimy, kiedy Rzymianie chłostali i krzyżowali codziennie nawet 500 schwytanych Żydów. Ukrzyżowanie zniósł dopiero cesarz Konstantyn Wielki w 337 r. z uwagi na szacunek dla Jezusa Chrystusa. Zastąpił ją powieszeniem na patibulum – szubienicy, która w porównaniu z krzyżem była, można rzec, „humanitarna”. Przybijanie gwoźdźmi ofiary za ręce i stopy było regułą, natomiast przywiązywanie do krzyża było wyjątkiem. Proste przywiązanie ofiary do drzewa lub krzyża z rękoma zawieszonymi bezpośrednio ponad głową powodowało, że śmierć następowała w przeciągu minut.

Dźwiganie

Jak wynika z badań archeologicznych i danych historycznych, preferowanym rodzajem krzyża przez Rzymian był niski krzyż w kształcie litery T, składający się z pionowego słupa wysokości 1,8-2,4 m i poprzecznej belki długości 1,5-1,8 m. Zwyczajowo skazaniec musiał dźwigać krzyż od miejsca biczowania aż na miejsce stracenia, zwykle poza murami miejskimi. Ze względu na duży ciężar (ok. 140 kg), skazaniec niósł tylko belkę poprzeczną, ważącą od 37 do 54 kg, umiejscowioną na karku i balansowaną podczas dźwigania dwoma ramionami przywiązanymi rzemieniami do belki. Procesja krzyżowa prowadzona była przez oddział żołnierzy dowodzony przez centuriona. Jeden z żołnierzy niósł tabliczkę (titulus) z nazwiskiem i winą skazańca, która umieszczana była później na szczycie krzyża. Straży żołnierskiej nie wolno było pozostawić ofiary przed stwierdzeniem zgonu.

Na miejscu kaźni belka była czopowana na słupie, z dodatkowym ewentualnym przymocowaniem za pomocą lin. Aby przedłużyć agonię, w środkowodolnej części słupa przymocowywano niekiedy kawał nieociosanego klocka lub deski (sedulum).



Strona : [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ]


12 celnych komentarzyDodaj komentarz
Redaktor
Dodano: 2006-11-25
Podobno we wszystkich formach ukrzyżowania skazaniec był przywiązywany do krzyża. Rzymianie przybijali go tylko dla zwiększenia cierpienia, bo ciało nie utrzymałoby się na samych gwoździach. Nie jestem pewien, czy to prawda, ale tak gdzieś przeczytałem. Jeśli ktoś ma dokładniejsze informacje, proszę mnie poprawić :)
Plebejusz
Dodano: 2007-04-04
Ciało może utrzymać się na samych gwożdziach. Po prostu musieli wiedzieć gdzie i pod jakim kątem trzeba je wbić. Wtedy gwóźdź przechodił przez jeden z najważniejszych nerwów i zadawał jeszcze większy ból. Ukrzyżowany czasami mógł umrzeć z bólu.
Chłop
Dodano: 2007-05-21
Jak na mój gust to kara była wyszukaną kaźnią. Najpierw skazaniec dźwigał ciężki krzyż, potem był przybijany do niego, wisiał dość długo by odczuć pragnienie, a na koniec łamali mu kości u nóg by dodać cierpieniu smaczek. Rzymianie naprawde byli okrutnikami.
Ekwita
Dodano: 2007-08-06
Ciekawe,ale jak oni mogli tak postępować. To jest przecież okrutne. Historia Całunu Turyńskiego jest interesująca. Często na religii księża i katecheci poruszają ten temat. Przynajmniej u mnie.
Rzemieślnik
Dodano: 2008-03-09
ciekawe jest twierdzenie Świadków Jehowy o tym, że Jezus był nie ukrzyżowany a wbity na pal...ciekawe po co Rzymianie mieliby usuwać z Golgoty pionową belke...artykuł bardzo interesujący...
Redaktor
Dodano: 2008-03-09
Odnośnie komentarza Andrzejka7, Świadkowie Jehowy mają rację, nie krzyż a pal. Studiuję historię i zajmowałem się tym szczegółowo. Historycy potwierdzają wersję Swiadków Jehowy, niestety księża twierdzą inaczej,a wynika to z tego, że nie znają dokładnego tłumaczenia wersetu biblijnego greckiego słowa stauros, które tłumaczą na "krzyż" a w rzeczywistości znaczy ono "pionowo ustawiony słup lub pal".
Pozdrawiam
Kapłan
Dodano: 2008-03-10
Wersja mówiąca, że Jezus zmarł na palu pojawiła się dopiero w XIX wieku, i rzeczywiście świadkowie Jehowy są o jej prawdziwości święcie przekonani. Tymczasem pisarze chrześcijańscy z II wieku - np. Justyn Męczennik, czy Klemens z Aleksandrii, piszą wyraźnie o krzyżu z dwoma belkami, a Tertulian pisze o chrześcijanach, że wykonują często znak krzyża. Jeśli chodzi o słowo "stauros" to ma ono kilka znaczeń - w epoce klasycznej rzeczywiście "pal", "słup", "przymocować do pala/słupa", ale po epoce klasycznej miało ono też znaczenie "krzyż/ukrzyżować" - i w takim znaczeniu używał go np. Diodor Sycylijski, żyjący w I w.p.n.e. A tak poza tym, to jak dla mnie byłaby to spiskowa teoria dziejów, że pierwsi chrześcijanie zdecydowali "Słuchajcie, trochę głupio będzie mieć pal za symbol naszej wiary... a może by tak krzyż?", i przez następne wieki trzymali to w tajemnicy, dopóki nie zjawili się świadkowie Jehowy i oznajmili całemu światu "rewelację" pod tytułem "Jezus nie umarł na krzyżu, lecz na palu!" Wybaczcie ten lekko prześmiewczy ton, ale teorie panów ze "Strażnicy" raczej do mnie nie trafiają;)
Wyzwoleniec
Dodano: 2008-09-28
Artykuł bardzo cacy, zwłaszcza strona medyczna, aż więcej by się chciało... Wybaczcie, jestem też czułym wielbicielem medycyny sądowej. ;) A co do okrucieństwa - nie uważam, żeby rzymianie szczególnie się na tym polu wyróżniali. W tamtych czasach śmierć, niekoniecznie z przyczyn naturalnych, była rzeczą powszednią. Z kolei karę śmierci przez ukrzyżowanie i tym podobne "wynalazki" stosowano do szczególych typów skazańców i za szczególne przestępstwa, więc i sama kara musiała robić odpowiednio mocne wrazenie. Co wiecej, w porównaniu z powolnym umieraniem w kopalni, czy na galerach kara śmierci pooprzez ukrzyżowanie wydaje się być całkiem humanitarna, czyż nie?
Wyzwoleniec
Dodano: 2008-12-15
Ludzie!

Dochodzenie do czego przybito Jezusa Chrystusa, jest mało ważne! Postawmy raczej pytanie dlaczego Go zabito? Kim był ten człowiek? Czego nauczał i po co przyszedł...
Boli mnie fakt, że tak wielu ludzi nazywa się dziś "chrześcijanami" a nawet nie wiedzą co to znaczy być tak naprawdę chrześcijaninem.
Wyzwoleniec
Dodano: 2009-10-30
witam was na forum ...
odniosę się do komentarza kris93. Chyba przybicie Jezusa było konieczne, gdyby nie gwoździe i wcześniejsze męki (cierniem ukoronowanie, biczowanie, droga krzyżowa) skazaniec miałby siłę zerwać się z krzyża...
Co do tego pala panie Krzysztofie światkowie Jechowi poświadczyli że
był to właśnie on (mogły poświadczyć tak także inne ludy np.Żydzi które uważają Jezusa za kolejnego proroka) chyba to prawda ... chociaż nie jestem pewien. Nasze wierzenie mówi inaczej(symbol chrześcijaństwa to krzyż). Wiara mówi inaczej, A historyczne dokumenty inaczej.Bardzo kontrowersyjna sprawa ...... pozdrawiam
Wyzwoleniec
Dodano: 2009-11-21
Dzień Dobry,
mam pytanie do autora powyższego opracowania:
czy jest Pani/Pan pewny, że grupa krwi zidentyfikowana na Całunie Turyńskim to AB?
Nie jestem specjalistą od Całunu, natomiast wiem, że grupa krwi AB jest najmłodszą grupą krwi - powstała około 1500 lat temu. Nie ma więc możliwości, aby Jezus lub inna współczesna mu osoba miała taką właśnie grupę krwi.
Są możliwe dwa wyjaśnienia:
1. źle została zdiagnozowana grupa krwi z Całunu;
2. Całun to fałszerstwo stworzone wiele lat po śmierci Jezusa, przy czym na tyle wcześnie, że nie znano grup krwi, a tym bardziej okresów i miejsc w jakich one powstawały. Ten argument może wyjaśniać, jak Pani/Pan to ładnie określił: "brak oficjalnego stanowiska Kościoła" w tej sprawie.
Jeśli to możliwe to proszę zgłębić tę kwestię.
Pozdrawiam serdecznie
GOŚĆ
rett
Dodano: 2010-02-15
Na całunie jest AB. Twierdzenie, że ta grupa pojawiła się 1500 lat temu - a niektórzy podają, że dopiero w XII wieku - jest teoretyczną spekulacją. Badania bowiem dawnych populacji ludzkich w tym zakresie nie są możliwe. Nie można więc wnioskować, że, jeżeli na całunie jest krew grupy AB, to całun jest fałszerstwem albo grupa została źle określona. Raczej można wątpić w poprawność spekulacji, określających wiek grupy AB.




Szukaj