Witaj Nieznajomy !    .::.    Zarejestruj / Zaloguj

Ukrzyżowanie

2006-04-13 | RA | Komentarze [12] | Skomentuj



Gwoździe 13 do 18 cm

Według żydowskiego prawa, przed ukrzyżowaniem skazańcowi podawano mieszaninę mocnego wina z mirrą lub żółcią, jako łagodny środek odurzający. Ofiarę rzucano na ziemię, rozstawiano ramiona i przymocowywano je do niesionej przez niego belki. Przybijanie gwoździami było bardziej preferowane przez Rzymian. Archeologiczne wykopaliska ukrzyżowanego ciała na przedmieściach Jerozolimy w 1968 roku wykazały, że gwoździe – o kształtach podobnych do używanych dzisiaj do podkładów kolejowych – były długości od 13 do 18 cm i średnicy 1 cm. Po przymocowaniu do belki ofiarę unoszono do góry i mocowano na słupie. W przypadku krzyża Chrystusa dwóch żołnierzy mogło wykonać to bez trudu bez użycia drabiny. Następnie przybijano stopy, przeważnie do przedniej części słupa, co potwierdzają dokładnie ślady znalezione na całunie turyńskim. Aby skutecznie je do krzyża przymocować, kończyny musiały być ugięte w kolanach, a stopy bocznie zgięte. U Jezusa, według śladów na całunie, spowodowało to zwichnięcie prawej stopy. Następnie przymocowywano tabliczkę z nazwiskiem i winą skazańca. Żołnierze dzielili między sobą jego odzież.

Agonia

Długość przeżycia na krzyżu wahała się między trzema a czterema godzinami, ale mogła trwać do trzech dni. Żołnierze zawsze mogli skrócić agonię przez połamanie nóg poniżej kolan. Nierzadko ofiary były po zgonie narażone dodatkowo na inwazję insektów, atak dzikich ptaków lub drapieżnych zwierząt, chyba że rodzina skazańca uzyskała zgodę na pogrzeb i mogła zabrać ciało ofiary. Wydanie zwłok mogło się dokonać dopiero po uzyskaniu całkowitej pewności, że nastąpił zgon. W zwyczaju Rzymian, jeden z żołnierzy przebijał ciało mieczem lub włócznią, zadając śmiertelny cios z prawej strony klatki piersiowej, co miało być potwierdzeniem śmierci skazańca.

Zgon w następstwie ukrzyżowania, jak dzisiaj się uważa, był najczęściej wypadkową wielu czynników. Jednym z nich była sama pozycja ciała zawieszonego na krzyżu, uniemożliwiająca prawidłowe oddychanie. Jeżeli jednak ofiara była powieszona za ręce wyciągnięte nad głową, śmierć mogła nastąpić w przeciągu niespełna godziny, zwłaszcza gdy nogi ofiary były tak przybite, że nie mogła ona użyć swych ramion do podniesienia ciała do wydechu. Ofiary ukrzyżowania były w czasach rzymskich podawane okrutnemu biczowaniu, które jeżeli nie kończyły się śmiercią, powodowały znaczne wyczerpanie ofiary, głównie z powodu szoku bólowego i utraty krwi. Tak więc przyczyna śmierci skazańca była najczęściej wieloczynnikowa, zależała od okrucieństwa poprzedzającego procesu egzekucyjnego, zwłaszcza biczowania i innych udręk zadawanych ofierze, a zasadniczymi jej elementami były uduszenie z niewydolności oddechowej, głównie wydechowej, wstrząs pokrwotoczny, pourazowy i ostra niewydolność serca z możliwym prawdopodobieństwem śmiertelnej arytmii.



Strona : [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ]


12 celnych komentarzyDodaj komentarz
Redaktor
Dodano: 2006-11-25
Podobno we wszystkich formach ukrzyżowania skazaniec był przywiązywany do krzyża. Rzymianie przybijali go tylko dla zwiększenia cierpienia, bo ciało nie utrzymałoby się na samych gwoździach. Nie jestem pewien, czy to prawda, ale tak gdzieś przeczytałem. Jeśli ktoś ma dokładniejsze informacje, proszę mnie poprawić :)
Plebejusz
Dodano: 2007-04-04
Ciało może utrzymać się na samych gwożdziach. Po prostu musieli wiedzieć gdzie i pod jakim kątem trzeba je wbić. Wtedy gwóźdź przechodił przez jeden z najważniejszych nerwów i zadawał jeszcze większy ból. Ukrzyżowany czasami mógł umrzeć z bólu.
Chłop
Dodano: 2007-05-21
Jak na mój gust to kara była wyszukaną kaźnią. Najpierw skazaniec dźwigał ciężki krzyż, potem był przybijany do niego, wisiał dość długo by odczuć pragnienie, a na koniec łamali mu kości u nóg by dodać cierpieniu smaczek. Rzymianie naprawde byli okrutnikami.
Ekwita
Dodano: 2007-08-06
Ciekawe,ale jak oni mogli tak postępować. To jest przecież okrutne. Historia Całunu Turyńskiego jest interesująca. Często na religii księża i katecheci poruszają ten temat. Przynajmniej u mnie.
Rzemieślnik
Dodano: 2008-03-09
ciekawe jest twierdzenie Świadków Jehowy o tym, że Jezus był nie ukrzyżowany a wbity na pal...ciekawe po co Rzymianie mieliby usuwać z Golgoty pionową belke...artykuł bardzo interesujący...
Redaktor
Dodano: 2008-03-09
Odnośnie komentarza Andrzejka7, Świadkowie Jehowy mają rację, nie krzyż a pal. Studiuję historię i zajmowałem się tym szczegółowo. Historycy potwierdzają wersję Swiadków Jehowy, niestety księża twierdzą inaczej,a wynika to z tego, że nie znają dokładnego tłumaczenia wersetu biblijnego greckiego słowa stauros, które tłumaczą na "krzyż" a w rzeczywistości znaczy ono "pionowo ustawiony słup lub pal".
Pozdrawiam
Kapłan
Dodano: 2008-03-10
Wersja mówiąca, że Jezus zmarł na palu pojawiła się dopiero w XIX wieku, i rzeczywiście świadkowie Jehowy są o jej prawdziwości święcie przekonani. Tymczasem pisarze chrześcijańscy z II wieku - np. Justyn Męczennik, czy Klemens z Aleksandrii, piszą wyraźnie o krzyżu z dwoma belkami, a Tertulian pisze o chrześcijanach, że wykonują często znak krzyża. Jeśli chodzi o słowo "stauros" to ma ono kilka znaczeń - w epoce klasycznej rzeczywiście "pal", "słup", "przymocować do pala/słupa", ale po epoce klasycznej miało ono też znaczenie "krzyż/ukrzyżować" - i w takim znaczeniu używał go np. Diodor Sycylijski, żyjący w I w.p.n.e. A tak poza tym, to jak dla mnie byłaby to spiskowa teoria dziejów, że pierwsi chrześcijanie zdecydowali "Słuchajcie, trochę głupio będzie mieć pal za symbol naszej wiary... a może by tak krzyż?", i przez następne wieki trzymali to w tajemnicy, dopóki nie zjawili się świadkowie Jehowy i oznajmili całemu światu "rewelację" pod tytułem "Jezus nie umarł na krzyżu, lecz na palu!" Wybaczcie ten lekko prześmiewczy ton, ale teorie panów ze "Strażnicy" raczej do mnie nie trafiają;)
Wyzwoleniec
Dodano: 2008-09-28
Artykuł bardzo cacy, zwłaszcza strona medyczna, aż więcej by się chciało... Wybaczcie, jestem też czułym wielbicielem medycyny sądowej. ;) A co do okrucieństwa - nie uważam, żeby rzymianie szczególnie się na tym polu wyróżniali. W tamtych czasach śmierć, niekoniecznie z przyczyn naturalnych, była rzeczą powszednią. Z kolei karę śmierci przez ukrzyżowanie i tym podobne "wynalazki" stosowano do szczególych typów skazańców i za szczególne przestępstwa, więc i sama kara musiała robić odpowiednio mocne wrazenie. Co wiecej, w porównaniu z powolnym umieraniem w kopalni, czy na galerach kara śmierci pooprzez ukrzyżowanie wydaje się być całkiem humanitarna, czyż nie?
Wyzwoleniec
Dodano: 2008-12-15
Ludzie!

Dochodzenie do czego przybito Jezusa Chrystusa, jest mało ważne! Postawmy raczej pytanie dlaczego Go zabito? Kim był ten człowiek? Czego nauczał i po co przyszedł...
Boli mnie fakt, że tak wielu ludzi nazywa się dziś "chrześcijanami" a nawet nie wiedzą co to znaczy być tak naprawdę chrześcijaninem.
Wyzwoleniec
Dodano: 2009-10-30
witam was na forum ...
odniosę się do komentarza kris93. Chyba przybicie Jezusa było konieczne, gdyby nie gwoździe i wcześniejsze męki (cierniem ukoronowanie, biczowanie, droga krzyżowa) skazaniec miałby siłę zerwać się z krzyża...
Co do tego pala panie Krzysztofie światkowie Jechowi poświadczyli że
był to właśnie on (mogły poświadczyć tak także inne ludy np.Żydzi które uważają Jezusa za kolejnego proroka) chyba to prawda ... chociaż nie jestem pewien. Nasze wierzenie mówi inaczej(symbol chrześcijaństwa to krzyż). Wiara mówi inaczej, A historyczne dokumenty inaczej.Bardzo kontrowersyjna sprawa ...... pozdrawiam
Wyzwoleniec
Dodano: 2009-11-21
Dzień Dobry,
mam pytanie do autora powyższego opracowania:
czy jest Pani/Pan pewny, że grupa krwi zidentyfikowana na Całunie Turyńskim to AB?
Nie jestem specjalistą od Całunu, natomiast wiem, że grupa krwi AB jest najmłodszą grupą krwi - powstała około 1500 lat temu. Nie ma więc możliwości, aby Jezus lub inna współczesna mu osoba miała taką właśnie grupę krwi.
Są możliwe dwa wyjaśnienia:
1. źle została zdiagnozowana grupa krwi z Całunu;
2. Całun to fałszerstwo stworzone wiele lat po śmierci Jezusa, przy czym na tyle wcześnie, że nie znano grup krwi, a tym bardziej okresów i miejsc w jakich one powstawały. Ten argument może wyjaśniać, jak Pani/Pan to ładnie określił: "brak oficjalnego stanowiska Kościoła" w tej sprawie.
Jeśli to możliwe to proszę zgłębić tę kwestię.
Pozdrawiam serdecznie
GOŚĆ
rett
Dodano: 2010-02-15
Na całunie jest AB. Twierdzenie, że ta grupa pojawiła się 1500 lat temu - a niektórzy podają, że dopiero w XII wieku - jest teoretyczną spekulacją. Badania bowiem dawnych populacji ludzkich w tym zakresie nie są możliwe. Nie można więc wnioskować, że, jeżeli na całunie jest krew grupy AB, to całun jest fałszerstwem albo grupa została źle określona. Raczej można wątpić w poprawność spekulacji, określających wiek grupy AB.




Szukaj