Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja




Załóż nowe konto



LUB

Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Belizariusz

2009-02-04 | Autor: Lumequentaledil


Belizariusz - (ur. 505 r. n.e., zm. 565 r. n.e.) wódz bizantyjski, który prowadził zwycięskie kampanie wojenne w czasach panowania Justyniana I Wielkiego.
Żył 60 lat


Flawiusz Belizariusz był wybitnym wodzem epoki Justyniana Wielkiego. Dzięki niemu możliwe stało się odbicie dużej części terenów zachodniej części cesarstwa rzymskiego, w tym Italii oraz Afryki, a także części Hiszpanii. Jakkolwiek jest on mniej znany, niż inni wodzowie starożytności, jak na przykład Hannibal, Aleksander Wielki, czy Juliusz Cezar, to swoimi nieprzeciętnymi umiejętnościami dowodzenia zdobył sobie miejsce wśród największych dowódców, przez cały czas swej kariery wojskowej działając w bardzo niesprzyjających warunkach, bez wsparcia ze strony cesarstwa.

Belizariusz urodził się około 500 r. (podaje się często także datę 505 r.) w zamożnej rodzinie zromanizowanych Traków. Karierę wojskową rozpoczął jako oficer gwardii przybocznej Justyniana, który w tym czasie był wodzem swojego wuja, cesarza Justyna. Gdy w 527 r. władcą imperium stał się Justynian, Belizariusz otrzymał tytuł dux Mesopotamiae, co znaczyło, że jest dowódcą armii na granicy z państwem Sasanidów.

Jednym z doradców wodza był Prokopiusz z Cezarei, późniejszy historyk. Jemu właśnie zawdzięczamy wiele informacji o Bizancjum pod władzą Justyniana, między innymi także o karierze Belizariusza. Jego główne dzieło to Historia wojen, w której opisuje wojny Justyniana z Persami, Gotami i Wandalami. W odróżnieniu od Historii…, będącej panegirykiem na cześć Justyniana oraz Belizariusza, jego inne dzieło, Historia sekretna, jest opisem zdrad i intryg, panujących na cesarskim dworze. Sam Belizariusz został w niej ukazany jako człowiek w życiu prywatnym chwiejny i niezdecydowany, nadmiernie ulegający wpływom żony Antoniny i panicznie bojący się intryg cesarzowej Teodory.

Pierwsze kroki Belizariusza w roli dowódcy wojsk nie były zbyt szczęśliwe, ale po początkowych porażkach okazał się zdolnym wodzem, pokonując znacznie większe siły perskie. Justynian w uznaniu dla jego sukcesów mianował go w 529 r. głównodowodzącym wojsk całego Wschodu (magister militum per Orientem). W 530 roku zwyciężył w bitwie pod Darą, jakkolwiek zwycięstwo to zostało zmarnowane, gdyż bardzo szybko siły bizantyjskie poniosły dwie klęski – pod Nisibis oraz Callinicum. Po tych klęskach rozpoczęto negocjacje z Sasanidami. Zawarto „wieczny pokój”, a Bizancjum miało płacić co roku ogromny trybut Persji. Na przełomie 531/532 roku Belizariusza odwołano do stolicy.

Najprawdopodobniej nie miała to być jednak kara za klęskę, poniesioną przez wodza na Wschodzie. Justynian, planujący odbudowę cesarstwa w dawnych granicach, chciał zaatakować najpierw państwo Wandalów w Afryce Północnej. Wojskami przeznaczonymi do ataku, miał, według Prokopiusza, dowodzić Belizariusz. W 532 roku w Konstantynopolu doszło do wydarzenia, które o mały włos nie doprowadziło do śmierci cesarza, a wodza uczyniło główną podporą jego władzy.

Tak, jak w Rzymie, tak i nad Bosforem pasjonowano się wyścigami rydwanów, a pomiędzy stronnictwami Zielonych, Niebieskich, Czerwonych i Białych panowała nieustanna rywalizacja. Główne role odgrywały stronnictwa Zielonych i Niebieskich, którym kibicował sam cesarz. Bunt zaczął się od walk pomiędzy tymi dwoma grupami. Prowodyrów złapano, i skazano na śmierć. Większość wyroków wykonano, ale dwóm skazańcom udało się uciec i schronić w kościele. 13 stycznia 532 roku miały miejsce wyścigi. Przez cały dzień obydwa stronnictwa, zjednoczone przeciwko prefektowi miasta oraz cesarzowi, domagały się ułaskawienia skazańców, aż wreszcie z okrzykiem Nika!, czyli „zwyciężaj!”, tłum ruszył na ulice. Opanowany został pałac prefekta, w którym uwolniono więźniów. Zaatakowano również pałac cesarski, przylegający bezpośrednio do hipodromu, i przez kilka dni pałac był oblężony. W mieście zaczęły się grabieże, wybuchł także liczne pożary, które zniszczyły dużą część miasta, w tym kościół Hagia Sophia. Tłum obwołał cesarzem starego wodza Hypatiosa, siostrzeńca cesarza Anastazjusza I. Belizariusz na czele swoich najemników z germańskiego plemiona Herulów próbował zdobyć lożę cesarską, gdzie przebywał Hypatios w otoczeniu senatorów, lecz bezskutecznie. Wydawało się, że upadek cesarza Justyniana jest już przesądzony, lecz sytuację uratowała Teodora. Gdy władca chciał uciekać z miasta, jego żona odmówiła, mówiąc, że purpura cesarska to najpiękniejszy całun pogrzebowy. Belizariusz razem z Mundusem, noszącym tytuł magister militum per Illyria, zaatakowali ponownie hipodrom. Tym razem atak się powiódł, a wojsko obsadziło obydwa główne wyjścia ze stadionu, po czym urządziło buntownikom prawdziwą rzeź. Według różnych źródeł liczba ofiar mogła sięgać od 30 000 do nawet 50 000 osób. Tron cesarski został uratowany, a Belizariusz stał się jednym z najbliższych współpracowników Justyniana, który skazał na śmierć Hypatiosa, a towarzyszących mu senatorów wygnał.

Dzięki swojej postawie Belizariusz został dowódcą wielkiej morsko – lądowej wyprawy przeciwko królestwu Wandali, założonemu ponad sto lat wcześniej przez Genzeryka. Bizancjum miało wszelkie powody, by przeprowadzić ten atak – zarówno polityczne (Hilderyk, ugodowo nastawiony wobec cesarstwa, został pozbawiony władzy, a następnie zamordowany przez uzurpatora Gelimera), religijne (Wandalowie byli arianami, a w Bizancjum panowało chrześcijaństwo wyznania nicejskiego), jak i strategiczne (panowanie nad Afryką Północną gwarantowało lepszy dostęp do zachodniej części basenu Morza Śródziemnego). Późnym latem 533 roku wojska bizantyjskie wylądowały blisko miasta Leptis Magna, skąd pomaszerowały wzdłuż wybrzeża w kierunku wrogiej stolicy, czyli Kartaginy. 13 września 533, o dziesięć mil od Kartaginy drogę Rzymianom zastąpiły pospiesznie zebrane wojska Wandalów. Bitwa początkowo korzystniej ułożyła się dla Wandalów, lecz po pewnym czasie Belizariusz zyskał przewagę i pokonał wroga. Po bitwie wojska cesarskie bez walki wkroczyły do Kartaginy. Po tej klęsce Gelimer zebrał ponownie wojska, lecz w grudniu został ponownie pokonany pod Tricamarum, ostatecznie kapitulując dopiero na początku następnego roku. Dzięki kampanii odzyskano nie tylko Afrykę, lecz także Sardynię, Korsykę, oraz Baleary.

Latem 534 roku zwycięski wódz powrócił do stolicy. Za swoje ogromne osiągnięcia cesarz obsypał go zaszczytami – pozwalając mu nawet na wjazd triumfalny do Konstantynopola (pierwszy od 500 lat dla człowieka, nienależącego do rodziny cesarskiej, i jak się miało okazać, jeden z ostatnich, jeśli nie ostatni, w historii cesarstwa). Według Prokopiusza, w procesji niesiono łupy ze świątyni jerozolimskiej, zdobyte za Tytusa, a utracone w 455 roku, gdy Wandalowie pod wodzą Genzeryka zdobyli Rzym. W następnym roku Belizariuszowi przyznano tytuł patrycjusza oraz konsulat.

Justynian, zachęcony dotychczasowymi sukcesami, postawił przed wodzem nowe zadanie – odzyskanie Italii, gdzie panowali Ostrogoci. W 535 roku Belizariusz wylądował na Sycylii, którą bardzo szybko opanował. Rok później zdobył Neapol, gdzie dla postrachu dokonał rzezi mieszkańców, oraz Rzym. Wydawało się, że powtórzy się historia z Afryki, lecz Goci zdetronizowali swojego nieudolnego króla Teodata, a na jego miejsce powołali Witigesa. Podjął on próbę odbicia Rzymu, przez rok oblegając miasto, lecz bezskutecznie. Wiosną 538 roku wojska bizantyjskie przeszły do kontrataku, zdobywając Mediolan. Sytuacja zaczęła się jednak psuć ze względu na konflikt Belizariusza z innym wodzem, eunuchem Narsesem, przez najazd Burgundów, którzy odbili Mediolan, a na wschodzie Persowie znów szykowali się do wojny. Cesarz zaczął więc przynaglać swoich dowódców, by dokończyli jak najszybciej podbój Italii. Belizariusz opanował jeszcze podstępem stolicę Gotów, Rawennę (podczas oblężenia Goci zaproponowali mu, by został ich władcą jako cesarz zachodu; ten pozornie się zgodził, lecz kiedy otwarły się bramy miasta, szybko pojmał Witigesa i ogłosił, że zajmuje miasto w imieniu Justyniana).

To zdarzenie mogło wzbudzić w cesarzu podejrzenia, odwołał więc wodza na Wschód, by tam zajął się powstrzymaniem perskiej inwazji w Syrii. Król perski Chosroes zdobył i złupił Antiochię, a jej mieszkańców wybił niemal do nogi. Wiosną 541 roku Belizariusz rozpoczął kampanię, lecz bardzo szybko wycofał się z zajętych terenów. Przyczyną takiego obrotu rzeczy był wybuch zarazy (jakkolwiek Prokopiusz twierdzi, że powodem był konflikt wodza z jego żoną, Antoniną). Wódz został ponownie odwołany do stolicy, gdzie Teodora pogodziła go z żoną. Na Wschód powrócił w następnym roku, lecz było za późno – Persowie dokonali kolejnego najazdu na Syrię. W końcu udało mu się wynegocjować rozejm, dzięki któremu Persowie mieli powstrzymać się od ataków na następne 5 lat. Miary złego dopełniła kolejna fala zarazy, która ogarnęła całe państwo, uniemożliwiając wszelkie działania; słabym pocieszeniem był fakt, że także w imperium Sasanidów rozprzestrzeniła się zaraza, przez co wojna na wschodnich granicach cesarstwa samoistnie wygasła. Ta ogromna epidemia uśmierciła wiele tysięcy ludzi (w samym Konstantynopolu podobno zmarło 300 000 osób), a sam Justynian o mały włos nie dołączył do liczby jej ofiar, długo chorując – władzę dzierżyła wtedy Teodora.

Dla Belizariusza nie był to jednak dobry czas. Został kolejny raz wezwany nad Bosfor, gdzie cesarzowa oskarżyła go o udział w spisku. Skonfiskowano znaczną część majątku wodza, a jego gwardię przyboczną rozwiązano. Gdy Justynian wyzdrowiał, odrzucił te oskarżenia, i wysłał w 544 roku Belizariusza do Italii, skąd nadeszły złe wieści. Obwołany w 541 roku na króla Gotów Totila rozpoczął dynamiczną, pełną sukcesów kampanię przeciwko Bizantyjczykom. Udało mu się odzyskać całą północną część półwyspu, a nawet przegnać załogę cesarską z Rzymu. Tym razem kampania okazała się bardzo trudna ze względu na brak wojska i pieniędzy, których skąpił wodzowi cesarz – a mimo to odniesiono kilka chwilowych sukcesów (krótkotrwałe odzyskanie Rzymu). Kiedy w 548 roku zmarła Teodora, cesarz przeżył załamanie. Niedługo potem miejsce Belizariusza na froncie włoskim zajął eunuch Narses, rywalizujący ze słynnym wodzem. Belizariusz, tak zasłużony dla cesarstwa wódz, znalazł się na przymusowej emeryturze.

Od tej pory Belizariusz nie odgrywał żadnej znaczącej roli na cesarskim dworze, jakkolwiek od czasu do czasu Justynian używał go jako człowieka do specjalnych zadań – na przykład podczas konfliktu z papieżem Wigiliuszem był pośrednikiem pomiędzy nim a cesarzem. Gdy w 559 roku armia Słowian i Bułgarów podeszła na około 50 km od Konstantynopola, Justynian ponownie wysłał wodza w pole na czele niewielkiej armii. Stary i schorowany wódz kolejny raz wykazał się świetnym zmysłem strategicznym, pozorując swoją garstką żołnierzy ruchy wielkiej armii i po kolei rozbijając siły wroga. Gdy zwycięstwo było bliskie, zawistny cesarz znowu odwołał Belizariusza, samemu wyruszając (w wieku 80 lat) na czele armii, chcąc, by cała chwała przypadła tylko jemu.

Pod sam koniec życia Belizariusza czekała kolejna przykrość – w 562 roku oskarżono go o udział w spisku przeciw cesarzowi. Zdemaskowani spiskowcy zeznawali, że o całej sprawie wiedział zarówno stary wódz, jak też i cały jego sztab. Oskarżenia były bez wątpienia fałszywe, z czego Justynian raczej zdawał sobie sprawę, gdyż wódz znalazł się tylko na krótki czas w rodzaju aresztu domowego. Nieprawdziwe są natomiast opowieści o tym, że Belizariusz został na rozkaz cesarza oślepiony i pozbawiony całego majątku, a ostatnie lata życia spędził żebrząc na ulicach Konstantynopola. Do końca swoich dni cieszył się swoimi bogactwami oraz zaufaniem i życzliwością obsypującego go licznymi zaszczytami i dostojeństwami cesarza (z wyjątkiem krótkiego okresu niełaski spowodowanego fałszywych oskarżeń o udział w spisku).

Tak zasłużony dla Justyniana wódz zmarł w marcu 565 roku, a w listopadzie tego samego roku ze światem pożegnał się sam cesarz, który tyle mu zawdzięczał. Należy przyznać, że postać Belizariusza nie jest łatwa w ocenie. Bez wątpienia był on jednym z nielicznych wodzów cesarskich, którzy umieli powściągnąć swe ambicje, będąc rzeczywistą podporą cesarstwa. Jednak z relacji Prokopiusza (na pewno czasami pełnej zbyt złośliwej przesady) można wnioskować, że było tak dlatego, iż Belizariusz był zdecydowany i skuteczny tylko na polu walki – a w życiu osobistym cechowały go chwiejność i niezdecydowanie. Dlatego właśnie mimo licznych upokorzeń nie sięgnął po purpurę i pozostał wierny Justynianowi, nie mając ambicji do tego, by zostać władcą.


Podziel się!
        
1 celny komentarzDodaj komentarz
Redaktor


Dodano: 2010-12-12
Mam pytanie - gdzie znalazłeś informację o dokonaniu rzezi przez Belizariusza w Neapolu. O ile mi wiadomo taki fakt nie miał miejsca. Cytuję: "Tak więc po około dwudziestodniowym oblężeniu Neapol został wzięty szturmem, a Belizariusz dał wyraz swej łaskawości, powstrzymując żołnierzy od bezmyślnej rzezi. Pozostawiono w podbitym mieście trzystu kawalerzystów, zaś dalsze oddziały wysłano do Cumae. W ręku Belizariusza znajdowały się więc jedyne dwa warowne miasta w tym rejonie. Tuż po odniesionym zwycięstwie nadeszło zaproszenie od papieża Silweriusza z Rzymu: gdyby Belizariusz przybył ze swym wojskiem, miasto poddałoby się bez walki. Pochlebstwo to było nęcące. Armia pomaszerowała przez Italię na północ i przy tej okazji okazało się, że rzymskie drogi oparły się działaniu czasu". (Peter Arnott - Bizantyjczycy i ich świat, PWN, Warszawa 1979, str. 136).

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

histurion.pl
Najnowocześniejszy polski portal historyczny

Matura z Histurionem

Historia

Inne

Copyright © 2006-2017 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.