Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja




Załóż nowe konto



LUB

Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Bolesław Chrobry

2013-10-07 | Autor: Rysiek Hałas


Bolesław Chrobry - (ur. 967 r. n.e., zm. 17 czerwca 1025 r. n.e.) książe, a od 1025 r. pierwszy król Polski. Gospodarz słynnego zjazdu gnieźnieńskiego
Żył 58 lat


Syn Mieszka I , Bolesław zwany Chrobrym (992-1025), był kontynuatorem polityki swego poprzednika. Nowy władca wkrótce wykazał wybitne zdolności dyplomatyczne oraz nieprzeciętny talent wodzowski. Od chwili przejęcia władzy, młody książę starał się wzmocnić organizację państwową, ostatecznie konsolidując dzielnice swego rozległego państwa. Bolesław równocześnie dbał o rozbudowę organizacji kościelnej, fundując klasztory i budując nowe kościoły, przy czym bezwzględnie zwalczał pozostałości dawnych kultów (co wcale nie było takie łatwe, o czym miał przekonać się jego syn Mieszko II). Przystąpił również do wzmocnienia organizacji sieci grodowej, rozbudowując stare i wznosząc nowe grody, mające na celu wzmocnienie jego władzy w państwie. Książę również wizytował centralne grody poszczególnych dzielnic, aby samemu nadzorować prowadzenie prac budowlanych i wprowadzać usprawnienia w ich administracji. Po wzmocnieniu załóg wojskowych w najważniejszych grodach państwa, Bolesław poprzez swoich namiestników zaczął egzekwować coraz większe powinności chłopstwa wobec państwa.

Najważniejszym celem politycznym nowego władcy Polski było całkowite uniezależnienie się od wpływu cesarstwa niemieckiego. Ten groźny sąsiad, podzielony był na kilkanaście księstw, hrabstw i margrabstw, które niejednokrotnie rywalizowały ze sobą, mając na celu stworzenie niezależnych państw, lub przynajmniej uniemożliwienie wprowadzenia silnej władzy cesarskiej w państwie. Nic przeto dziwnego, że w cesarstwie wrzało od sporów, czasem kończących się wojnami wewnątrz państwa niemieckiego. Ambitny książę Polski, postanowił wykorzystać te spory do swoich własnych celów. Nawiązał współpracę z jednymi książętami przeciwko drugim, a nawet przeciwko samemu cesarzowi. Taka polityka przyczyniała się do umocnienia jego pozycji na arenie międzynarodowej, co musiało wpłynąć na rozbudzenie jego militarnych dążeń. Otóż Bolesław postanowił utworzyć potężne państwo słowiańskie, obejmujące wszystkie ziemie Słowian w Europie Środkowej.

Źródło historyczne
Autor: Gall Anonim
Tytuł: Kronika Galla Anonima

Pobierz
Musisz być zalogowany, aby pobrać to źródło.

Początkowo wydawało się, że zrealizuje swój zamysł, zwłaszcza gdy na tronie niemieckim zasiadł młodociany Otton III, cesarz-marzyciel, który stworzył ideę odtworzenia cesarstwa rzymskiego obejmującego całą Europę Zachodnią i Środkową, w której skład miała wejść również Polska. Nie chodziło mu o jej podbicie, ale uczynienie z Polski/Sclawinii/Słowiańszczyzny, obok Germanii/Niemiec, Romy/Italii i Galii/Francji równorzędnego partnera-członka "federacyjnego" cesarstwa. Być może pomysł ten przypadł do gustu samemu Bolesławowi, bowiem plan Ottona przyznawał władzy polskiego księcia wszystkie ziemie słowiańskie z tytułem królewskim. Piękny to był pomysł, ale skończył się z nieoczekiwaną śmiercią cesarza. A szkoda.

Mapa przedstawiająca terytorium Państwa Bolesława Chrobrego w latach 992 - 1025.

Bolesław Chrobry zmuszony był zwalczać kulty pogańskie nie tylko na ziemiach swego państwa. Ugruntowując wiarę chrześcijańską w Polsce, Bolesław zaczął spoglądać w stronę pogańskich Prusów, które pragnął sobie podporządkować. Prusowie zamieszkiwali rozległe ziemie nadbałtyckie między dolną Wisłą a Niemnem. Na czele misji chrystianizacyjnej postawił wygnanego z Czech biskupa Wojciecha z rodu Sławnikowiców, będącego serdecznym przyjacielem Ottona III. Wojciech, znany w Europie raczej jako Adalbert, słynął ze swej bezkompromisowości i oddaniu chrześcijaństwu. Niestety jego misja nie przyniosła oczekiwanego rezultatu. Wojciech nie znając pruskich realiów, dopuścił się zbezczeszczenia jednego z lokalnych sanktuariów, co przypłacił męczeńską śmiercią.

Gall Anonim: "On to [Bolesław Chrobry] również, gdy przybył doń św. Wojciech, doznawszy wielu krzywd w długiej wędrówce, a od własnego buntowniczego ludu czeskiego - przyjął go z wielkim uszanowaniem i wiernie wypełniał jego pouczenia i zarządzenia. Święty zaś męczennik, płonąc ogniem miłości i pragnieniem głoszenia wiary, skoro postrzegł, że już nieco rozkrzewiła się w Polsce wiara i wzrósł Kościół święty, bez trwogi udał się do Prus i tam męczeństwem dopełnił swego zawodu. Później zaś ciało jego Bolesław wykupił na wagę złota od owych Prusów i umieścił z należytą czcią w siedzibie metropolitarnej w Gnieźnie".

Książę polski sowicie zapłacił za wykup jego ciała, po czym urządził zmarłemu prześwietny pogrzeb w Gnieźnie. Choć misja się nie powiodła, Bolesław wpadł na świetny pomysł wykorzystania męczeństwa Wojciecha. Wkrótce zaczęły krążyć po Polsce wieści o rzekomych cudach przy grobie czeskiego biskupa. Bolesław zadbał o to, by te szczególne wiadomości dotarły również na dwory europejskich władców. Przy poparciu cesarza, Wojciecha ogłoszono wkrótce świętym, a sam Otton postanowił wyprawić się do grobu swego świętego przyjaciela.

Tak więc w 1000 roku władca niemiecki pojawił się w Gnieźnie, co historycy nazwali zjazdem gnieźnieńskim.

Gall Anonim: "Na przybycie cesarza przygotował [książę Bolesław] przedziwne cuda; najpierw hufce przeróżne rycerstwa, następnie dostojników rozstawił, jak chóry, na obszernej równinie, a poszczególne, z osobna stojące hufce wyróżniała odmienna barwa strojów. A nie była to [tania] pstrokacizna byle jakich ozdób, lecz najkosztowniejsze rzeczy, jakie można znaleźć gdziekolwiek na świecie. Bo za czasów Bolesława każdy rycerz i każda niewiasta dworska zamiast sukien lnianych lub wełnianych używali płaszczy z kosztownych tkanin, a skór, nawet bardzo cennych, choćby były nowe, nie noszono na jego dworze bez [podszycia] kosztowną tkaniną i bez złotych frędzli. Złoto bowiem za jego czasów było tak pospolie u wszystkich jak [dziś] srebro, srebro zaś było tanie jak słoma. (...) Bolesław więc (...) okazał wrodzoną sobie hojność, urządzając podczas trzech dni swej konsekracji prawdziwe królewskie i cesarskie biesiady i codziennie zmieniając wszystkie naczynia i sprzęty, a zastawiając coraz to inne i jeszcze bardziej kosztowne. Po zakończeniu bowiem biesiady nakazał cześnikom i stolnikom zebrać ze wszystkich stołów z trzech dni złote i srebrne naczynia, bo żadnych drewnianych tam nie było, (...) i ofiarował je cesarzowi dla uczczenia go, nie zaś jako dań [należną] od księcia. (...) A nadto jeszcze złożył [mu] wiele innych darów (...).

Thietmar: "Następnie cesaz [Otto III] na wieść o cudach, jakie Bóg działał przez miłego sobie męczennika Wojciecha, pospieszył tamże celem pomodlenia się (przy jego grobie). (...) Minąwszy granicę Milczan doszedł do ziemi Dziadoszan, gdzie z niezmierną serdecznością wyszedł na powitanie Bolesław - którego imię tłumaczy się większa sława, nie za zasługi lecz w myśl dawnego zwyczaju - przygotowawszy dla cesarza kwatery w miejscowości zwanej Iława. W jaki zaś sposób był cesarz przez niego wówczas podejmowany i przez jego kraj aż do Gniezna wiedziony, rzecz to nie do uwierzenia i wprost nie da się opowiedzieć. Widząc z daleka miasto upragnione szedł doń pobożnie bosemi stopami, a przyjęty z czcią niezwykłą przez biskupa tamecznego Ungera, wprowadzony został do kościoła, błagając zlany łzami wstawiennictwa świętego męczennika dla pozyskania sobie łaski Chrystusowej. I niezwłocznie ustanowił tam arcybiskupstwo, jak sądzę: prawnie, jednakże bez zgody pomienionego biskupa [Ungera], do którego diecezji należała cała ta okolica. Archidiecezję tę powierzył bratu wspomnianego męczennika, Radzymowi, poddając mu Rajnberna, niskupa katedry kołobrzeskiej, Poppona krakowskiego, Jana wrocławskiego, wyłączywszy Ungera poznańskiego; a sporządziwszy tamże ołtarz, złożył na nim z niezmierną czcią święte relikwie. Dokonawszy tego, uczczony został cesarz przez pomienionego księcia ogromnemi darami i - co mu się najbardziej podobało - trzystu żołnierzami pancernymi. Odcodzącego odprowadził Bolesław ze znamienitym orszakiem aż do Magdeburga, gdzie uroczyście obchodzono Święto Palmowe".

Fakt ten miał doniosłe znaczenie polityczne. Cesarz zaoferował Bolesławowi zaangażowanie w utworzenie "federacji" powszechnego cesarstwa. Równocześnie uznał całkowitą niezależność jego państwa od cesarstwa, co nie spodobało się dostojnikom niemieckim, wyraził również zgodę na koronację Bolesława na króla, a być może, jak chce część historyków, sam mianował go królem. Cesarz przy okazji ustanowił niezależną prowincję kościelną w Polsce, tworząc arcybiskupstwo w Gnieźnie i kilka biskupstw (Kołobrzeg, Wrocław, Kraków i Poznań. To ostatnie istniało już najprawdopodobniej wcześniej). W ten sposób Polska z księstwa nie posiadającego większego znaczenia, została wyniesiona do rangi silnego i samodzielnego państwa, liczącego się w polityce zagranicznej ówczesnej Europy. Najważniejszym wydarzeniem owego zjazdu było ustanowienie polskiej metropolii kościelnej, co niweczyło plany podporządkowania Polski niemieckim arcybiskupom, czyli coś co nie udało się choćby Czechom. Ponadto arcybiskup mógł dokonywać koronacji królewskiej. Tyleż sukcesu ze śmierci jednego człowieka!

Jednak już w 1002 Otton III zmarł, co przekreśliło sen o państwie uniwersalnym w Europie. Wraz ze wstąpieniem na tron niemiecki Henryka II, stosunki z cesarstwem uległy znacznemu pogorszeniu. Nowy król (a później cesarz), nie zamierzał kontynuować polityki swego poprzednika - pragnął bowiem podporządkować sobie państwo Bolesława. Władca Polski spodziewając się niemieckiego ataku, prewencyjnie uderzył pierwszy. W 1002 roku zaatakował Łużyce, Milsko i Miśnię. Następnie w rok później zajął księstwo czeskie oraz węgierską Słowację. Henryk II, nie mając jeszcze silnej pozycji w cesarstwie zaproponował oddanie Czech we władzę Bolesława, ale pod warunkiem, że ten złoży mu hołd lenny. Ambitny książę odmówił - nie zamierzał przed nikim zginać kolana, tym bardziej, że sam usiłował stworzyć olbrzymie państwo. Tak więc król niemiecki wypowiedział Bolesławowi wojnę.

Zmagania polsko-niemieckie trwać miały blisko 15 lat, nie zmieniając zasadniczo sytuacji obu państw. Na samym początku konfliktu, Chrobry utracił Czechy, głównie z powodu grabieży i wyzysku Czechów, którzy nie tak dawno witali księcia z otwartymi rękoma. Pierwsza wyprawa Henryka II dotarła pod Poznań, ale miasta nie zdobyto. Kolejne wyprawy cesarza dochodziły tylko do linii Odry, za co Chrobry urządził wyprawę odwetową aż pod mury Magdeburga. Henryk zawarł sojusz z pogańskimi Wieletami, co wywołało powszechne oburzenie, nawet wśród Niemców. Dziwiono się jak chrześcijański arcywładca, może zadawać się z poganami i na ich czele atakować chrześcijanina! Sojusz ten jednak na niewiele się zdał (o ile nie liczyć niewyjaśnionej dotychczas utraty Pomorza przez Bolesława). W 1018 roku zawarto pokój w Budziszynie. Na jego mocy książę polski nie tylko zachował całkowitą niezależność, ale i uzyskał od cesarza Łużyce i Milsko. Ponadto władca niemiecki zobowiązał się wspomóc Bolesława w jego planowanej wyprawie na Ruś Kijowską.

W końcu 1017 roku książę kijowski Świętopełk, prywatnie zięć Bolesława, został obalony przez swego brata, Jarosława. Świętopełk udał się na dwór gnieźnieński, a Jarosław w porozumieniu z cesarzem niemieckim - wszak trwała jeszcze wojna polsko-niemiecka - wtargnął w granice państwa Piastów. Ku zdumieniu wojsk ruskich, Bolesław szybko zjawił się nad wschodnią rubieżą państwa i zwycięsko odparł najazd. W chwili zawarcia pokoju budziszyńskiego, mając wolną rękę na granicy zachodniej, Bolesław postanowił dać Jarosławowi lekcję pokory. W tym samym 1018 roku książę polski wyprawił się na Ruś, przywracając Świętopełkowi tron kijowski.

Latopis tzw. Nestora: "Lata 6526 (1018) poszedł Bolesław i Świętopełk z Lachami na Jarosława. Jarosław zaś, zebrawszy Ruś i Warjagów i Słowian poszedł naprzeciw Bolesława i Świętopełka i przyszedł na Wołyń. I stanęli po obu brzegach rzeki Buga, a był u Jarosława kormilec [piastun] i wojewoda imieniem Bądy; ten począł lżyć Bolesława tymi słowy: "A ty tu po co? Oto oszczepem przebiję brzuch twój tłusty!". Był bowiem Bolesław wielki bardzo i ciężki, że ledwo koń go mógł udźwignąć, ale bystrego umysłu. I rzecze Bolesław do swojej drużyny: "Jeśli wam nie wstyd tej obelgi, to ja sam polegnę". Wsiadł na koń, rzucił się wpław przez rzekę, a za nim jego wojsko. Jarosław zaś nie zdążył uszykować się, pobił go więc Bolesław. Jarosław tedy z czterema towarzyszami uciekł do Nowogrodu, Bolesław zaś ze Świętopełkiem wkroczył do Kijowa. I rzecz Bolesław: "Rozprowadźcie drużynę moją po grodach mi leże". I tak się stało. Jarosław zaś przybywszy do Nowogrodu, chciał uchodzić za morze, lecz posadnik Kośniatyn, syn Dobryni, wraz z Nowogrodcami porąbali łodzie Jarosława, mówiąc: "Możemy się jeszcze bić z Bolesławem i Świętopełkiem". I poczęli zbierać pieniądze, po cztery kuny od męża, a od starostów po 10 grzywien, a od bojarów po 18 grzywien. I przywiedli Warjagów, dawszy im pieniądze i tak zgromadził Jarosław mnogie wojsko. Bolesław zaś siedział w Kijowie, a nierozumny Świętopełk rzecze: "Ile tylko jest Lachów po grodach, zabijajcie ich". I zabijali Lachów. Bolesław zaś uszedł z Kijowa, zabrawszy bogactwa i bojarów Jarosławowych i siostry jego, a dziesiętnika Anastazego przełożył nad skarbami, bo tenże pochlebstwem pozyskał jego zaufanie i mnóstwo ludzi uprowadził z sobą i Grody Czerwieńskie zajął dla siebie i przyszedł do swojej ziemi. Świętopełk zaś począł kniaziować w Kijowie. I poszedł Jarosław na Świętopełka i pobił go i uciekł Świętopełk do Pieczyngów".

W ramach rekompensaty odebrał Rusi Kijowskiej Grody Czerwieńskie, które Rusini odebrali kilkadziesiąt lat wcześniej Mieszkowi .

Tak szeroko zakrojona polityka Bolesława Chrobrego zmieniła życie mieszkańców ziem polskich. Ciągłe wyprawy wojenne zniweczyły odrębność poszczególnych plemion, wzmocniły też autorytet władcy. Potężne państwo Bolesława zapewniło jego mieszkańcom bezpieczeństwo przed ewentualnymi napadami sąsiadów. Niestety wymusiło również na ludności coraz większe świadczenia wobec dworu książęcego, co musiało wywołać szemranie wśród ludności chłopskiej. Stałe daniny, oraz wprowadzenie obowiązku świadczenia specjalnych usług wobec władcy - utrzymanie podróżującego księcia i jego urzędników, oraz liczne prace budowlane i fortyfikacyjne, czy roboty przy budowie dróg - musiały dawać się we znaki ludności. Ponadto ciągłe walki, odrywały mężczyzn od roli i ich rodzin, jednocześnie umożliwiając im wzbogacenie się w czasie trwania kampanii wojennych.

Obraz Jana Matejki - Koronocja Króla Polski.

Od chwili objęcia władzy Bolesław dążył do uzyskania władzy królewskiej. I choć już prawdopodobnie w 1000 roku Otton III wyraził na to zgodę, książę musiał czekać na to jeszcze ćwierć wieku. Staraniom tym przeszkadzał Henryk II, dla którego koronacja władcy słowiańskiego godziła w autorytet władzy cesarskiej. Dopiero po śmierci Henryka, Chrobry otrzymał wymarzoną koronę. W 1025 roku arcybiskup gnieźnieński nałożył koronę królewską na głowę Bolesława. Było to wielkie wydarzenie! Władca Polski w ten sposób stawał się jednym z nielicznych władców europejskich o tak wysokiej randze, przy czym jego władzy nie ograniczała żadna siła zewnętrzna. Sakra królewska czyniła z Chrobrego wybrańca Boga, sankcjonując jego nieograniczoną władzę nad państwem. Niestety, Bolesław nie cieszył się zbyt długo swym wyniesieniem. W kilka miesięcy po koronacji bowiem król zmarł.

Panowanie Chrobrego zachowało się w pamięci potomnych jako okres złotego wieku. O państwie Bolesława w samych superlatywach pisał już Gall Anonim:

Jakiż to rachmistrz potrafiłby mniej więcej pewną cyfrę określić żelazne jego hufce, a cóż dopiero przytoczyć opisy zwycięstw i tryumfów takiego ich mnóstwa! Z Poznania bowiem [miał] 1300 pancernych i 4000 tarczowników, z Gniezna 1500 pancernych i 5000 tarczowników, z grodu Władysławia 800 pancernych i 2000 tarczowników, z Giecza 300 pancernych i 2000 tarczowników, ci wszyscy waleczni i wprawni w rzemio śle wojennym występowali [do boju] za czasów Bolesława Wielkiego. [Co do rycerstwa] z innych miast i zamków, [to] wyliczyć [je] byłby to dla nas długi i nieskończony trud, a dla was może uciążliwym byłoby tego słuchać. Lecz by wam oszczędzić żmudnego wyliczania, podam wam bez liczby ilość tego mnóstwa: więcej mianowicie miał król Bolesław pancernych, niż cała Polska ma za naszych czasów tarczowników; za czasów Bolesława tyle prawie było w Polsce rycerzy, ile za naszych czasów znajduje się ludzi wszelakiego stanu. (...) Taka była okazałość rycerstwa króla Bolesława, a nie mniejszą posiadał cnotę posłuszeństwa duchowego. Biskupów mianowicie i swoich kapelanów w tak wielkim zachowywał poszanowaniu, że nie pozwolił sobie usiąść, gdy oni stali, i nie nazywał ich inaczej, jak tylko "panami", Boga czcił z największą pobożnością, Kościół święty wywyższał i obsypywał go królewskimi darami" czy: "A jednak choć król Bolesław opływał w tyle niezmiernych bogactw i tylu miał zacnych rycerzy, jak wyżej powiedziano, więcej niż kiedykolwiek inny król, żalił się przecie zawsze, że właśnie samych rycerzy mu tylko brakuje. I ktokolwiek zacny przybysz znalazł u niego uznanie w służbie rycerskiej, uchodził już nie za rycerza, lecz za syna królewskiego; i jeśli kiedy o którymkolwiek z nich - jak to się trafia - król posłyszał, że nie wiedzie mu się w koniach lub w czymkolwiek innym, wtedy w nieskończoność obsypywał go darami i mawiał żartobliwie do otaczających go: "Gdybym mógł tak samo bogactwami ocalić tego zacnego rycerza od śmierci, jak mogę jego nieszczęście i niedostatek zaspokoić moimi zasobami, to samą chciwą śmierć obładowałbym bogactami, ażeby zatrzymać w służbie rycerskiej takiego zucha!

.


Bibliografia:

  • Anonim tzw. Gall, Kronika Polska, tłum. R. Grodecki, oprac. M. Plezia, "Biblioteka Narodowa" seria I, nr 59.
  • Davies N., Boże igrzysko. Historia Polski, t. I, przekł. E. Tabakowska, Kraków 1992.
  • Dowiat J., Polska ? państwem średniowiecznej Europy, Warszawa 1968
  • Encyklopedia historyczna świata, t. IV, średniowiecze, praca zbiorowa, Kraków 2000.
  • Handelsman M., Średniowiecze polskie i powszechne. Wybór pism, Warszawa 1966.
  • Kłoczowski J., Młodsza Europa, Warszawa 1998.
  • Michałowski R., Zjazd gnieźnieńskie. Religijne przesłanki powstania arcybiskupstwa gnieźnieńskiego, Wrocław 2009.
  • Szczur St., Historia Polski. Średniowiecze, Kraków 2007.
  • Wyrozumski J., Historia Polski do roku 1505, Warszawa 1983.
  • Zientara B., Historia powszechna średniowiecza, Warszawa 1995.
Podziel się!
        
Brak komentarzyDodaj komentarz

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

histurion.pl
Najnowocześniejszy polski portal historyczny

Matura z Histurionem

Historia

Inne

Copyright © 2006-2017 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.