Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja




Załóż nowe konto



LUB

Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Julian Apostata

2008-03-29 | Autor: Lumequentaledil


Julian Apostata - (ur. 331 r. n.e., zm. 26 czerwca 363 r. n.e.) cesarz rzymski, próbował powrócić do dawnych religii politeistycznych, po tym jak Konstantyn zalegalizował Chrześcijaństwo.
Żył 32 lat


Julian Apostata, czyli Flawiusz Klaudiusz Julian, pochodził z rodu Konstantyna Wielkiego. Był on ostatnim cesarzem rzymskim, wyznającym wiarę przodków. Przydomek „Apostata”, czyli „Odstępca”, został mu nadany przez późniejszych pisarzy chrześcijańskich ze względu na to, że po objęciu władzy otwarcie odrzucił chrześcijaństwo, a starał się wzmocnić i ożywić tradycyjne kulty rzymskie, tak, by stały się one dla niego konkurencją.

Julian urodził się w 331 roku w Konstantynopolu, a jego ojcem był Juliusz Konstancjusz, brat przyrodni Konstantyna Wielkiego. W zamęcie, który miał miejsce po śmierci Konstantyna, wymordowana została większość mężczyzn z rodu cesarskiego, w tym również ojciec Juliana. Okoliczności tej rzezi nie są jasne; podobno przed śmiercią cesarz miał powiedzieć, że umiera otruty przez swoich krewnych. Gdy dowiedzieli się o tym jego byli żołnierze, ruszyli pomścić śmierć swego pana licznymi morderstwami. Ponieważ jednak sprawa ciągnęła się przez kilka tygodni, to można przypuszczać, że było to planowe działanie synów Konstantyna, chcących usunąć ewentualnych współzawodników do objęcia tronu. Z masakry ocaleli tylko nieliczni, jak Julian i jego przyrodni brat Gallus, zarówno ze względu na swój wiek, jak i stan zdrowia (Gallus był ciężko chory i możliwe było, że nie przeżyje).

Wczesne dzieciństwo Julian spędził w rodzinnym majątku w Bitynii, wychowywany przez babkę. Po wydarzeniach 337 roku jego nauczaniem zajął się arianin, biskup Euzebiusz z Nikomedii. Drugim nauczycielem był eunuch Mardoniusz. W 342 roku na rozkaz cesarza obydwaj bracia zostali zesłani do posiadłości cesarskiej w Macellum w Kapadocji. Tam Julian poświęcił się lekturze i nauce. W początkach 348 roku Konstancjusz wezwał Gallusa na swój dwór. Niedługo później z zesłania powrócił także Julian. Przez krótki czas miał okazję ponownie mieszkać w Nikomedii oraz w Konstantynopolu. Wtedy poznał wybitnego pogańskiego retora Libaniusza, nie mógł jednak zostać jego uczniem z powodów religijnych.

Po pewnym czasie Julian powrócił do Azji Mniejszej, aby studiować w Pergamonie i Efezie. Zetknął się tam z teurgią, czyli „działaniem wspólnie z bogami i przez nich”. Był to trochę mistycyzujący filozoficzny kierunek związany z neoplatonizmem. W 354 roku został wezwany na dwór cesarski w Mediolanie w związku ze sprawą Gallusa (patrz następny akapit), gdzie przez siedem miesięcy przebywał w areszcie domowym. Dopiero interwencja żony Konstancjusza II, która przekonała swojego męża, że Julian nie stanowi żadnego zagrożenia, spowodowała uwolnienie Juliana. Pozwolono mu na powrót do majątku odziedziczonego po matce, oraz na podjęcie studiów w Atenach. Spotkał się tam z Grzegorzem z Nazjanzu. Podczas tych studiów został wtajemniczony w misteria eleuzyńskie. Nauka w Atenach, ku wielkiemu zmartwieniu Juliana, nie trwała jednak zbyt długo. Po krótkim czasie, spodziewając się najgorszego, ponownie znalazł się w Mediolanie, gdzie w listopadzie 355, ku swojemu zaskoczeniu, został mianowany cezarem na zachodzie. Następnie Julian poślubił Helenę, siostrę Konstancjusza.

Dlaczego Konstancjusz powołał na swojego współwładcę krewnego, którego ojca kilkanaście lat wcześniej zabito jeśli nie z jego rozkazu, to na pewno za jego wiedzą? Powodów było kilka; przede wszystkim już w 340 roku doszło do konfliktu między dwoma pozostałymi synami Konstantyna Wielkiego, Konstantynem II a Konstansem. Pod pretekstem, że najmłodszy Konstans sobie nie radzi, Konstantyn II zaatakował prowincje włoskie, poniósł jednak klęskę w bitwie, w której sam zresztą zginął. Z kolei 10 lat później Konstans stracił życie wskutek buntu Magnencjusza. Tym samym Konstancjusz został jedynym władcą cesarstwa. Chcąc pomścić śmierć brata i zdławić rebelię, musiał wyruszyć na zachód. Aby w czasie jego nieobecności na wschodzie imperium panował spokój, w 351 roku mianował na cezara Wschodu brata Juliana, Gallusa. Ten jednak nie sprostał zadaniu, nadmiernie wykorzystując możliwości, które dawała mu władza. Po swoim powrocie Konstancjusz oskarżył Gallusa o prowadzenie rządów terroru i skazał na śmierć przez ścięcie. W międzyczasie pojawiły się sygnały o zagrożeniu ze strony sasanidzkiej Persji. Teraz wybór współwładcy mógł być tylko jeden – ostatnim żyjącym męskim krewnym cesarza był właśnie Julian.

Nowo mianowany cezar Zachodu miał za zadanie zwalczanie germańskich plemion, które stale atakowały ziemie cesarstwa. Mimo braku jakichkolwiek wcześniejszych doświadczeń w prowadzeniu wojny Julian okazał się zaskakująco dobrym dowódcą. Podczas swojej pierwszej kampanii w 356 roku odbił miasto Colonia Agrippina (dzisiejsza Kolonia). Następnego lata pokonał Alamanów pod Strasburgiem, a w 358 roku Franków salickich nad dolnym Renem. Oprócz osiągnięć wojskowych były także sukcesy administracyjne oraz gospodarcze – dzięki ograniczeniu wydatków na utrzymanie dworu oraz ściągnięcie zaległych podatków od wielkich właścicieli ziemskich możliwe stało się obniżenie wysokości podatków w Galii. Podczas pobytu w Galii ulubioną rezydencją Juliana była Lutetia Parisiorum, czyli Paryż. W swoich pamiętnikach władca poświęcił temu miastu wiele ciepłych słów.

W 359 roku Persowie zaatakowali i po długim oblężeniu – trwało 73 dni – zdobyli twierdzę Amidę w Mezopotamii. Ponieważ Persowie ponieśli wielkie straty, po zwycięstwie w ramach zemsty duża część obrońców, którzy pozostali przy życiu, została zabita (dowódcę twierdzy ukrzyżowano), a resztę pognano w niewolę. Wśród ocalałych był także przyszły historyk i biograf Juliana, Ammian Marcellinus. Uratował się on, uciekając ze zdobytej twierdzy, a potem długo błądząc po pustyniach, dotarł w końcu do Syrii. Na wieść o zdobyciu Amidy Konstancjusz w lutym 360 roku zażądał od Juliana posiłków wojskowych. Ten rozkaz cesarski spowodował bunt wśród żołnierzy, którzy w Lutecji obwołali Juliana augustem. Przy okazji, niejako przypadkiem, zapoczątkowali oni nowy rytuał intronizacji władcy, obejmujący koronację diademem i podniesienie na tarczy, który następnie został na stałe włączony do uroczystości koronacyjnych w Cesarstwie Rzymskim i Cesarstwie Bizantyjskim, oraz w królestwach, które powstały po upadku cesarstwa zachodniego.

Tak więc imperium znów miało dwóch władców. Julian napisał list do Konstancjusza, opisując mu okoliczności, w jakich został obwołany cesarzem i zapewniając o swojej lojalności. Ten jednak nie chciał uznać Juliana za równego sobie, a prowadzone w tej sprawie rokowania do niczego nie doprowadziły. Wiosną 360 nowo obwołany august wyruszył więc na kolejną kampanię przeciwko Frankom. Tymczasem Konstancjusz przygotowywał się do wojny z samozwańcem. Julian, obawiając się, że jeśli pozostanie w Galii, poniesie klęskę na skutek jednoczesnego ataku cesarza oraz barbarzyńców zza Renu, postanowił zaatakować jako pierwszy. Podzielił swoją armię na dwa korpusy: jeden przeszedł przez Alpy i szedł doliną Padu, drugi znad górnego Renu kierował się w stronę Dunaju. Julian szedł na czele wybranego oddziału wojska przed drugim korpusem. Po dotarciu w dolinę Dunaju udało mu się zdobyć wiele łodzi, na które wsadził swoje oddziały. Płynąc z prądem Dunaju omijał miasta i obozy wojskowe wierne Konstancjuszowi, chcąc dotrzeć jak najdalej, nim przeciwnicy zorganizują obronę. Dzięki śmiałemu wypadowi udało mu się opanować Sirmium nad Sawą. W niedługim czasie pod władzą Juliana znalazły się też inne większe miasta, takie jak Naissus czy Serdyka, a przełęcze znalazły się pod kontrolą jego oddziałów. Tym samym oddalił od siebie niebezpieczeństwo niespodziewanego ataku od wschodu. Jednak pasmo sukcesów urwało się, gdy załoga Sirmium, którą wysłano do Galii, zbuntowała się i zajęła Akwileję w imieniu Konstancjusza, a oblężenie nie przynosiło efektów. Gdy wydawało się, że kolejne krwawe starcie w ramach wojny domowej jest nieuniknione, sytuację wyjaśniła śmierć cesarza, który w swoim testamencie na prawowitego następcę wyznaczył Juliana. W 361 roku Julian triumfalnie wkroczył do Konstantynopola, owacyjnie witany przez jego ludność. Pierwsze kroki skierował do kościoła Świętych Apostołów, gdzie oddał hołd szczątkom Konstancjusza.

Od samego początku nowy władca, filozof i zwolennik umiaru, energicznie zajął się reorganizacją życia na dworze cesarskim. Z jego rozkazu znacznie ograniczono przepych i zbytek, na co dzień panujący w otoczeniu cesarskim, zwolniono także z dworu tysiące eunuchów, służących i strażników. Julian zajął się też redukcją biurokracji w całym państwie, nadając władzom miejskim wiele uprawnień, które do tej pory były wyłączną domeną urzędników cesarskich. W ten sposób cesarz sprawował bardziej bezpośrednią kontrolę nad państwem, a rządzenie stało się trochę sprawniejsze – np. podatki miały być zatwierdzane przez władcę, a nie pozostawiane osądowi aparatu biurokratycznego. Julian usunął z dworu byłych współpracowników Konstancjusza, pozbywając się w ten sposób wrogich mu ludzi oraz spełniając żądania opinii publicznej, która chciała ukarania tych, którzy dopuszczali się nadużyć. Sesje specjalnego trybunału, zajmującego się tą sprawą, odbywały się w Chalcedonie.

Julian od samego początku rządów poświęcił się także wzmocnieniu tradycyjnych rzymskich wierzeń, które od czasu ogłoszenia Edyktu Mediolańskiego w 313 roku znacznie podupadły. Pierwszym krokiem w tym kierunku było wydanie rozkazu, by chrześcijanie oddali bogactwa, zabrane z pogańskich świątyń po uznaniu chrześcijaństwa za religię panującą przez Konstantyna, lub ich pieniężną równowartość. Cesarz odebrał też biskupom prawo do podróżowania na koszt państwa. Julian doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że otwarte prześladowania, które miały miejsce w przeszłości, nie mają sensu, ponieważ zamiast osłabić, wzmacniają chrześcijan. Dlatego właśnie starał się raczej doprowadzić do finansowego upadku chrześcijaństwa, oraz do spadku zainteresowania tą religią. 4 lutego 362 roku cesarz wydał edykt tolerancyjny, w którym zapisał, że wszystkie religie są równe wobec prawa, a cesarstwo musi powrócić do swojego początkowego eklektyzmu religijnego. W praktyce miało to wzmocnić tradycyjne kulty kosztem chrześcijaństwa. Wśród innych postanowień edyktu znalazła się także decyzja o ponownym otwarciu pogańskich świątyń, oraz o odwołaniu z wygnania biskupów chrześcijańskich, zesłanych na podstawie wyroków kościelnych zatwierdzonych przez władze państwowe. Można to uznać za przykład tolerancji, ale także za próbę dalszego osłabienia chrześcijaństwa jako całości poprzez wzmocnienie różnych sekt heretyckich, a tym samym sianie niezgody wobec chrześcijan. Innym działaniem pośrednio wymierzonym przeciwko chrześcijanom był edykt dotyczący szkolnictwa, w którym zabraniał on pracy w szkołach każdemu, kto nie uzyskał odpowiedniego zatwierdzenia z kancelarii cesarskiej. W praktyce chodziło o to, aby nauczaniem zajęli się ludzie związani z dawną kulturą i dawnymi wierzeniami. Wiązało się to z zakazem używania przez nauczycieli – chrześcijan dzieł pogańskich autorów w Mimo swej niechęci do chrześcijan Julian nie ukrywał podziwu wobec ich polityki społecznej oraz organizacji Kościoła. W swych pismach do kapłanów pogańskich wskazywał na konieczność prowadzenia działań filantropijnych, podobnych do tych, które były wykonywane przez ich chrześcijańskich odpowiedników, oraz wprowadzenia hierarchicznej struktury kleru. Zwracał też uwagę na sposób prowadzenia życia przez kapłanów, przykazując im unikanie zajęć, które im nie przystoją, i poświęcanie dużej ilości czasu na czytanie dzieł filozoficznych oraz modlitwę. Cesarz chciał więc, by kapłani prowadzili tryb życia zbliżony do tego, który on sam prowadził.

Zimę z roku 362 na 363 r Julian spędził w Antiochii, przygotowując wyprawę przeciwko Persom. Nie był to jednak zbyt udany pobyt. Wszystko zaczęło się od próby wskrzeszenia wyroczni przy źródle Kastalia nieopodal świątyni Apollina w Dafne. Ponieważ poganie twierdzili, że wyrocznia zamilkła, gdy pochowano przy niej męczennika z czasów Decjusza, biskupa Babylasa, cesarz rozkazał przeniesienie jego szczątków w inne miejsce. Spowodowało to gniew chrześcijan. Niedługo później świątynia spłonęła w pożarze, a winą za to zdarzenie obciążono chrześcijan. Zamknięto także główny kościół w Antiochii. Później dochodzenie wykazało, że pożar był dziełem przypadku. Na pogorszenie relacji z mieszkańcami miasta wpłynął także brak żywności. Dodatkowym powodem niezgody był fakt, że Antiocheńczycy szydzili tak z wyglądu cesarza – jego poprzednicy od Konstantyna Wielkiego golili się na gładko, a Julian miał brodę – jak z jego stylu życia: filozofa nie interesowały zbytnio wyścigi rydwanów czy sztuki teatralne. Swoje zatargi z mieszkańcami miasta Julian opisał w dziełku „Misopogon”, czyli „Nieprzyjaciel brody”, w którym oskarża ich o to, że ważniejsza jest dla nich twarz władcy, niż jego dusza.

Podczas pobytu w Antiochii Julian znalazł też chwilę czasu, by odwiedzić ruiny drugiej świątyni jerozolimskiej. Tam wydał rozkaz jej odbudowania w celu ożywienia religii innych niż chrześcijaństwo. Do pełnej odbudowy jednak nie doszło, częściowo ze względu na niechęć samych Żydów do tego projektu; te fragmenty, które postawiono na nowo, zostały zniszczone przez trzęsienie ziemi – co chrześcijanie uznali za boską interwencję.

W marcu 363 roku rozpoczęła się kampania przeciwko Persom, mimo, że ci starali się początkowo uniknąć konfliktu i doprowadzić do pokojowego rozwiązania. Jej celem było odzyskanie ziem straconych przez Konstancjusza, zdobycie perskiej stolicy – Ktezyfonu, oraz obalenie króla Szapura II. Innym motywem działania Juliana mógł być fakt, że jego pozycja jako władcy nadal była niepewna; mimo, że pochodził z rodu Konstantyna Wielkiego, mógł liczyć na całkowitą lojalność tylko armii zachodnich, które wyniosły go na tron. Armie wschodnie były mu również posłuszne, ale by zyskać ich uznanie, cesarz musiał poprowadzić je do zwycięstwa.

Julian wraz z armią liczącą około 70 000 ludzi wkroczył na terytorium sasanidzkie. Następnie podzielił swoje siły na dwie części: Prokopiusz i 20 000 ludzi ruszyli do Armenii, a reszta armii pod osobistym dowództwem cesarza ruszyła w kierunku Ktezyfonu, po drodze zdobywając wiele miast. Zgodnie z planem Prokopiusz po uzyskaniu posiłków armeńskich miał zaatakować stolicę Persów od północy, ale tak się nie stało. Julian mógł liczyć tylko na swoje oddziały. W trakcie marszu dotarto do kopca usypanego w miejscu, gdzie w 244 roku z życiem pożegnał się Gordian III, a Julian złożył ofiary cieniom swojego poprzednika na tronie cesarskim. Mimo braku korpusu Prokopiusza cesarz pokonał znacznie większe siły perskie w bitwie pod Ktezyfonem, ale nie udało mu się zdobyć miasta. Ponieważ Persowie wysłali przeciwko Rzymianom kolejną, jeszcze większą armię, władca podjął decyzję o wycofywaniu się w kierunku granic rzymskich. Podczas tego odwrotu rankiem 26 czerwca 363 roku doszło do potyczki w pobliżu Marangi, kiedy oddziały perskie zaatakowały znienacka straż tylną Rzymian. Julian chciał zorientować się w sytuacji, więc ruszył tak jak był ubrany, nie zakładając zbroi. Tymczasem Persowie zaatakowali także straż przednią. W zamieszaniu cesarz znalazł się na pierwszej linii walki, zagrzewając swoich żołnierzy. Nagle otrzymał cios włócznią, która przebiła mu wątrobę. Rana okazała się śmiertelna.

Okoliczności, w których doszło do śmierci cesarza są bardzo niejasne. W 364 roku Libaniusz napisał, że Juliana zabił jeden z jego żołnierzy, chrześcijanin – ale to nie jest potwierdzone ani przez Ammiana, ani przez żadnego innego współcześnie piszącego historyka. Kilkanaście lat później ten sam Libaniusz napisał, że śmiertelną ranę zadał władcy Saracen, co jest zgodne z zapisami Orybazjusza, będącego przybocznym lekarzem Juliana, a który napisał, że rana spowodowana została włócznią typu używanego przez saraceńskie oddziały pomocnicze, walczące po stronie Persów. Późniejsi historycy chrześcijańscy twierdzili, że cesarza zabił święty Merkuriusz, a ostatnimi słowami umierającego władcy były „Vicisti, Galileae”, czyli „Galilejczyku, zwyciężyłeś”, co jest jednak tylko apokryfem pochodzącym dopiero z piątego wieku.

Julian był człowiekiem niezwykle wszechstronnie wykształconym. Dzięki pobytowi w Akademii Ateńskiej poznał filozofię neoplatońska, która wywarła na jego życiu ogromny wpływ. O jego zamiłowaniu do wiedzy świadczy choćby fakt, że zawsze, nawet podczas wyprawy perskiej miał ze sobą książki i codziennie znajdował czas na ich lekturę. Z jego pamiętników wyłania się obraz kulturalnego, wykształconego człowieka, który nie tylko wyznaje dawnych bogów, ale także stara się zachować dawną kulturę, zagrożoną przez nagły wzrost chrześcijaństwa. Oprócz zapisków pamiętnikarskich Julian zostawił po sobie inne dzieła, np. wspominany już wcześniej „Misopogon”, „Cesarze”, znany także jako „Uczta”, gdzie przedstawia swoich poprzedników w ciekawy, nierzadko dość złośliwy sposób, a także hymny religijne (np. do boga Heliosa). Nie zachował się natomiast obszerny traktat przeciwko chrześcijaństwu.


To jest tylko wstępna biografia, wymaga uzupełnienia!
Podziel się!
        
3 celne komentarzeDodaj komentarz
Redaktor


Dodano: 2010-06-04
Ten władca jest dla mnie wzorem. Niezwykle inteligentny, wojowniczy i sprawiedliwy - przynajmniej się starał. Szkoda, że tak szybko zakończył swój żywot. Kto wie, czy gdyby dłużej władał Rzymem nie zdołałby zapobiec jego upadkowi. Polecam świetną lekturę jego autorstwa pt. Cezarowie. Naprawdę genialna! Szkoda że ten cesarz-filozof jest często pomijany w podręcznikach czy zwykłych książkach historycznych. Zbyt ważną był osobowością aby tak go pomijać, i nie ważne, że był odstępcą od religii.
Gość


Robertus1971
Dodano: 2011-05-15
Julian Apostata...cóż, trudno nazwać go odstępcą, ponieważ wybrał wariant religii....próba neopogańska..., który uznał za słuszny. Nie było jeszcze jednej religii i tym samym wolność wiary z jego strony nie może być uznana za odstępstwo. Oczywiście taki obraz władcy zaczął być i funkcjonować w literaturze chrześcijańskiej.....jemu wrogiej, to typowe propagandówki, ale tak to już jest. Podzielam pogląd, że był mądrym cesarzem....i jeszcze ta bitwa pod Argentorate, przed objęciem władzy (spotkałem różną pisownię.
Użytkownik


Dodano: 2012-01-26
Polecam ksiązkę Aleksandra Krawczuka "Julian Apostata",a także "Poczet Cesarzy Rzymskich".Bardzo mądry cesarz i obok Marka Aureliusza oraz Antoninusa Piusa mój ulubiony cesarz rzymski.

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

histurion.pl
Najnowocześniejszy polski portal historyczny

Matura z Histurionem

Historia

Inne

Copyright © 2006-2017 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.