Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja




Załóż nowe konto



LUB

Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Samozdobycie Rzymu w roku 410

2014-05-14 | Autor: Artur Kosmala



Mapa ukazująca wędrówkę ludów germańskich w IV i V w.

Zajęcie Rzymu przez Gotów Alaryka 24 sierpnia 410 roku odbiło się głębokim echem w całym imperium. Rzym nie został zajęty przez obce wojska1 (ludzie Alaryka nie zupełnie byli obcy bo na żołdzie cesarstwa, choć zbuntowani) od 800 lat. Miasto już dawno przestało być stolicą państwa, było jednak nadal postrzegane jako centrum ówczesnego świata starożytnego. Tak doniosłe wydarzenie wywołało zrozumiałe poruszenie w różnych kręgach społecznych. Poganie obwiniali chrześcijan, zarzucając im brak patriotyzmu i porzucenie starych bogów, którzy zemścili się zsyłając nieszczęścia. Klęskę wykorzystywała wykształcona arystokracja (opozycja ideowa wobec nowej religii) do podsycania wrogości wobec chrześcijan nie stroniąc przy tym od demagogi. Chrześcijanie widzieli w tym nieszczęściu dowód niewystarczającej chrystianizacji państwa, a zwłaszcza samego Rzymu. W większości jednak chrześcijanie byli zdumieni takim obrotem spraw, że Opatrzność dopuściła do tej klęski. Ogarnęło ich zwątpienie, a opuściła pewność siebie. Bez względu już na wyznawaną religię słychać było głosy o zbliżającej się totalnej zagładzie, jednak przez wielu najazdy barbarzyńskie uznawane były za kłopoty przejściowe. Rzym nieraz w swej historii był w wielkich opałach, ale zawsze wychodził z tego zwycięsko.

24 sierpnia 410 przez bramę Salaria przy dźwiękach trąb i pieśni wojennych, do Rzymu wkroczył Alaryk ze swymi Gotami. Jego konie mogły napić się z marmurowych basenów miasta (...) Plądrowanie trwało 3 dni i 3 noce. Nietknięta od niepamiętnego najazdu galijskiego królowa świata uległa ((G.A. Hamman, Życie codzienne w Afryce Północnej w czasach św. Augustyna, Warszawa 1989, s. 355).

Świadkiem tych wydarzeń był mnich z Brytanii Pelagiusz, który później ratował się ucieczką do Afryki. W liście do Demetriady (Pelagius, Epistola ad Demetriadem, 30) opisuje zgrozę tych wydarzeń oraz formułuje zarzuty wobec arystokracji:

Zdarzyło się to bardzo niedawno, jak sama słyszałaś. Roma, ta pani świata, drżała zdjęta trwogą, słuchając ogłuszającego dźwięku trąb i wycia Gotów. Gdzież byli wtedy szlachetnie urodzeni ? Gdzie podziali się świetni i dumni dostojnicy ? Wszyscy zmieszali się ze sobą, porażeni strachem. Każdy dom przepełniała rozpacz i ogarniał nas obezwładniający lęk. Niewolnik i pan jeden dzielili los. To samo widmo śmierci stanęło przed każdym z nas (P. Brown, Augustyn z Hippony, Warszawa 1993, s. 291).

Według Sozomena miasto zostało wzięte zdradą (nie wykluczone, że bramy miasta zostały otworzone przez mających dość głodu część mieszkańców, jednak typowo dla historiografii rzymskiej nie przyznawano się do słabości, zrzucając winę na bliżej nieokreśloną zdradę). Prokopiusz z Cezarei podaje dwa warianty tak szybkiego zdobycia miasta. Według pierwszego Alaryk potajemnie posłał swoich ludzi przebranych za niewolników za mury, którzy korzystając z nieuwagi obrońców otworzyli bramy. Drugi wariant polegał na tym, iż pobożna niewiasta Proba, nie mogąc znieść cierpień głodujących współobywateli wydała polecenie swoim niewolnikom, aby nocą otworzyli bramy i wpuścili Gotów do miasta. Szybkość działania Gotów, niewprawionych w długotrwałym obleganiu i szturmowaniu miasta zdaje się potwierdzać teorię o zdradzie. Alaryk pozwolił swoim wojownikom rabować ile tylko są w stanie unieść. Gwałcono kobiety, dziewczęta i zakonnice. Jedynie bazyliki św. Piotra i św. Pawła ogłoszono miejscem azylu, gdzie każdemu bez względu na wyznawaną wiarę gwarantowano bezpieczeństwo. Św. Augustyn w swym wybitnym dziele Państwo Boże użył jako argumentu przeciw zarzutom pogan m.in. ten fakt istnienia nietykalnych bazylik wskazując na opatrzność boską, która sprawiła zmniejszenie wymiaru tragedii.

Żeście jednakże przy życiu zostali, moc w tym jest Boga, który szczędząc was, nawołuje was do pokuty i poprawy życia. Ten to Bóg, pomimo niewdzięczności waszej, sprawił, że już to, gdyście się pod miano usług jego podszywali, już to gdyście się w święte miejsca chronili, uszliście ręki nieprzyjaciół (Augustyn. Państwo Boże, I 34).

Święty Hieronim, wielki uczony w wykładaniu Pism Świętych, autor przekładu biblii na łacinę (Wulgata) po śmierci papieża Damazego miał uzasadniony powód nie wielbić Rzymu będącego jeszcze centrum kultury antycznej. Doktor Kościoła poznał Rzym z jego zbytkiem i upadkiem moralności, luksusy życia które dotarły nawet do pałacu papieskiego. Zachował osobisty dystans do tego zepsucia dopóki żył jego protektor, później stosunki zaczęły się psuć (przestano doceniać jego pracę, fałszywie posądzono o śmierć pobożnej wdowy) i za najlepsze rozwiązanie uznał opuszczenie tego miasta. Mimo tych nieprzyjemności ogromne wrażenie zrobiła na Świętym wieść o złupieniu Rzymu przez Gotów

Cesarstwu została ucięta głowa. Mówiąc Prawdę, z tym miastem zginął cały świat.
Nie znałem nawet własnego imienia, długo milczałem, zdając sobie sprawę, że jest to czas płaczu.


W innym miejscu, w liście do Geruchii doktor kościoła dosadnie akcentuje wymiar klęski wskazując na przemijalność tego co pozornie wydawało się być niewzruszonym - "Jeśli może upaść Rzym cóż może się ocalić ?". W czasie rabunku miasta wielu ludzi uciekło pozostawiając swój dobytek, uprowadzono też jeńców, z których najcenniejsza była siostra cesarza Honoriusza Galla Placydia. Informację o nieszczęściu Rzymu docierały najszybciej do Afryki Północnej wraz z uchodźcami, biskup Hippony wiedział o tym z licznej korespondencji i relacji naocznych świadków.

Natomiast z Rzymu jakże wielu uciekło z zamiarem, że kiedyś tam powrócą ! Jakże wielu tam pozostało i stamtąd wyszło ! Jakże wielu schroniło się w świętych miejscach ! Lecz wielu jeńców - powiadają - zostało uprowadzonych (Augustyn. De Urbis Excidio II, 2).


Zdobycie Rzymu było dla współczesnych na pewno ogromnym szokiem, a przeżycia samych mieszkańców miasta nie mniej ekspresywne od przebywającego w dalekiej Palestynie św. Hieronima. Nie mniej jednak z perspektywy czasu, na co zwraca uwagę brytyjski historyk Peter Brown owe 3 dni i noce były najbardziej cywilizowaną grabieżą jaką kiedykolwiek przeżyło którekolwiek miasto na świecie. Miasto zostało poddane, dlatego Goci nie szukali odwetu na obrońcach umożliwiając im schronienie w wyznaczonych kościołach ( z pragmatycznego punktu widzenia, aby nie przeszkadzano im w rabowaniu). Głównym celem agresorów były łupy. Z Lateranu zrabowali ważące dwa tysiące dwieście pięć funtów srebrne cyborium, dar cesarza Konstantyna. Z przekazu Olimpiodora na temat ślubu następcy Alaryka Ataulfa z Gallą Placydią dowiadujemy się o prezentach dla małżonki będących łupem z Rzymu.

Do komnaty ślubnej wprowadzono najpierw Placydię wystrojoną na modłę rzymską i w sukniach cesarskich, następnie posadzono przy niej Ataulfa ubranego w płaszcz i inne szaty rzymskie. Wśród prezentów ślubnych Ataulf podarował jej pięćdziesięciu pięknych młodzieńców odzianych w jedwabie, każdy z nich trzymał w rękach dwie ogromne tace, jedną pełną złota drugą wypełnioną drogocennymi lub raczej bezcennymi kamieniami - wszystko to zrabowano w Rzymie po zdobyciu miasta (P. Heather, Upadek Cesarstwa Rzymskiego, s. 281).


Miały też miejsce zniszczenia i pożary, ograniczyły się one jednak w zasadzie do okolic bramy Salaria i starego gmachu senatu. W czasie grabieży zaginęła też cześć dzieł biblioteki papieskiej, w tym czasie zwierzchnik kościoła przebywał na dworze cesarskim w Rawennie namawiając władze do układów z Alarykiem.

Ilustracja z lat 20-tych XX wieku przedstawiającego Alaryka, dowódcę Gotów, paradującego ulicami Aten po zdobyciu miasta w 395 roku.

Prowokacyjny tytuł artykułu Samozdobycie Rzymu w roku 410 ma na celu przedstawienie wielowymiarowego aspektu tego wydarzenia. Dla wielu Rzymian hołdujących tradycyjnej religii i starodawnym cnotom, Goci byli barbarzyńcami pomimo tego, iż formalnie od czasów Teodozjusza Wielkiego byli sprzymierzeńcami i wojskami na żołdzie Rzymu. Porozumienie z cesarzem Teodozjuszem I dało Gotom możliwość bliższego kontaktu z wyższą cywilizacją rzymską wstępując w szeregi jej armii. Poznawali organizację i sposoby walki, zwłaszcza obcą im sztukę oblężniczą. Goci chętnie przejmowali korzyści płynące ze starożytnej kultury, urzekały ich bogactwo i przepych w miastach, luksusowe wille nobilów. Aspiracje wodzów gockich były wysokie, chcieli być uczestnikami życia politycznego Rzymu i czerpać z tego profity. Dbali jednocześnie o odrębność i spójność swych podległych. Byli gwarantem stałego dla nich żołdu i wyżywienia, ponieważ bez poparcia armii nie byli w stanie osiągnąć własnych celów. Goci jako najemnicy w służbie rzymskiej czerpali korzyści materialne, wciąż jednak myśleli o własnej państwowości z dala od agresywnych Hunów. Traktat zawarty z Teodozjuszem I uniemożliwiał im to, stąd wciąż dążyli do jego rewizji. Wódz Gotów - Alaryk , był postacią niezwykle ambitną. Przez całe życie zmierzał do wzrostu znaczenia Gotów korzystając z toczących się na przełomie IV i V w. wojen domowych w Imperium Rzymskim. Oczywiste jest to, że zapotrzebowanie na wojska najemne było proporcjonalne do sytuacji konfliktowych, Alaryk był więc zainteresowany ich podtrzymaniem. Dążył do zmiany porozumienia foedus z 382 r., status oddziałów gockich jako regularna armia rzymska pod dowództwem Alaryka jako wysokiego oficera byłby znacznie korzystniejszy od obecnej pozycji foederati. Próby wymuszenia zmian siłą skutecznie powstrzymywał znakomity wódz rzymski Stylichon . Nadzieje na poprawę statusu poprzez oddanie i zaangażowanie po stronie Teodozjusza w wojnie przeciw uzurpatorowi Eugeniuszowi też runęły zwłaszcza, że cesarz nie powierzył głównego dowodzenia wojskami ambitnemu Alarykowi. Bitwa nad rzeką Frigidus (Wipawa, 05-09-394 r.) okupiona ogromnymi stratami Gotów uzmysłowiła Alarykowi jak szanowani są sprzymierzeńcy Rzymu i do czego można ich wykorzystywać. Tuż po śmierci Teodozjusza I na rozkaz Stylichona niewygodni sprzymierzeńcy zostali odesłani na pas nadgraniczny do wcześniejszych siedzib. Wizygoci poczuli się niedocenieni i oszukani, sytuację dodatkowo skomplikowała aktywność Hunów zimą 394/395 r., sprzymierzeńcy nie otrzymali pomocy od cesarstwa na ich odparcie. Zniknęły powody dla których Wizygoci mieliby czuć się lojalni wobec Rzymu.

Zawarty pod Konstantynopolem nowy foedus (395 r.) zrewidował na korzyść Alaryka poprzednie układy, on sam otrzymał stopień magister militum per Illyricum. Wysoka godność oficerska w armii rzymskiej nie przeszkodziła mu w barbarzyńskich rajdach po Macedonii i Grecji. Nie napotykał tam większego oporu i dopiero interwencja i blokada Stylichona uspokoiła te zapędy. Ze względów politycznych nie doszło do walnej rozprawy pomiędzy formalnie rzecz biorąc wodzami rzymskimi. Ponowny konflikt pomiędzy Wschodem a Zachodem cesarstwa dał Alarykowi możliwość wzmocnienia swojej pozycji. W Epirze czekali Wizygoci na wsparcie regularnej armii zachodniorzymskiej. Nie doczekali się niej ponieważ na przełomie 406/407 r. Ren przekroczyły plemiona Wandalów i Alanów. Dodatkowym zagrożeniem dla Cesarstwa Zachodniego stało się lądowanie w Galii uzurpatora Konstantyna obwołanego cesarzem przez armię w Brytanii. W związku z tymi wydarzeniami wstrzymano pomoc wojskową i materialną dla Wizygotów Alaryka. Oburzeni tym Goci postanowili upomnieć się o swoje wynagrodzenie i z początkiem 408r. wyruszyli w kierunku Noricum. Po drodze wysłali poselstwo do Stylichona z żądaniem wypłaty odszkodowania za czas jaki spędzili bezczynnie czekając w Epirze na Rzymian oraz wypłaty subsydiów należnych jemu jako magister militum per Illyricum. Stylichon polecając Gotom czekać na odpowiedź, sam udał się do Rzymu, aby przedstawić żądania Alaryka senatowi i cesarzowi. Zagrożenie zbuntowanych Wizygotów czekających u bram Italii wywołało poruszenie wśród senatorów, ich część oraz sam Honoriusz gotowi byli podjąć działania zbrojne. Stylichon jednak, świadom kryzysu nie chciał dopuścić do przysporzenia cesarstwu kolejnego wroga, zwłaszcza, że miał wobec Alaryka jeszcze inne plany. Przeforsował wypłatę Gotom odszkodowania w wysokości 4000 funtów złota. Wizygotów postanowiono skierować do Galii przeciw uzurpatorowi Konstantynowi III, czego jednak oni nie wykonali, nie otrzymując przyznanej kwoty. Pierwszego mają 408 r. zmarł cesarz Arkadiusz. Sytuacja polityczna nabrała większego tempa. Rozpoczęło się współzawodnictwo w wyścigu do opuszczonego tronu. Stylichon pragnął jak najszybciej udać się do Konstantynopola, aby ułożyć tam po swojej myśli kwestię następstwa tronu, tego samego pragnął Honoriusz, nastąpił rozłam pomiędzy nimi. Regent raz jeszcze wykazał się znakomitą dyplomacją odwodząc od tego zamiaru cesarza. Użył jako argumentu sprawy Wizygotów, którzy mogliby pod nieobecność cesarza znów najechać Italię. Sytuacja w Galii przybierała coraz bardziej niekorzystny obrót, regent całe lato 408 r. przygotowywał plan działania. Nie zdążył jednak go wprowadzić w życie. W obu częściach cesarstwa nastał ruch antygermański, polegający na oczyszczaniu armii z barbarzyńców w tym na najwyższym szczeblu. Doszło do pogromów obcych żołnierzy w służbie rzymskiej wraz z ich rodzinami w Konstantynopolu i w armii zachodniorzymskiej. Z perspektywy czasu "zabieg" ten w Cesarstwie Bizantyjskim udał się co mogło wpłynąć na jego przetrwanie. W części zachodniej nie wystarczyło sił własnych i sytuacja się zaogniła.

W wyniku plotki wrogów Stylichona jakoby pragnął on zabić młodego Teodozjusza na wschodzie i obsadzić tamtejszy tron swoim synem Rzymianie w wojsku podnieśli bunt. Zabili dowódców naczelnego wodza, a 22 sierpnia 408 r. za zgodą Honoriusza został ścięty sam Stylichon. Decyzją antygermańskiego rządu Olimpiusza, który zastąpił straconego Stylichona doszło do wymordowania rodzin żołnierzy Radagaisa3 (wodza gockiego, który dwa lata wcześniej najechał na tereny północnej Italii) wcielonych przez Stylichona. To posunięcie pchnęło ocalałych oraz inne plemiona germańskie pod protekcję Alaryka, według Zosimosa było to 30 000 ludzi. Zachęcali oni Alaryka do natychmiastowej wojny z Rzymianami. Jesienią 408 roku, Alaryk po mobilizacji podległych sobie wojowników i po przeprawieniu się przez Alpy wkroczył do Italii. Skierował się na Rzym pustosząc po drodze italskie miasta, nie napotykając na jakikolwiek opór wojsk Honoriusza. Po dotarciu natychmiast przystąpił do oblężenia miasta. Po odcięciu dostaw afrykańskiego zboża do portu w Ostii wkrótce mieszkańcom zaczął doskwierać głód, ludzie umierali a fetor rozkładających się ciał wypełnił miasto. Podjęto rokowania, Alaryk za odstąpienie bram miasta zażądał wydania z miasta barbarzyńskich niewolników, wypłaty 5000 funtów złota, 30 000 funtów srebra, 4000 tunik jedwabnych, 3000 funtów skór, 3000 funtów pieprzu. Zgodnie z przekazem Zosimosa wypłata trybutu nastąpiła z prywatnych zasobów mieszkańców proporcjonalnie do posiadanego majątku, ponadto nie udało się zebrać pełnej wartości roszczeń stąd uzupełniono ją pozbawiając ozdób posągi miejskie zwłaszcza związane z kultem pogańskim. Skuteczne oblężenie Rzymu i ogromny okup wzmocniły prestiż króla wśród swoich, z których zwłaszcza możnych mógł obdarować złotem i dobrami luksusowymi. Ważnym celem negocjacji Alaryka było podpisanie kolejnego porozumienia foedus w sprawie dalszej służby cesarstwu. Honoriusz zwodził go z odpowiedzią, mimo to Goci znieśli blokadę i skierowali się do Etrurii. Dalsze przebywanie w ogołoconej Italii było trudne dla wielkiej armii Alaryka, brakowało żywności, na skutek inflacji malała siła nabywcza uzyskanego złota, a główny spichlerz cesarstwa znajdował się za murami niedostępnej Rawenny. Cesarz zachodniorzymski nie chciał iść na ustępstwa Alarykowi, nie był też w stanie przeciwstawić się mu militarnie. Król Gotów wielokrotnie wysyłał posłów do Rawenny z propozycjami porozumienia. Sytuacja nie zmieniła się mimo kolejnych, rozsądnych zdaniem Zosimosa żądań Alaryka.

On sam nie potrzebuje ani wysokiego urzędu, ani godności, nie chce już w obecnych warunkach zasiedlenia wymienionych przedtem prowincji, chce jedynie obu części Norykum, leżącego gdzieś na najdalszych terenach nad Istrem, narażonych na ciągłe napady i przynoszących państwu niewielki podatek; ponadto chce każdego roku tyle zboża, ile cesarz uzna za wystarczające. Jest także gotów zrezygnować ze złota i zawrzeć przyjaźń oraz przymierze z Rzymianami przeciwko każdemu, kto chwyci za broń i ruszy do wojny przeciwko cesarstwu. Takie były propozycje Alaryka - pełne rozsądku i mądrości; wszyscy jednogłośnie podziwiali umiarkowanie tego męża.


Rycina ukazująca zdobycie Rzymu przez wojska Alaryka.

W roku 409 odrzucono propozycje pokojowe Alaryka. W rezultacie tego ponownie ruszył na Rzym. Wódz gocki doszedł do wniosku, że dalsze pertraktacje z Honoriuszem są bezcelowe, dlatego oblegając miasto wymusił na senatorach wybór nowego cesarza - Pryskusa Attalusa. Ten mianował go naczelnym wodzem, Goci ruszyli w kierunku Rawenny zagrażając bezpośrednio Honoriuszowi, inne natomiast oddziały wierne Attalusowi zostały przerzucone do wciąż wiernej cesarzowi Afryki. Ekspedycja afrykańska nie powiodła się, także nie ustąpił Honoriusz wzmocniony posiłkami z Konstantynopola. Wobec tej sytuacji Alaryk zdetronizował Attalusa (obwołanie cesarzem Attalusa miało prawdopodobnie za zadanie szantaż i wymuszenie ustępstw na Honoriuszu) i ponownie ruszył oblegać Rzym. Miasto w wyniku konfliktu z afrykańską prowincją pozbawione było dostaw zboża, sytuacja była groźna i przypominała tą z pierwszego oblężenia. Zastanawiać może dlaczego Alaryk tak często oblegał właśnie Rzym. Już na początku V w. stolicą cesarstwa zachodniego byłą Rawenna, jednak jej położenie geograficzne, fortyfikacje, zaopatrzenie w żywność i kontyngent wojskowy uniemożliwiały w praktyce zdobycie miasta. Rzym natomiast nadal był wielkim i bogatym miastem, siedzibą senatu, który w dużym stopniu był jeszcze pogański. Dla przypomnienia kilkanaście lat wcześniej witano w Rzymie samozwańczego cesarza Flawiusza Eugeniusza, z czego szczególnie zadowolona była elita o tradycyjnych pogańskich poglądach. Nowy cesarz pozwolił na powrót do senatu posągu Wiktorii oraz nakazał zwrot zrabowanych dóbr z pogańskich świątyń. Być może z tego powodu Alaryk jako chrześcijański władca miał mniej skrupułów w obleganiu tego nieschrystianizowanego do końca miasta. Ponadto samo oblężenie tym razem nie miało na celu wymuszenie czegokolwiek na Honoriuszu czy senacie. Był to właściwie akt rezygnacji Alaryka z dalszych prób negocjacji i układów, natomiast był chęcią wynagrodzenia swoich wojsk za lojalność. Odcięte od zapasów żywności miasto musiało się poddać.

O ile poganom (wyznawcom tradycyjnej religii rzymskiej) zdefiniowanie Gotów jako wrogów i barbarzyńców nie było trudne, dla chrześcijan nie było to już tak oczywiste. Chrześcijanie mieli dylemat jak traktować najeźdźców, barbarzyńców tym bardziej, że nie byli to już barbarzyńcy w tradycyjnym rzymskim pojęciu, a chrześcijanie (chociaż Arianie). Dylemat ten był wyborem pomiędzy uznaniem agresorów jako wrogów państwa co w tradycyjny sposób wiązało się ze zdecydowanym oporem przeciw obcym, czy też przyjąć chrześcijański model przebaczania. To pierwsze oznaczało brak łaski, przebaczenia i miłosierdzia, nawet dla wroga co było wbrew nauczaniu kościoła. To drugie wyjście narażało chrześcijan na zarzuty braku patriotyzmu, a wręcz o pacyfizm ze strony pogan. Trudno tu stwierdzić wystąpienie jakiejś swego rodzaju"dyscypliny klubowej". Rozsądek podpowiada, że stosunek chrześcijan do barbarzyńców był sprawą indywidualną na którą z pewnością wpływ miało bezpośrednie doznanie krzywd, stosunek do tradycji czy w końcu stanowisko lokalnych biskupów. Święty Augustyn miał jasno sprecyzowane zdanie na temat patriotyzmu czy też wojny, czemu dał wyraz w licznych swoich pismach i kazaniach. Swoje talenty, intelekt i umiejętności retoryczne Augustyn wykorzystał w całej pełni po doniosłym i upokarzającym złupieniu Rzymu. W czasie grabieży, Augustyn przebywał w Kartaginie, kiedy pierwsze informacje wraz z uchodźcami dotarły do Afryki, Augustyn otrzymał alarmujące listy wzywające go do Hippony. Władze, aby utrzymać porządek wydały pośpiesznie edykt o tolerancji dla Donatystów. Kiedy powrócił do swego biskupstwa musiał natychmiast zająć się sprawami lokalnymi związanymi z kryzysem władzy i nieprawościami Donatystów. Niemniej jednak św. Augustyn jako jeden z niewielu mu współczesnych natychmiast zareagował na wieści o złupieniu Rzymu. Jego długie i dość precyzyjnie datowane kazania oraz korespondencja z uciekinierami i wykształconymi poganami ukazuje nam złożoność jego postawy, szeroki zakres odczuć i wniosków. Kapłan stał się przywódcą moralnym całej społeczności. Odniósł się zarówno do katolików jak i pogan, do tych którzy szukali u niego wytłumaczenia katastrofy jak i tych którzy z chrześcijan szydzili. Wspierał materialnie uciekinierów, którzy tej pomocy potrzebowali. W pierwszej jednak kolejności sam musiał sobie odpowiedzieć na pytanie co tak naprawdę się dzieje. Z pilnością wyglądał wieści z Italii od biskupów i innych wiernych, jego reakcje ściśle związane były z wiadomościami jakie otrzymywał. Jego odczucia na temat stabilności świata rzymskiego zmieniały się dynamicznie. Wierzył w przetrwanie Rzymu, później sam zapewne zdawał sobie sprawę, że świat w obecnym kształcie zmierza do rozpadu, by w końcu skonstatować, że do życia doczesnego nie należy przywiązywać zbytniej wagi, a pod panowaniem barbarzyńców też da się funkcjonować z najmilszą perspektywą osiągnięcia wiecznego Jeruzalem. W korespondencji Augustyna z lat 408-412 przebija się głęboka troska w pierwszej kolejności o ludzi doświadczonych pożogą wojenną, w drugiej zaś o losy państwa. Biskup identyfikuje się z ofiarami, nawiązuje nić sympatii, pragnie cierpieć z cierpiącymi oraz namawiać ich do cierpliwości i wytrwałości. Z treści wynika, że bardzo interesował się on wydarzeniami w Italii, nie chciał pozostawić cierpiących bez pomocy, zachęcał swych diecezjan do wspierania potrzebujących. Nie można też zarzucić Augustynowi brak patriotyzmu, bliskie mu było również państwo rzymskie, wierzył w jego przetrwanie. W Państwie Bożym czytamy:

Jakkolwiek państwo rzymskie jest dziś raczej w upadku, nie zaś obalone, co mu się i po inne czasy przed Chrystusem zdarzało, i po takich upadkach siły swe odzyskiwało - przeto i obecnie nadziei tracić się nie powinno. Któż bowiem wiedzieć może, jakie są wyroki Boskie.


Święty Leon Wielki - papież V w., którego umiejętności dyplomatyczne znacznie umocniły władzę papieską.

Chrześcijaństwo nie wykluczało patriotyzmu, a wyznawcy byli normalnymi ludźmi nie czyhającymi na zniszczenie Rzymu. Uważali się za obywateli imperium, poddanych cesarza, zanoszący modlitwy o jego zdrowie. Działało to również w drugą stronę, poddani pogańscy szanowali swego chrześcijańskiego władcę i żywili patriotyzm wobec swojego kraju. Cnoty szanowane przez pogan, zbieżne były z wartościami cenionymi przez chrześcijan. Różnice występowały na tle religijnym, natomiast wszystkim zależało na trwałości imperium i na dobro państwa wszyscy się powoływali tocząc spory religijne. Aureliusz Augustyn, starał się również zaprzeczyć przypisywanemu chrześcijanom pacyfizmowi. Jego pogląd na wojsko jest zdecydowanie umiarkowany i wyważony w porównaniu do silnie negatywnego innych teologów w IV wieku. Dawid, też był wojownikiem a spodobał się Bogu. Biskup potwierdza słuszność obowiązku bronienia ojczyzny, a nawet dopuszcza wojnę ofensywną w obronie prawa i honoru oraz walcząc o zwrot tego co zostało zagrabione. Ośrodek papieski w Rzymie przyjmował stanowisko bardziej wyważone i dyplomatyczne wobec barbarzyńców. Dla przyszłego Watykanu większym problemem byli poganie rzymscy niż barbarzyńcy. Papiestwo starało się unikać zaangażowania w politykę państwa związaną z odparciem najeźdźców (Uznać to można za element słabości Cesarstwa Zachodniego, bowiem we wschodniej części kościół bardziej angażował się i identyfikował z państwem.). Klęski militarne na początku V wieku uznawał za przejściowe. Dopiero w połowie V wieku zdaje się dostrzeżono nieuchronność upadku państwowości i postawiono nacisk na zwiększenie integracji kościoła i dobre dyplomatyczne stosunki z tworzącymi się królestwami na gruzach Cesarstwa Zachodniego. Papiestwo uznało, że chrześcijaństwo będzie się rozwijało bez względu na to kto będzie miał władzę świecką. Przykładem poglądów i taktyki balansowania pomiędzy różnymi siłami był papież Leon Wielki . Ten zręczny polityk i dyplomata odwiódł Attylę od dalszego marszu przez Italię, a kilka lat później sprawił, że Genzeryk władca Wandalów nie spalił Rzymu i ocalił bazyliki od grabieży. To widoczny znak wzrostu władzy papieskiej kompensujący zanik władzy cesarskiej. Administracja kościelna przejmowała niektóre kompetencje administracji świeckiej. Ojciec Święty Benedykt XVI w swojej książce pt. Mistrzowie duchowi. Ojcowie i pisarze pierwszego tysiąclecia, napisał o Leonie Wielkim "był on naprawdę jednym z największych papieży, którzy przynieśli zaszczyt stolicy rzymskiej, przyczyniając się w znacznym stopniu do umocnienia jej autorytetu i prestiżu".

Przypisy

1. Ludzie Alaryka nie zupełnie byli obcy bo na żołdzie Cesarstwa, choć zbuntowani.

2. Wódz Wizygotów ( Orozjusz nazwał go poganin i Scytą w odróżnieniu od ariańskiego Alaryka), wstrząsnął Cesarstwem wkraczając do samej Italii na przełomie 405/406r. O przerażeniu jakie padło na Rzymian niech świadczy fakt, że pośpiesznie wydano ustawę powołującą wszystkich ochotników do walki dopuszczając też niewolników. Pokonał go niezawodny Stylichon i 23 kwietnia 406r Radagais został ścięty.



Etykiety:
Upadek Cesarstwa Rzymskiego Zdobycie Rzymu Alaryk Wizygoci Barbarzyńcy



Bibliografia:

  • Ceran Waldemar, Teodozjusz Wielki, Kraków 2003.
  • Chadwick Henry, Augustyn, tłum. T. Szafrański, Warszawa 2000.
  • Dawson Christoper, Tworzenie się Europy, tłum. Jolanta W. Zielińska, Warszawa 2000.
  • Heather Peter, Upadek Cesarstwa Rzymskiego, tłum. J. Szczepański, Poznań 2007.
  • Ilski Kazimierz, Chrzest Imperium Romanum, Poznań 2005.
  • Kosiński Rafał,Twardowska Kamila, Świat rzymski w V wieku, Kraków 2010.
  • Strzelczyk Jerzy, Goci. Rzeczywistość i legenda, Warszawa 1984.
Podziel się!
        
Przeczytaj również...

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

Brak komentarzyDodaj komentarz

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

histurion.pl
Najnowocześniejszy polski portal historyczny

Matura z Histurionem

Historia

Inne

Copyright © 2006-2017 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.