Witaj Niezarejestrowany !

Kampanie rzymskie przeciwko Partii

Kampanie rzymskie przeciwko Partii




Patrzą, na historie jazdy z perspektywy średniowiecza, można wyróżnić dwie odmienne ścieżki rozwoju jazdy. Pierwsza z nich, mająca swoje korzenie częściowo w tradycji galijsko-germańskiej, doprowadziła do rozwoju ciężkiej jazdy europejskiej. Natomiast drugą odmianą konnicy, była jazda związana z ludami pochodzącymi z Azji i Bliskiego Wschodu: Arabami, Mongołami itp. W omawianym okresie taka odmienność sposobów walki z wykorzystaniem konnicy już istnieje. Ten rodzaj jazdy jest podstawą armii państwa partyjskiego , oraz koczowniczych plemion żyjących na Morzem Czarnym.

Państwo partyjskie odrodziło się w III wieku p.n.e. odrywając się do kurczącego się państwa Seleukidów. Secesję próbował bezskutecznie zlikwidować Antioch III. Największe zdobycze terytorialne Partowie uzyskali za panowania Mitrydadesa I (171-138 r. p.n.e.), który zaczął nawiązywać do tradycji dynastycznej Achemenidów. W granicach jego państwa znalazły się ponownie zdobyte na Seleukidach Media, Babilonia, a w początkach II wieku p.n.e. cała Mezopotamia (Jaczynowska, Stępień, 1999, s. 380). Konfrontacja pomiędzy Imperium Rzymski a Partią była tylko kwestią czasu, gdyż następcy Mitrydadesa I próbowali rozszerzać państwo w kierunku zachodnim, zmierzając do odbudowania swojego państwa w dawnych granicach królestwa Achemenidów.

Inicjatorem pierwszej wyprawy przeciwko Partą, był jeden z triumwirów Marek Licyniusz Krassus, jeden z najbogatszych ludzi swojej epoki. Aspirował on do zajęcia podobnej pozycji, jaką posiadali Pompejusz i Cezar, co mógł uczynić jedynie dorównując tamtym na polu walki. Jednak w jego doświadczenie militarne było niewielki i ograniczało się do stłumienia powstania Spartakusa (Plutarch, Żyw. M.K., 8-11). Do Syrii udał się on już w 55 r. p.n.e. Rok później dołączył do niego syn, służący wcześniej jako dowódca jazdy u Cezara. W raz z nim przybyły oddziały zaciągniętych na tą wyprawę w Galii (Plutarch, Żyw. M.K.,17). Wojska Krassusa wyruszył ł do Syrii z Antiochii na wiosnę 54 r. p.n.e. Następnie przekroczył Eufrat i skierował się na wschód do doliny rzeki Belich. Partowie, być może z faktu, że miejscowa ludność była im nieprzychylna, lub w wyniku celowego działania, które miało wciągnąć najeźdźców w głąb kraju, wycofali się z tych terenów na wschód (Gazda, 2006, s. 180). Takie działanie spowodowało, że Krassus zaczął zlekceważył przeciwnika, z którym zamierzał walczyć (Plutarch, Żyw. M.K.,18). Błędem był również powrót na leża zimowe do Syrii. Zignorował również plan połączenia sił rzymskich i armeńskich i uderzenie od strony Armenii proponowany przez armeńskiego króla Artabazesa (Plutarch, Żyw. M.K.,19). Armeńczycy mieli uderzyć samodzielnie, co wykorzystali Partowie atakując najpierw Armenię (Gazda, 2006, s.180). Krassus wyszył wiosną 53 r. p.n.e. tą samą trasą co poprzednio. Jego wojsko składało się z siedmiu legionów oraz około czterech tysięcy lekkozbrojnych i jazdy (Plutarch, Żyw. M.K., 20). Tym razem Partowie nie zamierzali czekać i zaatakowali rzymską kolumnę marszową pod Carrhae (Gazda,2006,s.182).Ta trwająca kilka dni bitwa była jedną z większych klęską rzymskiej armii w jej historii. Sam Krassus zabity został w wyniku podstępu. Jego śmierć walnie przyczynił się do pogorszenia stosunków pomiędzy Cezarem a Pompejuszem. Na szczęście dla Rzymian ofensywę partyjską zdołał zatrzymać Kasjusz Longinus (Jaczynowska, 1995, s. 154).

Do następnej wyprawy przeciwko Partą doszło już po śmierci Cezara. Inicjatorem taj wyprawy był Marek Antoniusz, zarządzający z ramienia triumwiratu Azją Mniejszą. Tym razem jednak Partowie uprzedzili Rzymian. W roku 40 p.n.e. zaatakowali oni rzymskie prowincje. W uderzeniu tym brały udział dwie armii. Pierwszą tworzyły jednostki partyjskie pod dowództwem syna króla Orestesa Pakotusa. Drugą armią złożona z rzymskich jednostek dowodził syn Labienus, syn dawnego legata Cezara, a następnie stronnika Pompejusza. Zajęcie tych terenów umożliwił taż fakt, ze służyli tam żołnierze, którzy walczyli wcześniej pod dowództwem Kasjusza i Brutusa i przeszli na stronę Labienusa. Do końca 40 r. p.n.e. Rzymianie stracili większość swoich posiadłości w tym regionie. Jednak wysłane przez Antoniusza, którego sytuacja polityczna zmusiła do pozostania w Italii, posiłki pod dowództwem Wentidiusza Bassua zdołały odzyskać tereny aż po Eufrat (Cary, Scullard, 2001, s. 575). Sam Antoniusz wyruszył do Partii dopiero w 36 r. .p.n.e. Plan przewidywał zaatakowanie państwa partyjskiego przez Armenię. Armeński król Artawasdes przyłączył się do wyprawy razem z władcami innych państw pomyślnie. Z inicjatywy Rzymian doszło tylko do nieudanego oblężenia miasta Fraaspę (Plutarch, Żyw. M.A, 38). Jednak miasto nie zostało zdobyte, gdyż tabory, w których znajdowały się maszyny oblężnicze posłane przez Armenię zostały zniszczone przez partyjskie lotne kolumny. Po tym wydarzeniu, z niewiadomych powodów Artawasdes wycofał swoje wojska z wyprawy (Plutarch, Żyw. M.A, 39). W tej sytuacji Antoniusz pozbawiony żywności i w obawie przed nadchodzącą zimą postanowił wycofać swoją armię z Partii (Cary, Scullard, 2001,s. 576). Dzięki tej decyzji udało mu się, mimo znacznych strat, wyprowadzić armię z powrotem na tereny należące do Imperium. W czasie panowania Oktawiania Augusta względem Partii prowadzono pokojową politykę, ograniczając się do podtrzymania do stosunków dyplomatycznych. Największym osiągnięciem dyplomaci Augusta było odzyskanie w 20 r. p.n.e. znaków rzymskich legionowych, które Partowie zdobyli po zwycięstwach nad Krassusem i Antoniuszem (Jaczynowska, 1995, s. 216-217). Za panowania Nerona (54-68 n.e) doszło także do zawarcia nieformalnego kompromisu w sprawie Armenii. Władcą tego państwa miał być władca pochodzenia partyjskiego, ale musiał on być zatwierdzony oficjalnie przez cesarza rzymskiego (Jaczynowska, 1995, s.250). Tę pokojową politykę kontynuowali następcy Nerona.

Główną siła armii partyjskiej była jazda (Plutarch, Żyw. M.A, 20). W przypadku w tej konnicy możemy wyróżnić dwa jej typy. Pierwszy typ to jazda lekka (rys. XX) , posługująca się jako główną bronią łukiem. Ten typ konnicy można określić mianem jazdy strzelczej. W przypadku konnych łuczników ich podstawowym atutem była szybkość, więc ich uzbrojenie ochronne, było raczej bardzo ograniczone, choć nie wykluczone i uzależnione od osobistego majątku danego wojownika. Cezar tylko raz wspomina o konnych łucznikach, którzy zostali zwerbowani przez Tytusa Labienusa w czasie działań wojennych w Afryce (nn., WA, 19). Byli to więc Numidowie. Drugi raz o konnych łucznikach wspomina Tacyt w „Rocznikach” (Tacyt, Rocz., 2.16-17). Ten typ jazdy był więc także rekrutowany przez Rzymian jako auxila, choć raczej sporadycznie.

Drugi typ konnicy Plutarch opisał tak:
„ Gdy więc tak tym hałasem Rzymian przestraszyli, zaraz ze zbroi zrzucili owe osłony i pokazali się sami w lśniących niby błyskawice hełmach i pancerzach, ostro błyszczący stalą margiańską, a konie ich opancerzone były osłonami ze spiżu i stali (Plutarch, Żyw. M.K., 24). Ten typ ciężkiej jazdy mógł występował również u koczowniczych plemion sarmackich (Tacyt, Dz., 1.80-81).

Na podstawie przytoczonego powyżej cytatu można wnioskować, że drugim typem konnicy, była ciężka pancerna jazda. Formacje tego typu nie były stosowane w Europie, gdzie dominowała jazda lekka. Była ona natomiast charakterystyczna dla Azji, szczególnie dla wojsk partyjskich i scytyjskich/sarmackich. Do określenia tej ciężkiej antycznej jazdy stosuje się dwie nazwy: catafhractarii i clibanarii. Jednak toczy się debata, czy w przypadku wcześniej wspomnianych nazw możemy mówić o dwóch nazwach stosowanych na określenie tego samego typu jazdy, czy też mamy do czynienia z dwoma odrębnymi typami konnicy. Istnieje na ten temat kilka teorii. Pierwsza z nich mówi, że catafhractarii i clibanarii, to określenie tego samego typu jazdy, tylko, że nazwa catafhractarii przeznaczona jest to określenia ogól ciężkiej jazdy. Natomiast zwrot clibanarii jest zarezerwowany dla ciężkiej konnicy z terenów Persji, Partii i Palmyry (Dixon K., Southern P., 1992, s.76). W przypadku drugiej teorii przyjęto założenie, że chodzi o dwie różne formacje. W tym przypadku maiłyby one różnić się wykorzystywanym w walce rynsztunkiem. Catafhractarii mieliby być uzbrojeni jak lekka jazda typu zachodniego w tarczę i włócznie, clibanarii natomiast stosowali by, uzbrojenie we wschodnim stylu, czyli łuk i włócznię (Dixon K., Southern P., 1992, s.76). Różnice w uzbrojeniu mogły by wynikać z tego, że zadaniem catafhractarii było by zwalczanie wrogiej piechoty, natomiast clibanarii konnicy przeciwnika (Jaczynowska,1995, s. 558). Ciężka jazda w typie wschodnim pojawia się w armii rzymskiej w II w. n.e. Ma to miejsce za panowania Hadriana (117 -138 n.e.) (Dixon K., Southern P., 1992, s.76). Ten wojowniczy cesarz zerwała z prowadzoną od Oktawiana Augusta pokojową polityka wobec Partii i w latach 114 – 117 prowadził wojnę przeciw temu krajowi (Jaczynowstka, 1995, s. 250).

Jednak, niezależnie od stosowane nazwy specyfika tego typu jazdy polegała na tym, że zarówno jeździec, jak i wierzchowiec chronieni byli przez pełną zbroję. Tego okrytego pancerzem jeźdźca i konia, można porównać jedynie do późnośredniowiecznego rycerza dosiadającego wierzchowca okrytego pełną końską zbroją, którą określa się mianem ladrów. Jednak zbroja stosowana przez katafraktów była zdecydowanie lżejsza. Na podstawie znalezisk archeologicznych i źródeł ikononograficznych można przypuszczać, że używali oni zbroi łuskowych lub lamelkowych (Dixon K., Southern P., 1992, s. 42). Jednak stosowanie pancerz, a co za tym idzie, także zapewne także większych i silniejszych koni powodowało, że koszty wyposażenia wojowników z tej formacji były stosunkowo wysokie. Powodowało, to katafrakci byli formacją elitarną, mniej liczną niż konni łucznicy. Wojownicy w niej walczący pochodzili wywodzili się najprawdopodobniej ze szlachty (Cary, Scullard, 2001, s. 502). Jednak stosowanie tak ciężkiego wyposażenia miało także swoje wady. Wspomina o tym Tacyt, w o koniach których Tacyt mówi że „napierśniki im ciążyły”. Więc w tym wypadku miał on raczej na myśli nie zwykły skórzany pas przytrzymujący siodło, ale jakiś inny rodzaj osłony, którą nosił koń. W złych warunkach pogodowych i przy głębokim śniegi i gołoledzi tego typu osłony ograniczały swobodę ruchów zwierzęcia, a co za tym idzie zwiększone było prawdopodobieństwo upadku. Pisze o dale Tacyt :

„To jest książąt i każdego przedniejszego okrycie z żelaznych blaszek albo bardzo twardych rzemieni spojone, ile dla ciosów nie przepuszczalne, tyle przy powstawaniu dla tych niewygodne, których atak wrogów obalił (Tacyt, Dz., 1.80-81).
Powyższy cytat nie wymaga w zasadzie komentarza, gdyż łatwy do przewidzenia był los tych, którzy spadli w konia w czasie walki i nie byli w stanie szybko wstać i dosiąść wierzchowca ponownie lub wycofać się z walki. W tym wypadku zbroja katafraktów zdecydowanie tę ucieczkę utrudniała.

Podstawową bronią, lekkiej konnicy partyjskiej był łuk. Plutarch opisał tę broń w następujących słowach :
„(…) Tym dali początek zamieszania i strachu tym, co widzieli siłę strzał i cięciwy, przeszywających zbroje, przechodzących przez każdą, zarówno twardą, jak i miękką osłonę. (…) bo, zwartości i gęstość Rzymian nie pozwalała, nawet dobrze mierzącemu ugodzić człowieka, lecz pociskami zadającymi silne i przemożne trafienia z łuków wielkich i mocnych, wypuszczających z głęboko zgiętej cięciwy pocisk z wielką siła (Plutarch, Ż. M. K., 24)”.

To, że Plutarch, zwrócił uwagę na łuk, oznacza, że w jakiś sposób różnił się on od łuków stosowanych przez Rzymian. W tym wypadku, chodzi o siłę, z jaką wystrzeliwano strzałę z tego łuku i to w jaki sposób odkształcał się łęczycko i cięciwa łuku. Na podstawie tego opisu można wnioskować, że Partowie wykorzystywali łuki kompozytowe. Łuk, tego typu, jak wskazuje jego nazwa, zbudowany jest z kilku warstw wykonanych z różnych materiałów: drewna, kości, rogu i zwierzęcych ścięgien.

Jak zostało, to już wcześniej wspomniane pierwszą wyprawę przeciwko Parta zorganizował Marek Licyniusz Krassus. W pierwszym roku wojny Partowie zasadzie unikali zbrojnych starć z Rzymianami. Był to zapewne przemyślane działanie mające na celu wciągnięcie przeciwnika w głąb własnego państwa, a tym samym uniemożliwienie mu ściągnięcia posiłków z terytorium Imperium. Błąd Krassusa polegał przed wszystkim, na niedocenieni przeciwnika, oraz z faktu, że nie był on osobą odpowiednią do tego zadanie Tak naprawdę nigdy wcześniej nie miał on okazji sprawdzić swoich umiejętność dowódczych w prawdziwej walce. Bo raczej trudno uwierzyć, że nie posiadał informacji na temat z jakim przeciwnikiem przyjdzie mu walczyć, gdyż nawet król Armenii przestrzegał go przed poruszaniem się po otwartej i proponował marsz przez tereny górzyste, gdyż w tym terenie konnica nie mogła wykorzystać w pełni swoich atutów (Plutarch, Żyw. M.K, 19). Krassus jednak, nie przyjął tej rady, co skończyło się dla jego żołnierzy i jego samego fatalnie. Rzymska kolumna marszowa był zapewne obserwowana, o czym może świadczyć fakt, że zwiadowcy „znaleźli dużo śladów koni, które skręciły szybko w bok i ulotniły się (Plutarch, Żyw. M.K, 19)”. Mimo tego pewność siebie Krassusa wzrosła jeszcze, kiedy dowiedział się, że główne siły partyjskie pod dowództwem króla Horodesa najechały Armenię, a przeciwko niemu wysłany został jednego ze dowódców Surena (Plutarch, Żyw. M.K., 21). Być może dowódcy partyjscy zakładali, że oddziały Surena miały tylko nękać Rzymian, do czasu, aż główne siły pod dowództwem samego króla powrócą z Armenii. Do spotkania obu armii doszło w okolicach miasta Carrhe. Tego dnia oddziały wysłane na zwiady zawiadomiły Krassusa o zbliżającej się armii przeciwnika (Plutarch, Żyw. M.K., 23). Rzymianie ostatecznie ustawili swoja armie w czworoboku o podwójnej linii. W tym szyku nastąpił dalszy marsz do rzeki o nazwie Belich i dalej w stronę Carrhae (Plutarch, Żyw. M.K., 23). Dalsze etapy bitwy Plutarch opisuje w następujący sposób:

„ Najpierw więc próbowali (Partowie) z włóczniami w biegu siłą odeprzeć pierwsze szeregi rzymskie. Ale gdy zobaczyli głębokość zwartych tarcz i nieustępliwość ludzi cofnęli się. I zdało się , że się rozproszyli i rozwiązali swe szyki, gdy tymczasem skrycie otoczyli czworobok rzymski. Krassus kazał lekkozbrojnym dokonać wypadu naprzód. Ci się niewiele wysunęli, lecz pod naporem ostrzału z łuków szybko skryli za ciężkozbrojnym (…). Partowie rozciągnąwszy się na długość zaczęli strzelać jednocześnie ze wszystkich stron (…). Stąd sytuacja Rzymian była już bardzo trudna. Stojąc w miejscu w szeregach odnosili rany; a chcąc ruszyć do ataku, by się wrogowi odpłacić doznali by tego samego. Partowie bowiem uciekając jednocześnie się ostrzeliwali (Plutarch, Żyw. M.K., 24)”.

Na podstawie zamieszczonego powyżej cytatu można przedstawić sposób w jaki walczyli konni łucznicy. Ich podstawowym atutem była szybkość i zwrotność. Pierwszy atak można uznać za rozpoznanie walką. Następnie Rzymianie zostali okrążeni, a łucznicy rozpoczęli typowy dla konnych formacji manewr, a mianowicie atak, odwrót atak, odwrót przy jednoczesnym ostrzeliwaniu przeciwnika z łuków (rys.xx) Jednocześnie Rzymianie ciągle posuwali się do przodu. Ostrzał prowadzono zarówno w czasie ataki, jak i odwrotu strzelając do tyłu. Było to możliwe, gdyż przy zastosowaniu łuku dostosowanego do strzelania z końskiego grzbietu jeździec może pokryć ostrzałem teren kącie 270 stopni wokół siebie. Krassus próbował przerwać okrążenie, najpierw atakiem lekkozbrojnych, lecz ci zostali zmuszeni do wycofania się przez łuczników. Konni łucznicy wycofywali, się do swoich taborów, gdzie uzupełniali zapas strzał. Następnie zaatakowali legioniści, lecz w tym momencie łucznicy wycofali się, ciągle się ostrzeliwując szeregi Rzymian. Wtedy Krassus „ przez gońca wysłał do syna rozkaz, by zobaczył czy nie dało by się nieprzyjaciela przełamać (…). Młody Krassus (Publiusz) wziął zatem tysiąc trzystu jeźdźców (…) pięciuset łuczników i osiem najbliższych kohort (…) i ustawił je do ataku. A goniący wokół jeźdźcy partyjscy (…) cofali się, chcąc jak najdalej odciągną Krassusa od ojca. A ten wołając, żeby się ludzie nie ociągali, popędził za nimi (…). Za nim pobiegła cała konnica, z miejsca ruszyła piechota, nabrawszy ducha i radosnej nadziei. Sądzono bowiem, że to zwycięstwo i pościg za wrogiem. Kiedy jednak podeszli daleko zorientowali się, że to tylko pociągnięcie taktyczne: zdający się uciekać zawrócili, a inni, jeszcze liczniejsi, już za pościgiem szli z tylu (Plutarch, Żyw. M.K., 25)”.

W opisanym powyżej fragmencie prawie bez komentarza widać, do czego maiła doprowadzić taktyka: atak, odwrót, stopowana przez konnych łuczników. Manewr ten, miał doprowadzić do odciągnięcia części wrogich oddziałów od głównych sił. W tym, jak i w kilku innych przypadkach w historii młody Krassus wziął pozorowany odwrót za ucieczkę i ruszył w pogoń za uciekającym przeciwnikiem, Jednak w momencie, gdy był dostatecznie, daleko by przyjcie odsieczy było niemożliwe, okazał się, że tak naprawdę to atakujący byli od początku ściganymi. Rzymianie zostali ponownie okrążeni. Do akcji włączyli się też katafrakci. Atakowali w zwartym szyku, a ich uderzenie skierowane było, na jeden z boków czworokąta, jaki utworzyła rzymska ciężkozbrojna piechota, podczas gdy konni łucznicy nadal krążyli dokoła formacji (Plutarch, Żyw. M.K., 25). Jazda galijska próbowało przerwać okrążenie, ale szybko został ona zneutralizowana przez ciężka jazdę „(…) ale w nierównej, ani w zadawanych, ani w odbieranych ciosach walce, bił (Krassusa – Gallów, w służbie Krassusa) słabymi i małymi włóczniami w pancerze z surowej skóry i żelaza, a bity był wielkimi włóczniami w lekką zbroję czy w gołe ciała Gallów (Plutarch, Żyw. M.K., 25)”. Kiedy atak konnicy galijskiej został odparty, skryła się ona za tarczami ciężkozbrojnej piechoty. W tym momencie na szyk rzymskiej piechoty uderzyli katafrakci. Szara ta spowodowała rozerwanie szyku, co skończyło się tragicznie dla Rzymian, gdyż większość z nich, łącznie z Publiuszem Krassusem zginęła (Plutarch, Żyw. M.K., 25). Ale walka z Publiuszem Krassusem odciągnęła wojska partyjnie do głównych sił i pozwoliła zająć i dogodne pozycje obronne. Jednak Partowie zaatakowali główne siły ponownie, w taki sam sposób jak poprzednie, z tą różnicą, że tym razem do walki stanęli także katafrakci, co jakiś czas przypuszczając frontalny atak na rzymskie szeregi. Obok ciężkiej jazdy w ataku brali też udział łucznicy, ostrzeliwując szeregi wroga, ale jednocześnie pilnując boków katafraktów walczących w zwartej formacji, przed próbą ewentualnego ich oskrzydlenia (Plutarch, Żyw. M.K., 26). Walka skończyła się wraz z nastaniem nocy. Manewr konnicy z pozorowana ucieczką tak utożsamił się z Partami, że nawet Horacy pisała w swoich wierszach „O Partach, co wojują nawróciwszy koni” (Horacy,C.I.19).

Podobna taktykę próbowali zastosować Partowie wobec Rzymian, w czasie drugiej próby podbicia Partii zorganizowanej, przez Marka Antoniusza. Antoniusz nauczony, chyba losami poprzedniej wyprawy, będący jednocześnie zdecydowanie lepszym dowodzą niż Krassus. O ile można wierzyć Plutarchowi w skład korpusu ekspedycyjnego wchodziło około dziesięć tysięcy jeźdźców galijskich i hiszpańskich, oraz duża ilość lekkozbrojnych, co świadczy, że skład armii był przemyślany. Ze wojsk państw klienckich Rzymu najsilniejszy był korpus armeński pod dowództwem króla Artawasdesa (Plutarch, Żyw. M.A, 37). Korpus armeński, był o tyle istotny, że uzbrojenie tych wojsk było podobne, do uzbrojenia Partów. Według Plutarcha, to właśnie wycofanie się z wyprawy Armeńczyków przesądziło o jej niepowodzeniu (Plutarch, Żyw. M.A, 50). W czasie odwrotu skutecznym sposobem walki z konnymi łucznikami, było maksymalne skrócenie odległości pomiędzy kolumną marszową a przeciwnikiem. Powodowało to, że w tym wypadku konnica partyjska nie mogła użyć łuków, tylko od razu musiała stanąć do walki z jazdą galijska, która stanowiła dla niej równego przeciwnika. Jednak w momencie, kiedy do ataku ruszyła ciężkozbrojna piechota Partowie szybko się wycofali (Plutarch, Żyw. M.A, 39). Tym razem Rzymianie przyjęli też dobrą radę miejscowych, którzy radzili wycofywać się przez tereny górzyste, co utrudniało działanie konnicy (Plutarch, Żyw. M.A, 41). Skuteczni, jako osłona maszerującej kolumny okazali się lekkozbrojni, w szczególnie procarze i „miotacze”, być może chodzi tutaj o pieszych łuczników. Mieli on zasypać atakującą ich lekką konnice pociskami Współdziałali oni z konnicą, która odpierała ataki wroga, ale miała rozkaz, by nie ścigać go daleko (Plutarch, Żyw. M.A, 47). Być może skuteczne w tej sytuacji było by również zastosowanie szyku mieszanego jazdy z piechotą, co mogło zaskoczyć konnych łuczników, nie obeznanych z tego rodzajem walki. Jednak konnica partyjska, nie zawsze walczyła tylko z piechotą. W latach 31 – 37 n.e. doszło w królestwie partyjskim do wojny domowej pomiędzy dwoma pretendentami do tronu Orodesem a Farasmenesem. Po stronie jednego z pretendentów stanęli Sarmaci. Jedną z bitew pomiędzy zwolennikami obydwu pretendentów Tacyt opisał w następujących słowach:

„Zmienne stąd widowisko walczący przedstawiali, ile Part nawykły z równą zręcznością ścigać lub uciekać, szwadrony swe rozluźniać, aby zyskać przestrzeń do strzału , a Sarmaci, poniechawszy łuku, z którego na mniejszą tylko odległość strzelać potrafią, z pikami i mieczami szli do ataku; tak przeciwnicy już to wedle reguł walki konnej stawiali sobie czoło i poddawali tyły, niekiedy znowu jakby w zwartych szeregach (…) parli na przód albo byli odpierania (Tacyt, Rocz., 35-36)”.

Opis ten przedstawia, ten sam opisany powyżej manewr, z pozorowaną ucieczką, jednak na podstawie tego fragmentu widać inne zalety konnicy, a mianowicie szybkość i zwrotność.
Oprócz Partów, innym ludem, którego podstawową siła zbrojną była jazda to Sarmaci, lud pochodzenia irańskiego, zamieszkujący stepy nad Morzem Czarnym. W I w. n.e. nie wchodzili oni otwarcie w konflikt z Imperium. Ich najazdy miały charakter rabunkowy. Jedno z plemion sarmackich Roksolanie, próbowali wykorzystać zamęt, jaki nastał po śmierci w 69 r. n.e. i najechali Mezję (Tacyt, Dz., 1.80-81). Dopiero w III wieku n.e. plemiona sarmackie znalazły się wśród plemion barbarzyńskich, które najechały Imperium Rzymskie przyczyniając się do jego upadku.





Brak komentarzyDodaj komentarz

Dodaj komentarz :













Portal histurion.pl już od ponad 5 lat dostarcza Państwu publikacje z różnych dziedzin historycznych. Aktualnie liczba opublikowanych artykułów na naszych łamach to 239. Nasze wysiłki docenia niezliczona liczba gości oraz 9224 zarejestrowanych użytkowników, którzy komentowali nasze prace 2407 razy. Nasze artykuły były w sumie czytane aż 4.863.966 razy! W tym momencie na naszych łamach znajduje się 7 czytelników. Dla Państwa wygody kolorystycznie wyróżniliśmy konkretne epoki:

STAROŻYTNOŚĆ
ŚREDNIOWIECZE
NOWOŻYTNOŚĆ
CZASY WSPÓŁCZESNE

Jeżeli mieliby Państwo jakiekolwiek uwagi lub sugestie prosimy o kontakt pod adresem elektronicznym redakcja@histurion.pl.

Życzymy miłego pobytu!






Copyright © 2006-2011 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.