Niewolnictwo w starożytnym Rzymie
Niewolnictwo w starożytnym Rzymie
Powstanie Spartakusa

Uciemiężeni niewolnicy niejeden raz zrywali się do walki przeciwko swym panom. Największy i najgroźniejszy zryw nazwano powstaniem Spartakusa – od imienia jego wodza i założyciela.
Spartakus, z pochodzenia Trak, służył jako najemnik w armii rzymskiej, z której uciekł. Zbiega schwytano, uczyniono niewolnikiem i osadzono w słynnej szkole gladiatorów Lentulusa Batiatusa w Kapui. Spartakus odznaczał się wyjątkową siłą fizyczną i niespotykanymi zdolnościami. Dzięki tym zaletom uzyskał wolność i został nauczycielem fechtunku. Spartakus, nie mogąc się pogodzić z okrutnym losem i ciemiężeniem zniewolonych ludzi, widząc przed sobą czarną przyszłość (w końcu, żaden gladiator nie mógł być pewny dnia i godziny swojej śmierci, a z definicji gladiator zawsze mógł trafić na silniejszego) zainicjował w swojej szkole spisek, do którego przyłączyło się ok 200 ludzi. Już na samym początku, u źródła pojawił się pierwszy sygnał, że powstanie może zakończyć się klęską. Ktoś doniósł przełożonym o rozruchach i tajnych planach tworzącego się zarzewia buntu. Spisek przed czasem wykryto, lecz 70 gladiatorom udało się zbiec na szczyt pobliskiego Wezywiusza. Zgormadzeni na Wezywiuszu niewolnicy wybrali na wodzów obok Spartakusa, Kriksosa i Oinomaosa. Początkowa, niewielka grupa powstańców szybko rosła, zasilana przez zbiegłych z okolicznych majątków ziemskich niewolników. Wezywiusz zamienił się w twierdzę, dającą schronienie 10 tys. ludzi. Stali się oni postrachem wszystkich okolicznych bogatych Rzymian. Niewielkie lokalne oddziały wysłane przeciw buntownikom zostały doszczętnie rozbite. Nie na darmo gladiatorzy ćwiczyli sztukę walki zbrojnej.
W 73 r. p.n.e. wysłano przeciw Spartakusowi regularną armię pod dowództwem propretora Klaudiusza Glabera. Obległ on buntowników na Wezywiuszu, odcinając im tym samym jedyną drogę ucieczki. Wydawało się, że upadek powstania zbliża się nieuchronnie. Jednak w tej krytycznej sytuacji przywódca powstania wykazał sie dużą przytomnościa umysłu i sprytem. Spartakus rozkazał mianowicie spleść z pędów dzikiego wina drabiny, po których wszyscy buntownicy spuścili się na dół, na tyły wroga. Tam znienacka zaatakowali, nie spodziewających się takiego manewru żołnierzy Klaudiusza. Po zażartej bitwie, cała armia rzymska wysłana przeciw Spartakusowi została pobita i znalazła się w ręku powstańców. Jeszcze raz Wiktoria dopisała powstanicom.
Strata armii Klaudiusza Glabera była bardzo niepomyślnym wydarzeniem, szczególnie dla rządzącej oligarchii, tu bowiem koncentrowały się najbardziej dochodowe posiadłości nobilów. Wysłane przeciw Spartakusowi nowe wojska zostały przezeń pobite w otwartym polu. Armia powstańców wciąż rosła, w ręku zbuntowanych gladiatorów, walczących o wolność znalazła się cała południowa Italia, mało tego zagrożony był sam Rzym.
Niestety przywódcy powstania nie byli zgodni co do swoich przyszłych losów. Spartakus bowiem nie zamierzał atakować Rzymu, ani organizować nowego państwa na terenie Italii. Marzył o przejściu przez Alpy i wprowadzeniu wojska do ojczystych, wolnych krajów – Galii, Germanii lub Tracji. Zapewniało to wprawdzie wolność tylko tym, którzy opuściliby Italię, ale był możliwy do zrealizowania. Sprzeciwił się temu Kriksos, domagając się pozostania w Italii i rozpoczęcia marszu na Rzym. Przyczyny odmiennych stanowisk, co do dalszych losów powstania, obu wodzów nie są całkowicie jasne. Armia na swoje nieszczęście podzieliła się. Wojsko Kriksosa odłączyło się od głównych sił, zmniejszając tym samym szanse na powodzenie swoich zamierzeń. Gdyby Kriksos nie odłączyłby się od Spartakusa, mógłby zrealizować swoje cele w nieco późniejszym czasie. A i Spartakus miałby wtedy szansę na zwycięstwo i mógłby nawet, po powiększeniu się armii buntowników, pokusić się o najazd na Rzym. Na swoje nieszczęście Kriksos postanowił działać na własną rękę. Nie była to mądra decyzja. Oddział Kriksosa nie dotrzymał pola armii konsulów i poniósł druzgocącą klęskę w 72 r. p.n.e. Był to kolejny sygnał zwiastujacy upadek powstania.
W wyniku podzielenia się armii Spartakus znalazł się w sytuacji krytycznej. Wiedział on, że armia niewolników, po rozpadzie na dwa oddzielne obozy, nie ma wielkich szans na przetrwanie. Mimo tego zdołał pokonać w dwóch bitwach po koleji obu konsulów i wkroczyc do Galii Przedalpejskiej, gdzie pobił wojska namiestnika prowincji. Wydawać by się mogło, że nic nie powstrzyma Spartakusa przed przejściem przez Alpy. Jednak znalazłszy się niedaleko rzeki Padu, porzucił swój poprzedni projekt i zawrócił na południe. Przyczyną takich zmian w planach mógł być problem wyżywienia w górach ogromnej armii. Wojsko Spartakusa liczyło wtedy ok 100 tys żołnierzy.
Mieszkańcy Rzymu przeżywali okres wielkiej trwogi, porównywaną z paniką jaka panowała podczas wojny z Hannibalem. Obawiano się, że wojska niewolnicze udarzą na Rzym. W tej sytuacji senat udzielił nadzwyczajnych pełnomocnictw pretorowi Markowi Licyniuszowi Krassusowi. Zmobilizował on wielkie siły przeciw buntownikom.
Początkowo Spartakus nieźle dawał sobie radę z przeciwnikiem. Jednak dobra passa byłego gladiatora nie trwała długo. Niezgoda w powstańczej armii raz jeszcze dała o sobie znać. Część buntowników, niepomna losu Kriksosa, oderwała się od głównego oddziału i rychło ponisła straszliwą klęskę. Zginęło wtedy kilkanaście tysięcy niewolników.
Tymczasem na pomoc Krassusowi przybył z Hiszpanii z wojskiem Pompejusz, a także w Brundizjum wylądowała armia namiestnika Macedonii. Tak więc armia Spartakusa, porzuciwszy początkową trasę, znacznie uszczuplona, stanęła do walki ze znacznie silniejszym przeciwnikiem.
W 71 r. p.n.e. w Apulii, blisko Brundizjum, doszło do decydującej bitwy między wojskami Spartakusa i Krassusa. Opisuje to niezwykłe wydarzenie pewien starożytny historyk:
„Spartakus ustawił całe swe wojsko w szyku bojowym. Najpierw kazał sobie przyprowadzić swego konia i dobywszy miecza zabił go mówiąc, że jeżeli zwycięży, będzie miał wielw pięknych koni nieprzyjaciół, jeżeli zaś zostanie pokonany nie będzie potrzebował żadnego...
Stoczono wtedy długą bitwę i gwałtowną, jak to bywa w rozpaczy tylu dziesiątków tysięcy. Spartakus, raniony w udo włócznią, ukląkł na kolano i osłaniając się tarczą bronił się przed nacierającymi, dopóki razem z wielką ilością kołem go otaczających nie poległ. Pozostałe jego wojsko wzięto całymi oddziałami, tak, że morodowano ich w niezliczonej ilości; z Rzymian zaś poległo około 1000 ludzi. Ciała Spartakusa nie znaleziono. Dużo jeszcze było w górach tych, którzy uciekli z pola walki. Przeciwko tym maszerował wódz rzymski Krassus. Niewolnicy, podzieleni na cztery części, bronili się, dopóki nie wyginęli wszyscy, prócz 6000, których ujeto i ukrzyżowano wzdłuż drogi z Kapui do Rzymu.”
Armia niewolnicza mimo niezwykłego męstwa poniosła porażkę. Powstanie Spartakusa, podobnie jak i inne zbrojne zrywy niewolników, zakończyło się straszliwą klęską. Tylko niewielka część niewolników poszła za Spartakusem. Przytłaczająca większość pozostałą bierna ze strachu przed panami i z braku wiary w zwycięstwo. Spory między przywódcami armii powstańczej ułatwiały Rzymianom rozprawienie się z buntownikami. Decydującą jednak przyczyną klęski były nierówne siły przeciwników. Armia rzymska liczna, świetnie wyszkolona i uzbrojona, zdecydowanie przewyższała powstańców, pośpiesznie przyuczonych do żołnierskiego rzemiosła.
Długo pamiętano w Italii o Spartakusie. Niewolnicy mówili o nim z podziwem i miłością, ich właściciele ze strachem i nienawiścią. Jego niespotykana odwaga i determinacja oraz pragnienie odzyskania utraconej wolności zjednywały mu serca wielu ludzi. Był wielkim bohaterem dla uciemiężonych współbraci, wzorem dla wielu pokoleń powstańców. Mimo miażdżącej przewagi przeciwnika i ostatecznie nikłych szans na powodzenie misji, jaką sobie wyznaczył, Spartakus odniósł wiele zwycięstw. Mimo iż nie udało mu się zrealizowac swojego celu – to zyskał o wiele więcej niż mógłby wymyślić w najbardziej szalonych marzeniach. Stał się bowiem legendą, wzorem do naśladowania, to właśnie jego sprzeciw zatrząsnął całą strukturą niewolnictwa, przyprawił Rzym o prawdziwą panikę i zapoczątkował wielowiekowy proces znoszenia niewolnictwa. Tak to jeden człowiek stawiając się złu, poruszył świat i to nie tylko cały starożytny Rzym, ale również następne pokolenia. Udało mu się odcisnąć swój ślad na kartach historii. Wywarł ogromny wpływ na psychikę i poglądy wielu ludzi w różnych epokach. Spuścizna Spartakusa przetrwała wieki. „Nie poddawaj się tyranii. Walcz do końca” - tak zapewne brzmiałoby jego hasło. Jego postać do dzisiaj fascynuje. Jeden z historyków starożytnych napisał o nim, że: „... był człowiekiem o wielkiej sile ciała i ducha”. I mimo klęski, którą poniósł, to tej wielkości nie można mu odmówić.
„Rzeczą człowieka jest walczyć, a rzeczą nieba - dać zwycięstwo”
| 20 celnych komentarzy | Dodaj komentarz |
|
Użytkownik | |
Dodano: 2008-02-01 Bardzo obszerny i ciekawy artukuł. W szczególności dział o Spartakusie. Nic tylko pogratulować Autorce :) |
|
Użytkownik | |
Dodano: 2008-02-18 Świetny artykuł...osobiście myślę,choć pewnie większość się ze mną nie zgodzi,że niewolnictwo w tamtych czasach było konieczne. |
|
Użytkownik | |
Dodano: 2008-03-17 Genialny artykuł nie tylko ze względów profesjonalizmu autorki, ale także merytorycznego, filozoficznego intra... |
|
Użytkownik | |
Dodano: 2008-11-30 Jako dodatek na temat Spartakusa polecam książkę pt."Uczniowie Spartakusa" Można znależć tam również wątki dotyczące traktowania niewolników. Nie tylko gladiatorów. |
Gość | |
Dodano: 2010-02-14 SUPER. Niezwykle działający na uczuciach artykuł. |
Gość | |
Dodano: 2010-05-23 myślę,że artykuł jest bardzo ciekawy dostarczył mi wielu informacji. |
Gość | |
Dodano: 2010-06-23 Bardzo ciekawy artykuł. Chciałbym jednak dodać jedną uwagę. Otóż nie do końca się zgodzę z tezą, że niewolnicy w tym czasie, np poprzez powstanie Spartakusa, chcieli znieść niewolnictwo. Uczęszczałem na wykłady z historii starożytnej u niezapomnianego już ś.p. pana prof. Waldemara Cerana (Uniwersytet Łódzki). Mieliśmy tam również wykład o Powstaniu Spartakusa. Spartakus faktycznie chciał wrócić do Tracji (jeśli faktycznie był Trakiem). I jego bunt niewątpliwie był dla Rzymu straszliwym doświadczeniem. Nigdy jednak nie miał na celu zmiany ustroju. Niewolnictwo było częścią tamtego świata. Nie tylko w Rzymie. Niewolnik oczywiście stał bardzo nisko w statusie społecznym, jednak byli niewolnicy bankierzy (np. Grecy), byli rzemieślnicy, którym się całkiem nieźle żyło. Niewolnik był często sporo wart i traktowano ich odpowiednio do ich wartości. Byli także m.in. pracownicy kopalń, których los był straszny. Wolni ludzie stawali się niewolnikami, niewolnicy stawali się wolnymi. Nikt tego nie kwestionował. I Powstanie Spartakusa nie miało tego zmienić. Być może Spartakus współczuł innym niewolnikom, ale prawie na pewno nie był rewolucjonistą, w naszym tego słowa znaczeniu. Nie miał celów politycznych, a raczej po prostu szukał wolności i być może rewanżu. Ustroju zmieniać nie zamierzał. Dopiero chrześcijaństwo zmieniło samoświadomość tamtego społeczeństwa, ale to zajęło sporo lat. To były inne czasy i trudno traktować Spartakusa jako bojownika o "wolność i demokrację". |
Gość | |
Dodano: 2010-12-25 Panie Gość a na jakiej podstawie piszesz że spartakus nie miał na celu zrewolucjonowania tamtejszego systemu wśród niewolników dlatego ze tak twierdził twoj ś.p prof? wg mnie to była postac gdzie jak pisze powy zej byłą nieustraszona jednostka o wielkiej sile ciała i ducha i chciała dokonac czegos wiecej niz tylko krwawej zemsty. |
Gość | |
Dodano: 2011-02-06 To było coś strasznego. interesujący artykuł. |
Gość | |
Dodano: 2011-03-08 Bardzo ciekawy artykuł, gratulacje! |
Gość | |
Dodano: 2011-03-31 Brawo! Artykuł bardzo ciekawy, warto przeczytać!!! |
Gość | |
Dodano: 2011-11-04 Niestety nie mogę zgodzić się z tezą "ale dopiero wprowadzenie chrześcijaństwa, jako religii państwowej, spowodowało, istotne zmiany w podejściu do niewolników." Wszystkie istotne zmiany wprowadzone względem niewolników nastąpiły wcześniej. Nie był to wpływ chrześcijaństwa, a filozofii stoickiej. Należy zwrócić uwagę na ustawodawstwo cesarza Hadriana, głównie na jego reskrypty ( zniesienie odpowiedzialności zbiorowej niewolników na podstawie S.C. Sillanium, zakaz kastrowania niewolników, zakaz sprzedaży niewolnic stręczycielom oraz zakaz sprzedaży niewolników właścicielom szkół gladiatorskich, Powszechny zakaz zabijania na podstawie legis Corneliae de sicariis et veneficis) jak też na ustawy Antoninusa Piusa, gdzie ów cesarz zakazuje nadmiernego srożenia się nad niewolnikami. |
Gość | |
Dodano: 2011-11-04 Niestety każdy kto zna się trochę na temacie, musi stwierdzić, że artykuł pomimo tego, że jest ciekawy niewiele ma wspólnego z prawdą. Bardzo boli powielenie nieprawdziwych stereotypów. Niewolinicy byli nikim, kciuk w górę albo w dół, Spartakus który chciał znieść niewolnictwo, to wszystko powielane Hollywood'ckie mity. |
Gość | |
Dodano: 2011-11-04 Ehm.. powiem szczerze, że wywód na temat złego losu niewolników-gladiatorów, chyba nie do końca jest prawdziwy. Spójrzmy na to w ten sposób.. Kupić niewolnika - koszta, oddać go pod dobry protektorat i wyszkolić - kolejne koszta, zadbać o dodatkowe wyżywienie i kwatere - ... plus minus fakt tego, że niewolnicy-gladiatorzy byli lwami salonowymi zapraszanymi przez ciekawskie gospodynie. Hmm.. walka była widowiskiem, a w szczególnych przypadkach krwawą rzeźnią. Kto pozwoliłby zabić dobrze walczących gladiatorów o bardzo niskim statusie społecznym, skoro koszta utrzymania takiego niewolnika były ogromne, a dodatkowo w/w widowiska przynosiły spore zyski? |
Gość | |
Dodano: 2011-11-04 Artykul pachnie mi licealnymi podrecznikami ;) W spoleczeństwie, w którym każdy mógł zostać niewolnikiem mimo, że przestawało się być wolnym człowiekiem - wciąż nim się było. Fakt, że los części z nich był koszmarem, ale posiadanie niewolnikow także składało wiele obowiązków na gospodarza i kto się zna na temacie potwierdzi, że na te obowiazki stać było tylko najzamożniejszych lub średnio bogatych - czyli nie wiecej niż 30% owczesnych obywateli Rzymu. Co wiecej słyszałem też o pismach, w których jasno jest napisane, że czasem brano biedaków pod dach w roli niewolnika, by taki np. bez ręki, za drobne prace domowe mógł jednak czymś żołądek zapchać - wiadomo w każdym społeczeństwie trafiają się "źli" i "dobrzy" ludzie ;) |
Gość | |
Dodano: 2011-11-04 Uważam że jest to bardzo jednostronny artykuł, w którym autorka oceniła niewolnictwo bardziej przez pryzmat jego dzisiejszego pojmowania. Zabrakło mi spojrzenia na tą sprawę z perspektywy ówczesnych Rzymian z uwzględnieniem realiów panujących w ówczesnym świecie. Pamiętajmy, że dla nich niewolnictwo było czymś tak oczywistym, jak dla nas demokracja i właściwie niemożliwe byłoby jego zniesienie. Pomimo to czytało się bardzo miło, czuć że autorka ma "lekkie pióro" więc twierdzę, że jeśli będzie w przyszłości bardziej bezstronna i analityczna, to może napisać jeszcze wiele ciekawych tekstów :) pozdrawiam! |
Gość | |
Dodano: 2012-01-23 Dobra robota. Bardzo przydał mi się ten artykuł. Jest on wielce ciekawy. |








Wercyngetoryks