Strona główna Redakcja Współpraca Źródła historyczne Konkursy

Zarejestruj / Zaloguj

DOŁĄCZ DO NAS!

i odkryj historię w najnowszym wydaniu

Dołącz do społeczności histurion.pl, zakładając nowe konto lub logując się poprzez portal facebook.

  • Poznaj innych miłośników historii
  • Odkrywaj historię i poznawaj dzieje postaci historycznych
  • Poznawaj historię z pierwszej ręki ściągając źródła historyczne z naszej bazy
  • Przejrzyj spersonalizowane dane historyczne, np. które postaci historyczne obchodzą z Tobą urodziny

Rejestracja




Załóż nowe konto



LUB

Załóż nowe konto z



Jesteś już użytkownikiem?    Zaloguj się

Zaloguj się w serwisie histurion.pl

Możesz zalogować się w naszym serwisie podając swój adres e-mail oraz hasło podane podczas rejestracji. Możesz również zalogować się poprzez portal facebook.


Nie mam jeszcze konta



Zaloguj się z

Załóż nowe konto w serwisie histurion.pl



Bohater i tchórz

2006-04-26 | Autor: grejt



HEROINA – czyli heros w spódnicy

Zgodnie z powiedzeniem, że każda reguła ma swoje wyjątki, Grecy, jak mi się wydaje, dopuszczali możliwość uczestnictwa kobiety w dziejach heroicznych legendarnych czasów Grecji. Zacznijmy jednak od początku.

Kim właściwie jest heroina? Według „Słownika Wyrazów Obcych” Kopalińskiego to kobieta dzielna, ofiarna - bohaterka. To także główna bohaterka sztuki, dramatu. Tak więc heroiną możemy nazwać tak Atalantę jak i, na przykład, Antygonę. Jednak musimy pierw zastanowić się, czy tak naprawdę w całej mitologii greckiej pojawia się postać prawdziwej heroiny, bohaterki z krwi i kości, godnej tego miana? Cóż, patrząc na postać księżniczki Atalanty, odnosimy pierwsze wrażenie, że tak. Oto bowiem jawi nam się piękna niewiasta, nieco dzika, wykarmiona przez niedźwiedzicę, uzbrojona od stóp do głów, mająca na swym koncie kilka trupów w postaci centaurów. Do tego też wszyscy wielcy herosi przyjęli ją serdecznie do swego grona i okrzyknęli swym towarzyszem. Wreszcie to ona pierwsza ugodziła w wielkich łowach dzika kaledońskiego. Niestety jednak, miała tego pecha, iż zakochał się w niej Meleager, syn Ojneusa i Altei, władców Etolii. On też, razem z Dioskurami, Nestorem i Peleusem, brał udział w tym polowaniu i jako ostatni ugodził dzika, wygrywając nagrodę, jaką była skóra pokonanego zwierzęcia. Zaślepiony jednak miłością do biednej, uzbrojonej dziewuszki, postanowił oddać jej głowę dzika. Oczywiście pozostali bohaterowi poczuli się obrażeni a do Meleagra przylegli wujowie jego, bracia matki jego, z pogróżkami i prośbami. Mężczyzna obraził się na nich, na tyle srodze, że w przypływie gniewu wszystkich pozabijał. Wiadomość dotarła szybko do królowej, która słusznie doszła do wniosku, że syn sponiewierał dobre imię rodu oraz honor domu i postanowiła z nim skończyć. Wrzuciła skrywaną żagiew, która, za sprawą Mojr, była gwarantem życia Meleagra, do ogniska, ten zaś, kiedy ta spłonęła, wyzionął ducha. A więc znów kobieta, świetny materiał na kobiecego herosa, stała się (nieświadomie – dodam) przyczyną klęski innego bohatera. Warto też dodać, że, patrząc na późniejsze jej wybryki, zakończone ściągnięciem na siebie gniewu Demeter i zmianie w lwa, Atalanta zupełnie traci choćby cień szansy na to zaszczytne miano, do którego wyrasta zaś matka Meleagra - Elteia – kobieta, widać, bezkompromisowa, stawiająca nad miłość do swych dzieci dobre imię rodu, i to nie byle jakiego, bo królewskiego. Mimo wielkiej miłości do swego syna, chłodno stwierdza, że syn zawiódł i musi oczyścić ród z tej plamy. Czuje na sobie ciążący obowiązek i go spełnia. Według definicji jest więc kobietą ofiarną, czyli heroiną.

Co do osoby Penelopy, małżonki Odyseusza, wątpliwości nie ma żadnych. Trzeba powiedzieć, że Odys trafił całkiem nieźle, żeniąc się z Penelopą, która nie dość że wyrosła na wzór wiernej małżonki, czekając na jego powrót lat dwadzieścia (dziesięć lat wojny i dziesięć lat tułaczki Odysa), to była niewątpliwie tak sprytna, jak jej wielki małżonek. Oto przez cały ten czas oczekiwań zwodziła sprytnie ubiegających się o jej rękę zalotników przy pomocy podstępu: przyrzekła wybrać jednego z nich na męża, kiedy skończy tkać szatę dla swego teścia. Jednak aby nie kończyć za szybko pracy, pruła w nocy tkaninę, nad którą pracowała cały dzień i tak aż do powrotu swojego lubego. Kiedy ów zawitał już do Itaki, rozgonił całe biesiadujące na jego koszt towarzystwo, które miast brać udział w wojnie z Trojanami, uganiało się przez tyle lat za jedną kobietą. Penelopa odniosła zwycięstwo i odebrała nagrodę w postaci powrotu męża. Swoją postawą udowodniła, że jest drugą kobietą, która swoją ofiarnością i wiernością zasłużyła sobie na miano heroiny, a ja ze spokojnym sumieniem wpisać ją do panteonu herosów Starożytnej Grecji.

CHCĘ BYĆ TAKI JAK ON! – słowo o sportowcach

W jaki jednak sposób miał realizować swoją misję zapisania się w pamięci potomnych zwykły Grek, nasłuchawszy się od przygodnego rapsoda pieśni o bohaterskich czynach Heraklesa i spółki? Mógł, albo wyruszyć na wojnę, jeśli takowa się szykowała i tam zasłużyć się swą odwagą, albo też, wzorem bohaterów Illiady , szukać swej szansy w bardziej pokojowy sposób, jakim było wzięcie udziału w olimpiadzie czy innych zawodach, zwłaszcza, że według legend twórcą igrzysk i zawodów sportowych miał być sam Herakles.
Zawodnik miał szerokie spektrum możliwości. Mógł wziąć na przykład, w, udział w pentatlonie (pięcioboju) i sprawdzić się w takich konkurencjach jak rzut oszczepem, rzut dyskiem, bieg na długość jednego stadionu, zapasy i skok w dal. Jeśli był mniej utalentowany, wystarczyło, że sprawdził się z innymi w biegu na długość jednego, dwóch lub dwudziestu czterech stadionów. Jeśli zaś miał większą krzepę niż zwykły zapaśnik czy bokser, startował w pankrationie, odpowiedniku dzisiejszej „wolnej amerykanki”, gdzie nie obowiązywały żadne zasady poza zakazem wydłubywania oczu i gryzienia. Mógł też uczestniczyć w zawodach w powożeniu rydwanem, jednak tylko jako właściciel konia.
Nie zawsze jednak zawodnicy mieli na tyle sił by konkurować w wysiłkowych konkurencjach. Co wątlejsi brali więc udział w konkursach recytacji czy agonach muzycznych.

Jeśli mówimy już o realizacji etosu bohaterskiego w rzeczywistości, musimy ponownie wspomnieć o kobietach, choć tylko przez chwilę. Otóż, chyba po to by nie wieść mężczyzn ku klęsce, zabraniano kobietom brania udziału w zawodach sportowych. Nie pozwalano im nawet przyglądać się zmaganiom mistrzów sportu. Jeśli jednak jakaś niewiasta pojawiła się gdzieś w miejscu zawodów, usiadła choćby na trybunach i przyglądała się konkurencjom, to było wszystko w porządku, do momentu, w którym nie została zauważona. Kiedy to już nastąpiło, nie było innego wyjścia jak tylko udać się z delikwentką nad pobliskie urwisko i zrzucić ją z wysokiej skały. Był to ów destrukcyjny wpływ kobiety, w tym wypadku – na samą siebie.

Nagroda, w wypadku zwycięstwa w jednej z tych konkurencji czekała na sportowca niewyobrażalnie wielka – na miejscu zwycięzcy poszczególnych konkurencji otrzymywali wieńce (z gałązek oliwy, wawrzynu, sosny czy też bluszczu), gałązki palmowe oraz aplauz. Później zaś brali udział w wielkich ucztach, podczas których jedli między innymi mięso z hekatomb, złożonych w ofierze bogom opiekuńczym igrzysk Kiedy jednak wrócili do swych domów, miasta przyjmowały ich nader uroczyście – burzono na przykład fragment muru na cześć zwycięzcy, by pokazać, że mając w mieście takiego herosa (raczej nie tego, który wygrał agon poetycki), nie boją się najazdu, na przykład, sąsiedniego polis. Częściej chyba jednak laureat dostawał dożywotnie wynagrodzenie, darmowe wyżywienie do końca życia, zwolnienia podatkowe, nawet dobre posady w administracji miejskiej. Układano na jego cześć tak zwane epinikiony, pieśni wychwalające jego bohaterskie dokonania na igrzyskach. Tak więc – zapisywał się w pamięci swoich współziomków. Do tego też jego imieniem nazywano odbyte igrzyska. Realizował więc w ten sposób swoje marzenie o zaistnieniu w historii bohaterskiej a swymi dokonaniami wpisywał się w nią, wspomnianymi na samym początku, złotymi zgłoskami. Stawał się herosem, bohaterem w ludzkim wydaniu.

Zakończenie

Na tym zakończmy naszą wędrówkę po świecie bohaterów i bohaterek, których wielu jeszcze znaleźć możemy w mitologii starożytnej Grecji, w przeciwieństwie do tchórza, którego raczej nie uświadczymy czytając podania o bogach, potworach, czarodziejkach i legendarnych losach ludzkości jeśli tylko przestawimy się na ów „grecki sposób myślenia” .
Gdyby zechcieć podsumować wszystko i scharakteryzować w jakiś dobry sposób greckiego mitycznego herosa, należałoby stworzyć szeroką definicję, która by go określała. Podejmując się tego zadania oraz sumując wszystkie informacje zebrane i przedstawione w tej pracy, definicja ta mogłaby wyglądać tak:
Heros – bohater, często boskiego pochodzenia, odznaczający się wielką siłą fizyczną bądź niespotykaną inteligencją, która pozwala mu walczyć zarówno z wrogami, przeciwnikami jak i z przeciwnościami losu. Przyczyną śmierci bohatera jest najczęściej kobieta.
Średniowiecze kontynuowało w pieśniach trubadurów tematykę bohaterską, oczywiście mocno już modyfikowaną, przystającą czasom wieków średnich. Wraz jednak z biegiem historii postać pojęcie bohatera zdewaluowało się i zmieniło zupełnie swoje znaczenie. Dotyczyło bardziej mężnych dokonań zwykłych ludzi, których pochodzenie ani nie było nadprzyrodzone, ani też problemy fantastyczne. Jednak zawsze zakresowo pojęcie wkraczało na utarty już grunt, którego wyznacznikami były zawsze odwaga i spryt. Odnosząc się jednak do tej klasycznej definicji herosa, pomijając już boskie pochodzenie, stwierdzam, że obecnie takich już nie ma. Wiek XXI jest erą postępującego konformizmu.



Strona : [ 1 ] [ 2 ] [ 3 ]


Podziel się!
        
Przeczytaj również...

Wyraź swoje zdanie :

Komentujesz jako użytkownik niezarejestrowany - gość. Z tego powodu, zanim komentarz pojawi się na stronie będzie musiał zostać zaakceptowany przez naszą redakcję. Aby Twój komentarz został od razu opublikowany na naszych łamach zachęcamy do darmowej rejestracji!

4 celne komentarzeDodaj komentarz
Użytkownik


Dodano: 2007-01-29
Bardzo ciekawy tekst, naprawdę. Tematyka niespotykana online i czytało się przyjemnie. ^^
Użytkownik


Dodano: 2007-02-11
Niezwykle ciekawy i intrygujący artykuł. Widać, że autor się przygotował. Tylko pozostaje mi oddać wielkie brawa.
Użytkownik


Dodano: 2007-07-13
Gratuluję wspaniałego artykułu. Jest niesamowity. Wcześniej nie spotkałam się z tak szczegółowym opracowaniem tej kwestii. Autorowi należą się wielkie brawa.
Redaktor


Dodano: 2007-12-29
Niecodzienny artykuł, brawa dla autora! Rzadko kiedy podejmowana zostaje tematyka bohatera i tchórza. Zwłaszcza ten ostatni nie zyskał sobie popularniości w literaturze i różnych pracach. Na maturze i innych egzaminach, na sprawdzianach i w różnych książkach fenomen bohatera jest omawiany szeroko i aż do przesady, podczas gdy postacie wybitnine tchórzliwe zostają odsuwane na bok. Może to wynika z bardzo silnej niechęci jaką pała świat (a szczególnie nasz naród) do tchórzy. No ale artykuł czytało się świetnie. Jest to chyba pierwsza praca przedstawiona pod tym kątem. Gratuluję pomysłu!

Nasz facebook

Ciekawostka

Postać historyczna

Losowe zdjęcie

histurion.pl
Najnowocześniejszy polski portal historyczny

Matura 2020

Historia

Inne

Copyright © 2006-2019 by histurion.pl. Korzystając z portalu akceptujesz regulamin.